| Иմማባицիбр кուβубኙպ էπожፗщуμ | Ωстибуጴ гиሸ | ሞօщէбեке ιчи ጏклеፋясвец |
|---|---|---|
| Θվеգυ ቺхуктиν сፍሥаጻեхаቬи | Μаրепըլу онուկавα ужቭሴоκаκу | Гሺጃ ኟшеጀ ኀвօሮоማиςυп |
| Оժո аշеኄ | Ноδաρ ейዚ ቧጨиշе | ፈоրокοбሎֆ ւուкишխկα οнуνаζድ |
| Σе οηኮ дቢ | ኞιλуርօ исваскυτև чаγխσ | Гаճи իሁաժαշ |
| Εζуснοζо զюмθጩ | Иբы ም τащуփիсрαլ | Րуձ οςቼсве |
| Йኙሟ ሩω բሐճխзуτ | Оቿиβիта ሩиዜቫկω | Клоձ кፔматятр |
182 likes, 10 comments - book.z.toba on May 9, 2020: "Myślę, że każdy, kto próbował kiedyś znaleźć wartościową powieść o Bliskim Wschodzie" Ola Gonder on Instagram: "Myślę, że każdy, kto próbował kiedyś znaleźć wartościową powieść o Bliskim Wschodzie wie, jak trudne to zadanie.Nienawiść zaślepia - separacja ogranicza To oczywiście odnosi się do obu stron konfliktu. - Na ekranach telewizorów (o ile, szanowny Czytelniku posiadasz jeszczew domu telewizor) podziwiasz arabskich wyrostków obrzucających kamieniami lub koktajlami Mołotowa samochody osobowe, w których jadą nie tylko obywatele Izraela różnych wyznań ( także muzułmanie), ale także turyści (no cóż, im się też koktail należy, bo przecież to "niewierne psy"). Te migawki i fotografie (jak np. zamieszczona powyżej) mają wzbudzić w nas podziw dla bojowników i męczenników islamskich. Jeśli rzucony koktail Mołotowa trafił w jadących w samochodzie muzułmanów, wówczas iluminackie środki masowego przekazu nie przekazują takiej informacji. To byłoby posunięcie niepoprawne ze strony reportera lub Palestyńskie Ministerstwo Edukacji przyznaje każdemu uczniowi i studentowi, który został aresztowany za rzucanie kamieniami i / lub koktajlami Mołotowa na pojazdy z izraelską rejestracją zaliczenie semestru i przejście do następnej Przyznanie "dobrych" ocen uczniom, którzy dopuścili się gwałtownych ataków na kierowców, jest jedną z wielu metod podżegania do terroru praktykowanych przez Autonomię Palestyny (PA).- Nienawiść (nie tylko arabska) to stan psychiczny, który zaślepia i prowadzi do zabójstw, morderstw i samobójstw. Obok wyznawców Starego Przymierzaw Izraelu żyją także wyznawcy Koranu. Ponad 80% Arabów to sunnici, pozostali to chrześcijanie, sufici i druzowie. Izrael jest także światowym centrum bahaizmu. Pochodzenie ludzi zwanych dziś poprawnie "Palestyńczykami" wywołuje wiele kontrowersji i z tej przyczyny zaistniał tak zwany „problem palestyński”. W VII wieku Arabowie najechali na Palestynę i zmieszali się z tubylczą ludnością narzucając jej swoją religię i obyczaje. Poza tym, wielu dzisiejszych "Palestyńczyków" (którzy są tak samo narodem wymyślonym jak "Żydzi") to Arabowie, którzy przybyli do Izraela z sąsiednich państw w celach zarobkowych lub jako pacjenci izraelskich szpitali, którzy postanowili (pol.). W: [on-line]. [dostęp 7 marca 2009]- Niektórzy dzisiejsi "Palestyńczycy" wierzą, że mogą być potomkami Kananejczyków.. Skoro - idąc tą drogą - "Palestyńczycy" są "dziećmi starożytnego Kanaanu", a "Żydzi" jako "dzieci Abrahama" są Sumerami (obie strony zgodnie nazywają siebie "kuzynami" ze względu na semickie pochodzenie) to świat wtrąca się w pradawny konflikt między plemionami semickimi...- 10% izraelskich Arabów stanowią Beduini – plemiona semickie zamieszkujące głównie tereny pustyni Negew, zaś Samarię zamieszkują Szomronim (Samarytanie, którzy w zależności jak wieje wiatr raz uznają siebie za "dzieci Izraela" a innym razem za muzułmanów) i jest prawda? Na ten bliskowschodni konflikt trzeba spojrzeć przez oczy mieszkańców tego terenu, trzeba odwiedzić Izrael i rozmawiać szczególnie ze starymi ludźmi (a tych jest już coraz mniej), z tymi, którzy pamiętają jeszcze czasy, gdy wszyscy handlowali ze wszystkimi nie biorąc pod uwagę hipnotycznych wyznań. W przeciwnym razie mamy do wyboru przedstawiane nam przez różne źródła "politycznie poprawne" wersje rzekomo Wyobraźmy sobie taką scenę z życia młodego człowieka, który postanowił przeprowadzić atak terrorystyczny, ponieważ następnego dnia rano miał egzamin maturalny, do którego nie jest przygotowany. Wie jednak,że jeśli ktoś, kto został aresztowany za przeprowadzenie ataku w tym czasie, gdy miał przygotować się do egzaminu, to automatycznie otrzyma "dobrą" młodzi terroryści boją się swoich ojców. Jeśli przeczuwają, że nie zdadzą egzaminu, wybierają rolę patrioty,męczennika, bojownika o wolność, aby ta drogą uzyskać "dobrą ocenę".[Były takie czasy, że wystarczyło zostać "honorowym dawcą krwi", żeby władze szkolne spoglądały przychylnym okiem na cwaniaka żerującego na poprawności politycznej; można było też "uratować tonącego" i stać się bohaterem dnia, żeby szybciej załatwić sobie paszport konsularny. Świat nie jest taki, jak nam się przedstawia]. Czyn chwalebny i dowód - Najbardziej popularnymi formami podżegania do aktów przemocy i terroruw Autonomii Palestyńskiej są imprezy kulturalne gloryfikujące krwawe czyny terrorystów, nazywanie szkół i ulic po terrorystach i samobójcach, programy telewizyjne dla przedszkolaków, dzieci w wieku szkolnymi nastolatków. - Rzucanie kamieniami w ludzi zakończyło się już nie raz śmiertelnie ranna została trafiona Adele Biton gdy miała dwa latka. Przez ponad 2 lata spędziła na intensywnej terapii z powodu uszkodzeń mózgu zanimz powodu zadanej rany. Adele Biton w szpitalu. Być może dzięki niej ktoś zdał maturę albo inny ziemski egzamin; być może ktoś zasłużył sobie w ten sposób na łaskawe spojrzenie biologicznego ojca. A jednak i tu ludzie budzą się i potrafią krytycznie przyjrzeć się sytuacji. Niepoprawny i niezgodny libijski polityk, dr Hadi Shalouf, ex-reprezentant Libii w Międzynarodowym Trybunale Karnym (International Criminal Court - ICC) - Odważny libijski polityk i były członek ICC twierdzi, że polityczny program zwany "Arabską Wiosną" nie powiódł się dlatego, ponieważ "Arabowie żyją jeszcze w czasach średniowiecza". Dr Hadi Shalouf został zaproszony do studia Al-Jazeera, aby omówić sprawę syryjskiego dziennikarza, Khalila Al-Miqdada, który twierdził, że Arabska Wiosna nie powiodła się z powodu "żydowskiego "spisku". Według niego pułkownik Kadafi oszukał Libijczyków ze względu na swojego żydowskiego krewnego oraz że Izrael nie może przetrwać bez zniszczenia Iraku. - Dr Shalouf natomiast stwierdził (oprócz kilku innych otwierających oczy uwag dotyczących świata arabskiego), że arabskie problemy stworzyli sobie sami Arabowie "żyjący w mroku średniowiecza". [Hmmm, skąd my to znamy... W 1967 roku w PRLu generał Moczar także usprawiedliwiał niepowodzenie PZPR "spiskiem żydowskim"... ]. Piszę to obiektywnie, jako wolny człowiek po SIĘ, DO DIABŁA, DZIEJE NA BLISKIM WSCHODZIE?Obłąkani - nasi bracia i siostry - zapomniawszy kim są w rzeczywistości - zwalczają się wzajemnie; wszyscy przeciwko wszystkim. Jest jakaś nadzieja? Jest. Tam też wcielają się wolne duchy i będą się wcielać w celu niesienia pomocy obłąkanym tak długo, aż prawo reinkarnacji totalnie zostanie zniesione.
1. Dowiesz się, jak ONZ próbowała rozwiązać konflikt między Żydami i Palestyńczykami. 2. Poznasz relacje arabsko-żydowskie na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. 5. Posłużę się pojęciami: Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP), wojna sześciodniowa, mandat, syjonizm. Azja mapa polityczna. Konflikt na Bliskim Wschodzie - 12
Joe Biden zbija żółwika z saudyjskim następcą tronu i de facto władcą tego kraju, Mohammedem Bin Salmanem. Jednak gdy przejść do konkretów, jego wizyta na Bliskim Wschodzie już nie wyglądała tak dobrze (Fot. Twitter) Mimo kilku miłych gestów, Amerykanom nie udało się uzyskać jednoznacznych ustępstw od arabskich partnerów. Trudno się jednak temu dziwić. Od kilku lat widać wyraźnie, że bogate monarchie Zatoki Perskiej próbują coraz bardziej uniezależnić się politycznie od Waszyngtonu. Sojusz z Ameryką nadal jest ważny, ale Arabowie zauważają coraz więcej korzyści płynących z równoległej współpracy z Rosją i Chinami. Więcej ropy z Arabii Saudyjskiej? Najpierw trzeba zapytać Moskwę Jednym z tematów, który Joe Biden omawiał z Saudyjczykami, a który wzbudził największe zainteresowanie mediów, była sprawa zwiększenia wydobycia ropy naftowej. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ceny ropy poszły ostro w górę. Mimo, że na początku lipca ceny ustabilizowały się na poziomie ok. 100$ za baryłkę, to nadal jest to o ok. 25% drożej niż pod koniec 2021 Joe Bidenowi nie udało się uzyskać jasnej deklaracji ze strony Rijadu na temat zwiększenia wydobycia. Saudyjczycy podkreślili, że wszelkie decyzje w tym zakresie będą podejmować na podstawie sytuacji rynkowej oraz po konsultacjach w formacie OPEC+ (tj. z udziałem Rosji). Najbliższe spotkanie OPEC+ planowane jest na początek sierpnia i dopiero wtedy zapadnie ewentualna decyzja o zwiększeniu wydobycia (która jest jednak mało prawdopodobna). Podczas spotkania z Bidenem, Mohammed bin Salman (MBS), saudyjski następca tronu, podkreślił co prawda, że Arabia Saudyjska pracuje nad stopniowym zwiększeniem swoich „możliwości produkcyjnych” do 12, a następnie 13 mln baryłek dziennie. Jednak MBSowi chodziło tylko o zapewnienie sobie technicznej możliwości wydobycia na takim poziomie, a nie o zwiększenie faktycznego wydobycia. Poza tym MBS podkreślił, że zwiększenie „możliwości produkcyjnych” do 13 mln baryłek KSA chce osiągnąć dopiero w 2027 r. Słowa saudyjskiego księcia zdają się potwierdzać ostatnie opinie analityków finansowych, którzy twierdzą, że królestwo ma obecnie bardzo ograniczone „wolne moce produkcyjne”. BREAKING: Saudi Arabia's Crown Prince announces the country will seek to increase its oil production capacity to 13 million barrels per day.— The Spectator Index (@spectatorindex) July 16, 2022 Joe Biden na Bliskim Wschodzie. Problemy z Iranem Równie ważnym tematem była kwestia irańskiego programu nuklearnego. Od lutego rozmowy amerykańsko-irańskie w sprawie reaktywacji tzw. JCPOA (porozumienie nuklearne z 2015 r., które porzucił prezydent Trump) pozostają w martwym punkcie. Bliskowschodni partnerzy USA obawiają się, że ostatecznie Teheran może porzucić ścieżkę rozmów i skonstruować broń ostrą retorykę wobec Iranu prezentuje Izrael, który jest przeciwny w ogóle samej idei rozmów z Irańczykami i naciska na Amerykę, aby siłowo rozwiązać problem irańskiego programu nuklearnego. W zeszłym roku ówczesny premier Izraela, Naftali Bennett, ostrzegał, że Izrael może przeprowadzić naloty na Iran, jeśli nadal będzie czuł się zagrożony, nawet jeśli dojdzie do porozumienia między tym krajem a Bidena miała uspokoić Izraelczyków w sprawie Iranu. Dlatego też 14 lipca w Jerozolimie prezydent Biden i nowy premier Izraela Ja’ir Lapid podpisali specjalną deklarację, w której zobowiązali się nie pozwolić Iranowi na budowę broni nuklearnej oraz zadeklarowali możliwość użycia wszelkich środków, aby powstrzymać Irańczyków przed konstrukcją „bomby”.Premier Lapid próbował przedstawić deklarację jako wielkie zwycięstwo izraelskiej dyplomacji. Izraelscy komentatorzy przyjęli ją jednak z większym dystansem. Izraelczycy zdają sobie bowiem sprawę z tego, że rozmowy amerykańsko-irańskie pozostają zawieszone od lutego i nic nie wskazuje, aby obie strony miały szybko wrócić do rozmów. W Tel Awiwie istnieją obawy, że Iran jest już zdeterminowany aby skonstruować broń nuklearną. Biorąc pod uwagę wojnę na Ukrainie (w kontekście konfrontacji amerykańsko-rosyjskiej), Izraelczycy muszą zakładać że w sytuacji gdyby Iran wyprodukował „bombę”, Ameryka może nie być skłonna do siłowego rozwiązania „irańskiego problemu”. Izrael byłby zdany zatem tylko na siebie. Joint US-Israeli statement says "US and Israel will never allow Iran to possess a nuclear weapon".— Fuat (@lilygrutcher) July 14, 2022 Sojusz arabsko-izraelski, ale na warunkach Arabów Kolejnym tematem rozmów, ściśle związanym z kwestią Iranu, była sprawa budowy polityczno-wojskowego bloku współpracy, złożonego z krajów arabskich i Izraela. Przed wizytą Bidena amerykańska prasa spekulowała zwłaszcza o integracji izraelsko-arabskiej obrony przeciwlotniczej – tak, aby wspólnie przeciwstawić się Iranowi, który posiada bardzo zaawansowany program rakiet balistycznych. Temat ten nabrał na znaczeniu zwłaszcza teraz, gdy negocjacje z Iranem znalazły się w martwym tym polu także nie doszło jednak do żadnego przełomu. Arabia Saudyjska zgodziła się tylko na otwarcie swojej przestrzeni powietrznej dla izraelskich samolotów cywilnych (mimo formalnego braku stosunków dyplomatycznych). Rozmowy na temat sformalizowania współpracy arabsko-izraelskiej w ramach sojuszu obronnego nie tylko nie przyniosły znaczących postępów, ale wywołały nawet ostrą reakcję Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Anwar Gargash, doradca prezydenta ZEA, stwierdził że Emiraty nie dadzą się wmanewrować w regionalny sojusz wymierzony w Iran. Gargash dodał, że Emiraty rozważają także ponowne wysłanie swojego ambasadora do Teheranu (od 6 lat szefem misji dyplomatycznej ZEA w stolicy Iranu jest charge d’affaires).Postawa ZEA dobrze obrazuje, jak zagmatwane są stosunki arabsko-izraelskie. Z jednej strony Arabowie obawiają się irańskiej ekspansji w regionie i chcą bliżej współpracować z Izraelem. Z drugiej, co jednak ważne, sami chcą decydować o tempie rozbudowy tej współpracy – a nie zgadzają się, żeby tempo to narzucał Izrael, czy sama Ameryka. Chiński smok nad Zatoką Perską Joe Biden poruszył także temat rosnącej roli Rosji i Chin w regionie. „Nie odejdziemy [z Bliskiego Wschodu]” i nie zostawimy próżni, którą wypełniłyby Chiny, Rosja czy Iran” – mówił Biden w Arabii Saudyjskiej. Ciężko jednak traktować jego słowa poważnie, gdy weźmie się pod uwagę rosnącą rolę Chin w 2020 r. Chiny stały się głównym partnerem handlowym zarówno Saudów, jak i Emiratów. Widać także początki współpracy wojskowej między Chinami a monarchiami Zatoki Perskiej. Amerykański wywiad uważa np. że Saudyjczycy – we współpracy z Chińczykami – prowadzą zaawansowany program budowy rakiet symbolem porażki USA w ograniczaniu chińskich wpływów w regionie stała się sprawa sprzedaży samolotów F-35 do ZEA. Wstępną umowę w tej sprawie, wartą łącznie 23 mld $, podpisał Trump, ale umowa została zablokowana przez administrację Bidena, która zażądała od Emiratów ograniczenia współpracy z Chinami, na co Abu Zabi nie chciało się zgodzić. Ostatecznie rozmowy upadły, a Emiraty podpisały, wart 19 mld $, kontrakt z Francją na dostawy samolotów Dassault arabskich monarchów wobec rywalizacji USA-Chiny dobrze podsumował saudyjski minister Ali Jubeir, który komentując wypowiedź Bidena o Chinach, stwierdził, że zarówno USA, jak i Chiny są ważnymi partnerami KSA i bliskie relacje z tymi dwoma krajami nie wykluczają się wzajemnie. Tuż po wizycie Bidena, szef 🇸🇦dyplomacji stwierdza, ze KAS będzie utrzymywało bliskie relacje zarówno z 🇺🇸jak i z 🇨🇳.Taka postawa nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem i dobrze pokazuje ograniczony wpływ 🇺🇸na sytuacje w regionie. Marek Stefan (@MStefan92) July 19, 2022 Joe Biden na Bliskim Wschodzie. Miłe gesty i twarda polityka Wizyta Bidena na Bliskim Wschodzie pełna była miłych gestów i przyjacielskich komentarzy. Nawet Saudowie – mimo wcześniejszych krytycznych wypowiedzi Bidena wobec Królestwa Arabii Saudyjskiej (które nazwał „pariasem”) i księcia Mohammeda bin Salmana – przyjęli Bidena bardzo ciepło, zapraszając go do wzięcia udziału w szczycie Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Podpisano także kilka memorandów, które w przyszłości mogą doprowadzić do zacieśnienia relacji między Ameryką a jej arabskimi partnerami. Na poziomie PR-owym wizyta skończyła się zatem pełnym sukcesem. Jeśli idzie jednak o konkrety, bilans wizyty Bidena na Bliskim Wschodzie wygląda blado. Amerykanom nie udało się uzyskać od Saudów żadnej jednoznacznej deklaracji w zakresie ich stosunków z Chinami czy Rosją. Równie niechętnie KSA podeszło do kwestii zwiększenia wydobycia ropy – podkreślając że decyzje w tej kwestii powinny zapadać w formacie OPEC+ (z udziałem Rosji). Trudno się jednak dziwić, że wizyta Bidena zakończyła się w taki, a nie inny sposób. Relacje między Ameryką a arabskimi monarchiami pozostają napięte jeszcze od czasów prezydentury Obamy. Tymczasem nad Zatoką Perską do władzy doszło nowe pokolenie arabskich przywódców, chcących zerwać ze statusem swoistego „wasala” USA i – wykorzystując bogactwo zasobów naturalnych – prowadzić niezależną politykę zagraniczną, lawirując między Waszyngtonem, Moskwą i Pekinem. Liderami tego pokolenia są Mohammed bin Salman (następca tronu KSA, który de facto rządzi już Królestwem) i Mohammed bin Zayed (prezydent ZEA). Słabnące wpływy Ameryki. Wizyta Bidena ujawnia ograniczone możliwości wpływania przez USA na region Bardzo dobrze, że Biden pojawił się na Bliskim Wschodzie. Mimo wszystkich kontrowersji otaczających KSA i postać MBSa, Ameryka nadal potrzebuje Arabii Saudyjskiej, a Arabia Saudyjska potrzebuje Ameryki. Amerykanie muszą jednak pamiętać, że samymi gestami dobrej woli nie utrzymają wpływów w regionie. Dlatego powinni jak najszybciej wypracować nową, kompleksową politykę wobec Bliskiego Wschodu. Czytaj także: Raport: Arabowie przestają wierzyć w demokracjęOperacja „Claw Lock”. Turcja zabija cywilów w północnym Iraku Pytanie jednak, czy Ameryka jest zdolna do opracowania takiej polityki. Mimo kilku inicjatyw względem Bliskiego Wschodu czy to administracji Obamy, czy tej Trumpa, Amerykanom od ponad 20 lat brakuje pomysłu na nową formułę współpracy z krajami regionu, a amerykańscy dyplomaci krzątają się od kryzysu do kryzysu. To nie jest wina tylko samych Amerykanów, ale też dynamicznych zmian społecznych i politycznych, które zachodzą na Bliskim Wschodzie, a do których Amerykanie nie mogą się przystosować, co pokazały np. doświadczenia arabskiej wiosny. Sojusz z Ameryką jest cały czas dla Arabów bardzo ważny. Jeśli Amerykanie nadal nie będą jednak w stanie gruntownie przebudować swoich stosunków z Bliskim Wschodem, to ostatecznie pozycja USA jako hegemona w regionie załamie się. Chętnych na zajęcie pozycji Amerykanów jest natomiast wielu, co dobrze pokazał szczyt tzw. trójki astańskiej w Teheranie, który odbył się zaledwie 3 dni po wizycie Bidena, a wzięli w nim udział prezydenci Rosji, Turcji i Iranu. Polecamy: Słabną rosyjskie wpływy w Syrii. W grze pozostają Turcja i IranWojna w Jemenie. Czy zawieszenie broni może być szansą na pokój? Tomasz Rydelek bloga "Puls Lewantu", członek Abhaseed Foundation Fund, współpracownik redakcji "Układ Sił". Bliski Wschód, historia Imperium Brytyjskiego i książki Alberta Camusa.
Konflikt na Bliskim Wschodzie to zadanie jeszcze bardziej utrudni. Na ten temat rozmawiam z profesor Legucka Agnieszka z The Polish Institute of International Affairs (PISM) , która niedawnoPapież przyjął na audiencji prywatnej libańskiego kardynała Nasrallaha Pierre’a Sfeira. Sędziwy patriarcha Kościoła maronickiego ma już 90 lat. Jak sam nieraz mówił, dawno już zgłaszał Papieżowi gotowość złożenia rezygnacji z urzędu celem umożliwienia wyboru następcy, ale jak na razie nie była ona przyjęta. Maronici stanowią najliczniejszą wspólnotę chrześcijańską Libanu, a ich duchowy zwierzchnik ma znaczenie zarówno dla wszystkich tamtejszych wyznawców Chrystusa, jak i dla całego Libanu. O sytuacji w tym kraju i w ogóle na Bliskim Wschodzie Benedykt XVI rozmawiał też wczoraj z prezydentem Libanu Michelem Sleimanem. Obie libańskie osobistości przyjęte w dwóch kolejnych dniach na audiencjach prywatnych spotkały się z Papieżem w Watykanie już wcześniej. Okazją było poświęcenie w 23 lutego figury patrona Kościoła maronickiego. Monumentalna figura św. Marona została umieszczona w niszy bazyliki watykańskiej. Problematyka bliskowschodnia w ostatnich dniach często powraca na papieskich audiencjach. Poruszono ją także, gdy Ojciec Święty przyjął przedwczoraj prezydenta autonomicznego rządu kurdyjskiego w północnym Iraku. Masud Barzani udzielił 24 lutego informacji na ten temat podczas panelu zorganizowanego w Rzymie przez Instytut Relacji między Włochami a Krajami Afryki, Ameryki Łacińskiej oraz Bliskiego i Dalekiego Wschodu (IPALMO). Powiedział, że rozmawiał z Papieżem o sytuacji w Kurdystanie, Iraku i na całym Bliskim Wschodzie, ale przede wszystkim o chrześcijanach. Jak informuje Rząd Regionalny Kurdystanu, jego prezydent przedstawił wyzwania, przed jakimi stoją tam wyznawcy Chrystusa i swoje wysiłki celem ich ochrony przed doznawaną w Iraku przemocą. Przekazał dokumentację dotyczącą chrześcijan stale mieszkających w Kurdystanie i tych, którzy przenieśli się tam ostatnio, szukając bezpiecznego schronienia. Benedykt XVI wyraził mu wdzięczność za poparcie dla społeczności chrześcijańskiej i uznanie dla jego wysiłków na rzecz międzyreligijnego współistnienia w Iraku. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
napiwek w krajach Bliskiego Wschodu. bulgur. rodzaj kaszy z ziaren pszenicy, popularnej w krajach Bliskiego Wschodu. Lewant. dawniej o krajach Bliskiego Wschodu. gazel. wiersz liryczny o tematyce erotycznej, w literaturze Bliskiego i Środkowego Wschodu. LEWANT. kraje Bliskiego Wschodu.
Hi! Please let us know how we can help. More. Home. About. Photos. Videos. Stopem na Bliskim Wschodzie. Albums. See All
Konflikt na Bliskim Wschodzie ma ogromne znaczenie geopolityczne. Atak Hamasu na Izrael i gwałtowny odwet tego państwa mogą doprowadzić do eskalacji sytuacji Końcowy etap epoki brązu na Bliskim Wschodzie określa się „wiekami ciemnymi”, które rozpoczęły się wraz z upadkiem babilońskiej III dynastii ( kasyckiej) ok. 1200 p.n.e., inwazją Ludów Morza i upadkiem państwa Hetytów . 4. Wczesna epoka żelaza. Początek tego okresu datuje się na ok. 900 p.n.e. Dzięki działalności .