849, 00 zł. 181,04 zł x 5 rat. z. sprawdź. 918,00 zł z dostawą. Produkt: Łóżko Happy Babies Happy 90 x 200 cm wenge. dostawa za 12 dni. dodaj do koszyka. Firma.
W dzisiejszym odcinku cyklu przeczytacie świetny tekst o udzielaniu rad, sporo ciekawostek o świątecznych filmach i artykuł o bogatych dzieciach rosyjskich oligarchów. Dowiecie się też, dlaczego warto mówić o rzeczach ciężkich, jak pracuje się w branży PR, ile na świątecznym hicie zarabia Mariah Carey oraz jakie są najciekawsze hotele SPA w Polsce. Złapiecie też namiar na fajny fanpage, rewelacyjny kalendarz w sam raz na 2018 rok, promocje, które wyrywają z butów, nieziemskiego świętego Mikołaja i moją nową grupę wsparcia, jaką stworzyłam dla Was na Facebooku. Miłego czytania wszystkim! Linki, w które warto kliknąć: Jeśli chcecie pogadać, a nie macie z kim, to zapraszam Was do swojej grupy na Facebooku. Fajne dziewczyny to miejsce, w którym możecie o wszystko zapytać i wszystkich się poradzić. Jak sama nazwa wskazuje, wpuszczamy tam tylko dziewczyny. Obecnie jest nas ponad 3 tysiące! Tak się jakoś złożyło w moim życiu, że pracuję na dwóch frontach: jestem blogerką, która współpracuje z agencjami reklamowymi, ale i jestem też współwłaścicielką agencji PR i z jej ramienia działam z innymi blogerami. Czy takie połączenie to dobry pomysł? Opowie Wam o tym Magdalena Kostyszyn, znana też jako Venila Kostis. Jeśli lubicie ciekawostki, to polubcie fanpage Uzależnieni od czytania. Trafiają się tam takie perełki: Nie wiem skąd to się bierze, ale naprawdę, jeśli zaczynam swoją przygodę z rysowaniem, a Ty nie jesteś zajebistym ilustratorem, to czemu wydaje Ci się, że Twoje uwagi są radami, a nie tylko subiektywnym wrażeniem laika, który nie ma pojęcia o temacie, na który się wypowiada? Przecież to, że nie podoba Ci się moja praca, zupełnie nie oznacza, że jest słaba, czy niejakościowa, znaczy to dokładnie tyle, że Ci się nie podoba. Nie trafia w gust JEDNEJ osoby. Tylko tyle. A z gustem jest jak powodzeniem u kobiet – wielu chciałoby go mieć, ale większości tylko się wydaje, że go ma. Czyli Jan Favre z bloga Stay Fly i tekst o tym, kto i kiedy ma prawo udzielać nam rad. Ja wiem, że Mikołaj już u Was był, ale gdyby tak mógł przyjść jeszcze raz? I od razu ten? Wiecie, kto naprawdę narysował plan bitwy, który zobaczyliśmy w filmie „Kevin sam w domu”? Albo ile wątków miało początkowo znajdować się w „To właśnie miłość”? Świąteczne produkcje pełne są ciekawostek, z których często nie zdawaliśmy sobie sprawy. Wybraliśmy dla Was te najbardziej interesujące z nich – być może pozwolą Wam one nieco wnikliwiej przyjrzeć się ulubionym filom bożonarodzeniowym. Szczegóły w serwisie A jeśli szukacie dla siebie kalendarza na 2018 rok, to polecam sprawdzić Kalendarz motywacyjny dla leniwych buł sukcesu. Przygotowała go Ilona Myszkowska z bloga i kartkowałam go już tyle razy, że gorąco Wam go polecam. To mówię ja, Wasza buła. Przedstawiam Wam dzisiaj moją selekcję hoteli SPA w Polsce. Jak zwykle kierowałam się klimatem i nietypowością. Myślę, że każde z miejsc na liście ma to coś i nie jest tylko kolejnym zwykłym pałacem z basenem. Mamy do czynienia z rewelacyjną kuchnią, pięknym zapleczem SPA, świetnymi pokojami i obsługą na najwyższym poziomie. Czyli Kasia z bloga Travelicious, piękne hotele i jeszcze piękniejsze zdjęcia. No i gotowa lista miejsc do zobaczenia! „All I Want For Christmas Is You” to jeden z największych świątecznych hitów niezmiennie od 23 lat, który w czasie przygotowań do Bożego Narodzenia, jak i już podczas samych świąt słuchamy naprzemiennie z „Last Christmas”, „Driving Home For Christmas” czy „Let It Snow” (a w Polsce dodatkowo z „Kto wie” zespołu De Su i „Pada śnieg” Edyty Górniak i Krzysztofa Antkowiaka). To zarazem jeden z największych hitów w karierze samej Mariah Carey. Ale czy ktoś z Was domyśla się chociaż, ile Mariah zarabia na nim każdego roku? O tym przeczytacie na łamach Luksusowe samochody, imprezy na jachtach, piękne kobiety, hektolitry szampana i, co najważniejsze, nietykalność. Bo który policjant chciałby zadrzeć z wpływowym ojcem nastolatka, który rozbija się po stolicy mercedesem z prędkością 250 km/h, a na jego ślubie zjawia się sam Putin? Rich Russian Kids podbijają Instagram. Czyli i „Obrzydliwie bogate dzieci rosyjskich oligarchów”. Jeśli mimo szału świątecznych zakupów udało się Wam zaoszczędzić trochę grosza, to brawo, właśnie zaczęły się wyprzedaże! Torebka od Michaela Korsa tańsza o 50 procent? Proszę bardzo! Zdjęcie główne:
Piotr Krysiak Wydawnictwo: Deadline reportaż. 320 str. 5 godz. 20 min. Szczegóły. Kup książkę. Seks, władza, pieniądze. Autor „Dziewczyn z Dubaju” wraca z elektryzującą kontynuacją bestsellerowej powieści! Efektem wieloletniego dziennikarskiego śledztwa są nowe, często szokujące historie ekskluzywnych polskich prostytutek
Chcesz gotowy przepis na to, jak poderwać dziewczynę w klubie, na imprezie lub dyskotece? .. a przy okazji dowiedzieć się jak wrócić z nią do domu? W takim razie trafiłeś pod właściwy adres. To jednak nie wszystko! To nie jest kolejny teoretyczny poradnik, tylko relacja z historii, która wydarzyła się naprawdę. W 8 prostych krokach dowiesz się jak Marcin wylądował w łóżku z dziewczyną, poznaną kilka godzin wcześniej w klubie. Ciekawy? Czytaj dalej: Czego dokładnie się dowiesz z poniższego artykułu? 10 gotowych tekstów, by zagadać przy barze Jakie nastawienie pomaga, gdy chcesz poderwać dziewczynę na imprezie? 7# częstych błędów, czyli jak nie podrywać dziewczyn w klubie 3 wskazówki, gdy paraliżuje Cię strach i nie potrafisz do nikogo zagadać 1 prosty nawyk, by zawsze zagadać do dziewczyny na imprezie Tematy do rozmów, dzięki którym szybciej Cię polubi 10 trików, by podniecić dziewczynę w tańcu Jak pocałować dziewczynę na imprezie i dlaczego większość pocałunków 'nie wchodzi’? 6 wskazówek jak tańczyć w klubie z dziewczyną, gdy ruszasz się jak drewno Jak przełamać jej opory przed wejściem do Twojego mieszkania (gotowa formułka) Teksty na podryw w klubie Ćwiczenia do samodzielnej praktyki Bohaterem relacji jest Marcin, a całość miała miejsce podczas kursu uwodzenia, który dla niego prowadziłem. Opisuję w 8 łatwych krokach wskazówki, które ode mnie usłyszał. Dzięki temu będziesz wiedział jak się zachować, gdy sam będziesz podrywał dziewczyny w klubie. Dodatkowa wartość tej historii to fakt, że Marcin przed spotkaniem ze mną był prawiczkiem. Seks, do którego doszło dzięki tym wskazówkom, był jego pierwszym w życiu! To tylko potwierdza, że te rady działają, a on nie był wyćwiczonym podrywaczem i nie miał wcześniej pojęcia jak poderwać dziewczynę na dyskotece. Na początek kilka słów o nim: Marcin był nieśmiały i nie przyciągał kobiet. Nigdy nie był na 2 randce, a wiele olało go jeszcze przed pierwszą. Bał się, że nigdy sobie nikogo nie znajdzie. Dodatkowo chodził do psychoterapeuty, w dzieciństwie doświadczył poważnej traumy i leczył się lekami z uzależnienia od masturbacji. Był prawiczkiem i z jednej strony pragnął kobiet, a z drugiej niesamowicie wk**rwiało go ich zachowanie. Twierdził, że są zimne, wyrachowane, kłamią, zwodzą, nie szanują, kombinują i uważają, że wszystko się im należy. Chciał w końcu zmienić swoje życie, dlatego zdecydował się wciąć udział w szkoleniu z uwodzenia. Jak poderwać dziewczynę w klubie krok po kroku: KROK 1 – Jakie nastawienie pomaga w podrywaniu dziewczyn? (i dlaczego tak wielu facetów je odpycha) Im bardziej jesteś spięty, tym szanse na podryw są mniejsze. Skuteczność w podrywaniu dziewczyn jest wprost proporcjonalna do Twojego rozluźnienia. Idealne nastawianie to takie, w którym jesteś wyluzowany i na nic się nie nastawiasz. Największą przeszkodą w osiągnięciu takiego stanu są oczekiwania. Im bardziej zależy Ci na tym, by poderwać lub zaliczyć jakąś dziewczynę na imprezie, tym bardziej będziesz spięty. A im większe spięcie, tym mniejsze szanse na udany podryw. Koło się zamyka, a Ty wracasz sam do domu. Pamiętaj: dziewczyna zawsze wybierze tego, który jest bardziej wyluzowany i nie wywiera na niej presji. Błąd #1: Faceci przed imprezą nakręcają się, mówiąc: muszę dziś kogoś poderwać, muszę zrobić minimum 5 podejść, nie wracam do domu bez numeru itd. To ogromny błąd. Wydaje im się, że tak się motywują i zwiększają szanse na podryw, a jest wręcz przeciwnie. Z takim nastawieniem szanse maleją, a oni w środku są spięci. Największe szanse masz wtedy, gdy nie masz oczekiwań. Wtedy nic Cię nie spina i nie stresuje. Żeby to osiągnąć, powiedz sobie przed imprezą: [Z takim samym nastawieniem wyszliśmy z Marcinem na imprezę] *A co z alko? Pomaga czy nie pomaga w podrywie? Według danych CBOS, 73% osób pije alkohol głównie w weekendy na imprezach. Czy to pomaga w podrywaniu? Nie dość, że nie ułatwia, to jeszcze go utrudnia. Na początku dodaje Ci odwagi i Cię rozluźnia, ale im bardziej pijany jesteś, trym trudniej podrywa się dziewczyny. Gdy jesteś trzeźwy, masz przewagę nad wszystkimi facetami w klubie. Jesteś bardziej świadomy niż oni (bo alkohol ogranicza świadomość) i podejmujesz lepsze decyzje. Wiele dziewczyn z miejsca skreśla facetów, którzy są pijani. Gdy Ty nie jesteś, masz u nich znacznie większe szanse. Napisałem obszerny artykuł o używkach w kontekście podrywania dziewczyn: Dlaczego pijesz, palisz lub wciągasz? – Narkotyki i używki, a emocje KROK 2 – Łatwa metoda na uratowanie tyłka, która działa natychmiast (gdy jesteś zablokowany i stoisz jak kołek) Błąd #2: Najczęściej popełnianym błędem jest brak działania Widzisz w klubie dziewczynę, która Ci się podoba. Tworzysz w głowie cały scenariusz jak ją poderwać …iii na tym się kończy, bo do niej nie podchodzisz : ) Zapamiętaj: Im dłużej się do nikogo nie odzywasz, tym trudniej będzie Ci do kogokolwiek zagadać. Wraz z upływającym czasem, czujesz coraz większą spinę, presję i stres. Przychodzi moment, w którym te negatywne emocje i ciśnienie są tak duże, że nie jesteś już w stanie niczego zrobić, do nikogo podejść i do nikogo zagadać. Stoisz pod ścianą i jedyne co jesteś w stanie robić, to patrzeć na innych. Nie wiem jak Ty, ale ja doświadczyłem tego stanu dziesiątki razy. Nienawidziłem tego! Co gorsza, to samo się nie zrobi. Za każdym wyjściem na imprezę będzie coraz gorzej. Jedyną opcją jest świadome przekroczenie tego. Marcina także to dopadło. Przez pierwsze dwie godziny nie zagadał do żadnej dziewczyny. Co prawda świetnie się bawił i był wyluzowany, ale brakowało działania. Coś go zablokowało. Błąd #3: Błąd, który popełniał polegał na szukaniu ładnej dziewczyny, do której może zagadać [Jeżeli też tak robisz, gdy czujesz blokadę – SKOŃCZ Z TYM NATYCHMIAST! Zamiast ułatwiać, wszystko sobie utrudniasz]. Na ten moment Twoje zadanie nie polega na podrywaniu dziewczyn, tylko odblokowaniu się. Sposobów, by to zrobić jest wiele. Jeden z najprostszych to odezwanie się do kogokolwiek i powtórzenie tego 2-3 razy, jeden po drugim w ciągu kilkunastu minut. KROK PO KROKU: 1. Nie szukasz najładniejszej dziewczyny, tylko jakiejkolwiek dziewczyny (nie musi Ci się podobać) 2. Wymyślasz jakieś banalne, proste lub formalne pytanie: Kojarzysz może czy jest tu drugi bar/sala taneczna?; Znasz może inne kluby z podobnym klimatem co ten? Masz jakiś pomysł gdzie o tej godzinie w okolicy można coś przekąsić? 3. Powtarzasz to kilka razy z pierwszymi lepszymi osobami (nawet może być jakiś facet lub barman). W tej metodzie chodzi tylko o złapanie kontaktu z ludźmi, wymianę energii z nimi i 'wyjście’ z głowy. *Jeżeli takie pytania sprawiają Ci trudność, zacznij od jeszcze prostszych, np. gdzie jest WC, gdzie znajdę szatnie, czy jest tu drugi parkiet itd. Pytanie nie ma znaczenia, ważne abyś w końcu zaczął się odzywać. Marcin zastosował się do rady, zagadał do kilku pierwszych lepszych osób i zrozumiał, że jego błąd polegał na szukaniu najładniejszej dziewczyny, a gdy już ją znalazł, był zbyt spięty, by się odezwać. Znacznie łatwiej było najpierw przełamać się kilkoma prostymi rozmowami, a dopiero potem zabrać się za wyrywanie lasek w klubie. KROK 3 – 1 prosty nawyk, dzięki któremu będziesz z łatwością zagadywał i zrobisz milowy krok w podrywaniu (oraz 10 gotowych tekstów na podryw) Odblokowałeś się, nabrałeś pędu i jesteś gotowy, by zagadać do dziewczyny, która wpadła Ci w oko. Powiedzmy, że właśnie zamawia drinka. Nasuwa się pytanie: Jak poderwać dziewczynę przy barze? Kolejna ultra ważna wskazówka brzmi: najważniejsze jest zagadanie, a nie to jak zagadasz. Już tłumaczę, o co chodzi. Znów o utrudnianie sobie życia. Wyjątkowo lubimy to robić. Z tysięcy podejść które wykonałem do dziewczyn i kolejnych tysięcy, których wykonali moi kursanci, jeden z wniosków mówi, że najważniejsze jest to, by jakkolwiek zacząć rozmowę. Nawet gdyby to miało być coś głupiego czy prozaicznego. Lepiej zapytać o chusteczki higieniczne, niż nie zagadywać w ogóle (nie raz zdarzyło mi się poderwać dziewczynę, zaczynając od bzdurnej rozmowy o chusteczkach). Błąd #4: Błąd, który popełniają faceci polega na tym, że widząc ładną dziewczynę, zastanawiają się nad najlepszym tekstem na podryw, by zrobić dobre wrażenie. W większości przypadków nic nie przychodzi im do głowy i tracą tak 90% okazji. Zamiast ułatwiać sobie poznawanie dziewczyn i zagadywanie na imprezie, utrudniają to sobie. Zamiast tracić energię na kombinowanie jak zagadać, po prostu zagadaj o pierwszą lepszą rzecz, która przyjdzie Ci do głowy. Nawet jeżeli to nie będzie super kreatywne, najważniejsze jest wyrobienie sobie nawyku automatycznego zagadywania: widzę dziewczynę, która mi się podoba -> idę z nią pogadać. Reasumując: gdy widzisz dziewczynę, zastanów się nad jakimś NAJPROSTSZYM zagadaniem, a nie najlepszym. Oto 10 przykładowych i prostych tekstów na podryw w klubie przy barze: (gdy stoi i czeka na barmana) Długo już czekasz na barmana? (gdy stoi i czeka na barmana) Jak stawiasz, kogo pierwszego obsłuży: mnie czy Ciebie? (gdy stoi) Polecasz coś konkretnego? (gdy stoi) Jakie inne dobre kluby polecasz w (nazwa miasta)? (gdy pije wodę) Jak to jest być jedyną trzeźwą dziewczyną w klubie? (gdy pije duże piwo) Kobieta z dużym piwem to najseksowniejszy widok dla faceta (gdy pije kolorowego drinka) Gratuluję gustu, mojito (lub nazwa drinka) są najlepsze! (gdy patrzy w telefon) Środek imprezy, a Ty siedzisz na telefonie, wstydź się! (gdy podoba Ci się jej tatuaż) Masz najoryginalniejszy tatuaż, jaki od dawna widziałem. Jaką ma historię? (gdy ma charakterystyczny ubiór) Nigdy bym nie pomyślał, że kobieta może wyglądać lepiej w moro od faceta Jeżeli widzisz dziewczynę pijącą kolorowy koktajl niczym z filmu, nie kombinuj, tylko nawiąż do niego. Jeżeli widzisz dziewczynę ubraną całą na zielono, nie kombinuj tylko nawiąż do tego. Jeżeli widzisz dziewczynę z wytatuowaną ręką, nie kombinuj, tylko nawiąż do tego. Szukaj najprostszych tekstów, by sobie ułatwić, a nie utrudniać. Najważniejsze jest to, że w ogóle się do niej odezwiesz. To co powiesz jest na drugim planie. [Marcin w taki sam prosty sposób zagadał do dziewczyny, która siedziała przy parkiecie i robiła coś na telefonie. To idealna okazja by zażartować, że traci czas na telefon, a impreza jej ucieka] KROK 4 – Jak zainteresować dziewczynę rozmową? (przykładowe tematy do rozmów, dzięki którym szybciej Cię polubi) Brawo zagadałeś! Połowa za Tobą. Co dalej? To ważny moment, który można łatwo zepsuć. Niektórym wydaje się, że już teraz mogą brać jej numer telefonu. Absolutnie nie! Błąd #5: Nie proś o numer, jeżeli dopiero zagadałeś. Szanse, że go otrzymasz lub się z nią później spotkasz (bo dała go w przypływie emocji), są drastycznie małe. Niestety, ale musisz z nią porozmawiać 🙂 (albo wziąć na parkiet, ale o tym w kolejnym kroku) Ale chwila.. o czym rozmawiać z dziewczyną na dyskotece? Na szczęście to nie musi być rozmowa o mechanice kwantowej. Dla niej przede wszystkim liczy się Twój nastrój. Czy jesteś wyluzowany, pozytywny i radosny, czy może przygnębiony, zły, smutny, nudny lub niemiły. Napisałem artykuł, w którym tłumaczę dlaczego Twój nastrój ma tak duże znaczenie. Przeczytasz go tutaj: Jak osiągnąć sukces z kobietami? To oznacza, że jedną z absolutnie najważniejszych cech udanego podrywu jest humor (podryw na dyskotece także się wlicza). Wg badań przeprowadzonych przez szkocki uniwersytet, zabawne osoby są oceniane jako ładniejsze, a facet z poczuciem humoru jest postrzegany jako dawca dobrych genów. Wyszukując tematy do rozmów, kieruj się poczuciem humoru: Zwróć uwagę na jej strój, wygląd, dodatki i ewentualne tatuaże. Przypatrz się detalom. Być może ma wytatuowanego koliberka, może ma obudowę na telefon z pokemonami, może ma kolczyki w kształcie supermana, może ma sukienkę w więzienne paski lub trampki z czarno-białą szachownicą. Zaobserwuj otoczenie: może w głośnikach leci Gangam Style, obok ktoś się przewrócił, niedaleko stoi dziewczyna z wystającą metką lub chłopak ze śmiesznym napisem na koszulce, może ktoś śmiesznie tańczy albo na ścianach są postacie z bajek. Być może Tobie przed chwilą na imprezie lub niedawno przytrafiło się coś niecodziennego, co mógłbyś jej powiedzieć. A może bawi Cię 6 shotów kamikaze, które ona planuje wypić; może to jak tańczy, głośno się śmieje albo sposób, w jaki ktoś przed chwilą próbował ją poderwać. Nawiąż do któregoś z nich i pośmiejcie się razem. Śmiech bardzo zbliża ludzi do siebie. To także sposób, by bardzo szybko Cię polubiła. Zastanów się kogo Ty bardziej lubisz: ludzi, którzy są weseli czy nudni? Ćwiczenie: Naucz się zwracać uwagę na takie szczegóły. Usiądź przy barze i obserwuj różne dziewczyny. Wyszukuj detale i zastanów się, o czym mógłbyś porozmawiać z każdą dziewczyną, którą widzisz [Marcin odbył z nią krótką rozmowę na temat marnowania imprezy na rzecz telefonu, na którym siedziała i dowiedział się, że próbuje skontaktować się ze znajomymi. Nie zastanawiając się dłużej, skorzystał z mojej wskazówki i wziął ją na parkiet] KROK 5 – Jak poderwać dziewczynę w klubie, gdy ruszasz się jak drewno? (6 prostych porad jak tańczyć) Możesz pominąć ten krok, ale zachęcam Cię, abyś tego nie robił. Zdradzę Ci na czym polega sekret, by z łatwością podrywać dziewczyny na imprezach. Sekretem podrywania dziewczyn na imprezach i dyskotekach jest DOTYK. Podrywanie dziewczyn w klubach ma dużo minusów, ale większość z nich równoważy jeden plus = społeczne przyzwolenie na dotyk. Wyobraź sobie, że podchodzisz do dziewczyny w ciągu dnia i po kilku minutach trzymasz ją za rękę, muskasz po policzku, łapiesz za pośladek i całujesz w szyję. Brzmi jak bajka, prawda? Nie twierdze, że nie da się tego zrobić, bo podobne rzeczy przerabiamy na zaawansowanych kursach uwodzenia. Jednak dojście do takich umiejętności trochę zajmuję. A w klubach taka sytuacja może przytrafić się znacznie szybciej. A zbiorczo nazywa się to tańcem. Dotyk jest potężnym narzędziem. Potrafi podniecić szybciej niż jakiekolwiek słowa. Pogłębia znajomość i przenosi ją na inny (intymniejszy) poziom. Odpowiednio wykorzystując dotyk, jesteś w stanie w ciągu kilkunastu minut osiągnąć tyle, ile w trakcie kilku typowych randek. Teraz widzisz jego potencjał? Oczywiście pierwszy kontrargument brzmi: – ale ja nie potrafię tańczyć z dziewczyną, – ruszam się jak drewno, – nie mam poczucia rytmu, – nie wiem jak tańczyć na dyskotece. Błąd #6: Faceci unikają i boją się parkietu Gdy prowadzę szkolenia, udowadniam kursantom (którym wydaje się, że nie potrafią tańczyć), że ta blokada jest tylko w ich głowie i każdy potrafi, bo to nasza naturalna czynność. Mam dla Ciebie pocieszenie: Nie musisz być super tancerzem i robić jej drugiego Maseraka na parkiecie. Wystarczy Ci tylko kilka chwil z dziewczyną na parkiecie, by pogłębić Waszą znajomość. *Póki jesteśmy w temacie, sprostuję jedną rzecz. Uwodzenie na parkiecie, a taniec z dziewczyną na parkiecie to dwie różne czynności. Nie potrzebujesz skomplikowanych figur tanecznych. Można znacznie łatwiej. To co mam na myśli, to CHEMIA (podniecenie) jaka między Wami powstaje. Ona w zupełności wystarczy, by dziewczyna straciła dla Ciebie głowę. Możesz to osiągnąć stojąc w miejscu i ruszając biodrami. Resztę robisz spojrzeniem, mimiką, dotykiem, rozmową itp. Nie potrzebujesz do tego zaawansowanych figur tanecznych (w których rzecz jasna nie ma niczego złego). Wniosek jest prosty: nie musisz mieć umiejętności tanecznych, aby podniecić dziewczynę na parkiecie. Teraz brzmi znacznie przystępniej, co nie? [Właśnie to powiedziałem Marcinowi. Usłyszał, że nawet gdyby miał możliwość wyjścia z nią z klubu, warto aby chociaż na chwile weszli na parkiet, bo ten kontakt fizyczny wszystko mu ułatwi. I tak też się stało] Ćwiczenie: 1. Weź dziewczynę na chwilę na parkiet (nie ważne czy poznałeś ją przy barze, czy w loży) 2. Koniecznie złap ją za ręce i jak ognia unikaj tańca naprzeciwko siebie (nie wykorzystujesz wówczas mocy dotyku) 3. Potańcz z nią tak, jak potrafisz ok 5 minut (2 piosenki) 4. Tańcz najwolniej jak potrafisz. Unikaj szybkiego tańca. Im szybciej tym gorzej. 5. Nie unikaj jej wzroku, uśmiechnij się do niej i koniecznie puść jej oczko. 6. Jeżeli się uda, spróbuj na chwilę skrócić dystans i przytulić się do niej (możesz to zrobić także, gdy będzie do Ciebie tyłem) Pamiętaj, że nie ważne jest to jak koślawo wyjdzie Ci taniec. Liczy się fakt, że przez kilka minut pojawiło się między Wami bardzo dużo dotyku. Taniec to tylko 'przykrywka’. KROK 6 – Kluczowa faza podrywu: SEKSUALNOŚĆ (10 trików, by podniecić dziewczynę w tańcu) To jeden z dwóch najważniejszych kroków w podrywie. Pierwszy to rozpoczęcie (zagadanie do dziewczyny), a drugi to intencje i bodźce seksualne. Bez tego kroku zostaniesz jej przyjacielem, zamiast chłopakiem lub kochankiem. To także jeden z najtrudniejszych kroków. Praktycznie każdy facet korzystający z moich usług, ma problemy z wyrażaniem seksualności. Jeżeli trafiłeś na ten artykuł, bo szukałeś informacji o tym, jak zaliczyć dziewczynę na dyskotece lub jak zaliczyć w klubie, to ten krok jest dla Ciebie kluczowy. Nie polecam zaliczania dla sportu, ale jednocześnie nie osądzam, bo sam przez wiele lat tak robiłem. Jeżeli chcesz trafić z dziewczyną do łóżka, musisz ją podniecić. To pierwszy etap. Czasem wystarczy, a czasem potrzebny jest jeszcze drugi (opory), o którym wspomnę później. Możesz ją podniecić słowami lub poprzez dotyk. W klubie łatwiejsze jest to drugie. Sekret szybkiego seksu to wykorzystanie tych dwóch metod naraz. Jak podniecić dziewczynę w tańcu? Utrzymuj kontakt fizyczny. Trzymaj ją przez większość czasu za ręce, czasem za biodra. Spowolnij taniec, wyhamuj ją i obniż energię. Wolniejszy taniec sprzyja szybszemu podniecaniu. Przybliż się do niej. Im bliżej znajdują się Wasze ciała, tym lepiej. Skup swoją uwagę na niej. Zapomnij o klubie i innych ludziach. Utrzymuj z nią kontakt wzrokowy. Użyj nieco siły. Ściśnij ją mocniej w biodrach, złap ją mocniej za udo lub barki (odginając je lekko do tyłu). Połóż jej na chwilę rękę na policzku. Obróć się do niej tyłem i połóż jej ręce na Twojej klatce piersiowej. Włóż rękę w jej włosy przy nasadach, a gdy nie poczujesz oporu, lekko za nie pociągnij. Przejedź powoli i delikatnie kciukiem po jej ustach. Odwróć ją plecami do siebie, złap mocniej za biodra, przysuń energicznie do swojego krocza i tańcz tak przez dłuższą chwilę. Nie denerwuj się, jeżeli nie uda Ci się od razu zastosować wszystkich kroków. Niektóre są średnio-zaawansowane i wymagają nieco praktyki. [Przed wyjściem do klubu Marcin otrzymał ode mnie zadanie polegające na nauczeniu się dostarczania bodźców seksualnych kobietom. Przypomniał to sobie w trakcie tańca z dziewczyną, do której podszedł i zaczął stosować wszystkie powyższe triki. Spędzili na parkiecie sporo czasu, około 20-30 minut. Przez ten czas było między nimi coraz namiętniej. Dotykali się, tulili i patrzyli sobie w oczy.] Krok 7 – Jak pocałować dziewczynę i czy warto zmieniać klub na inny (nie całuj z zaskoczenia, to nie działa!) Ten krok nie zawsze jest potrzebny, ale warto go wykonać, jeżeli jeszcze nie jesteś gotów na zaproponowanie powrotu do siebie, a w obecnym klubie zaczynacie się nudzić. WSKAZÓWKA: Idealnie, by następna lokalizacja (klub lub inna miejscówka) była intymniejsza niż poprzednia. Intymniejsza, tzn. mniej ludzi, ciemniej, przytulniej, ciszej, spokojniej. Np. możesz zmienić dyskotekę na klub lub klub na inny o spokojniejszym klimacie. [Sytuacja Marcina była następująca: Podeszli do mnie i stwierdzili, że chcą zmienić lokalizację na inną. Poszliśmy do innego klubu i spędziliśmy w nim ok 30 minut. Gdy zostałem z nim sam na sam, powiedziałem, by pozwolił sobie na jeszcze więcej. Uświadomiłem mu, że im bardziej seksualnie się zachowuje, tym jej bardziej się to podoba. Gdy na nich patrzyłem, miałem wrażenie, jakby wciąż się blokował i grał zachowawczo. Stąd moja rada, by puścił ten hamulec. Chwilę później wziął ją do tańca i zaczęli się całować. Właśnie o to mi chodziło! Ona czekała, aż on w końcu nabierze odwagi. Następnie poszli do loży, pieścili się tam i znów wrócili na parkiet, robiąc to, co przed chwilą. Była już ok 4 w nocy. Ona znów chciała zmienić lokal. Zaczęliśmy się ubierać, a ja na osobności powiedziałem mu, że to już nie ma sensu, bo więcej w klubie i tak nie zrobią. Następnym przystankiem musi być nasze mieszkanie.] Klub to tylko faza przejściowa. Nadchodzi moment, w którym więcej już nie zrobisz i potrzebujesz większej intymności, bo kolejny krok to seks. Seks w klubie także jest możliwy. Doświadczyłem tego wielokrotnie i uczę tego na zaawansowanych szkoleniach, jednakże to temat na inny raz. Najpierw chcę Cię nauczyć jak wrócić z dziewczyną do domu, a gdy staniesz się w tym dobry, powiem Ci jak możesz zrobić to jeszcze w klubie. Błąd 7#: Faceci próbują całować z nienacka lub z zaskoczenia. To tak nie działa. Ona musi być gotowa na pocałunek. Inaczej nic z tego nie wyjdzie *Jak pocałować dziewczynę na imprezie? Pocałować możesz ją wtedy, gdy jest między Wami odrobina chemii, iskier lub mięty. Mówiąc jaśniej – gdy jest chociaż trochę podniecona. To właśnie oznacza gotowość. Zatem jeżeli chcesz pocałować dziewczynę w klubie lub na dyskotece, najpierw ją rozpal i przygotuj, a dopiero potem całuj. Wskazówki jak rozpalić dziewczynę znajdziesz w punkcie 6. Krok 8 – Gotowy przepis na opory przed pójściem do Ciebie (wielokrotnie przetestowany) [Wyszliśmy z klubu z zamiarem zmiany na inny. Marcin już wiedział, że to nie ma sensu, dlatego usłyszała, że nie idziemy już do żadnego klubu, jesteśmy senni i wracamy do domu]. Zazwyczaj już w tym momencie pojawiają się opory. W naszej sytuacji pojawiły się chwilę później. Nie ma znaczenia kiedy się pojawią, bo dużo ważniejsze jest to, co z nimi zrobisz. Za chwilę dowiesz się jak poradzić sobie z oporami przed pójściem z Tobą do domu. To będzie jedna z najcenniejszych wskazówek tego artykułu. Zanim do tego dojdziemy, jeszcze jedna ciekawa rzecz. Nawet gdyby ona od początku chciała wrócić z nami do domu, nie ma szans, by o tym powiedziała z obawy, że wyjdzie na łatwą. Być może dlatego proponowała nieustanną zmianę klubów, by spędzić z nami jak najwięcej czasu. Gdyby Marcin jej posłuchał i potraktował dosłownie to, co mówi, prawdopodobnie nic więcej by z tego nie wyszło. [Doszliśmy do naszej klatki schodowej i usłyszeliśmy magiczne słowa: Odprowadziłam Was, ale dalej już nie pójdę i wracam do domu.] To jeden z ważniejszych momentów i od tego jak się zachowasz, zależy dalszy przebieg wydarzeń. Żeby lepiej to zrozumieć, spróbuj postawić się na jej miejscu: spędziła z Tobą kilka godzin i choć nieco Cię polubiła, to wciąż Cię nie zna i boi się wejść z Tobą sama do domu. Dlatego w tym momencie nie ma mowy o żadnych podtekstach, aluzjach i dwuznacznościach. Od tego co powiesz, zależy czy Ci zaufa i wejdzie, czy nie. (Jeden z moich byłych kursantów w takiej sytuacji wszystko spieprzył, bo powiedział dziewczynie, że ma wejść na górę, bo on ma miękkie łóżko i wino w lodówce. Dziewczyna się przeraziła i nie weszła, choć wcześniej zgodziła się wrócić z nami do domu) Jaki jest według mnie najlepszy sposób na takie opory? Uprzedzenie jej obaw: „Wiem jak to wygląda. Jest środek nocy, a ja zapraszam Cię do domu. Wiadomo czym zazwyczaj kończą się takie zaproszenia. Nie ukrywam, że świetnie się z Tobą bawiłem i najzwyczajniej na świecie chciałbym spędzić z Tobą jeszcze trochę czasu. O tej godzinie nie ma sensu już gdziekolwiek iść, a ja zrobię nam herbatkę, pogadamy, pośmiejemy się, a jak będziesz chciała, to wrócisz do domu. Obiecuję, że nic Ci nie grozi i nie będe robił niczego wbrew Twojej woli. Jeżeli dzięki temu masz czuć się bezpieczniej, to możesz nawet napisać mój adres jakiejś swojej koleżance” (Zakładam, że masz dobre intencje i faktycznie nie będziesz robił niczego wbrew jej woli). Gdy usłyszy od Ciebie tak dojrzałe stwierdzenie, zaufa Ci. A właśnie to zaufanie w tym momencie jest najważniejsze. My tak zrobiliśmy, a ona po chwili namysłu zgodziła się i weszła z nami do domu. To nie koniec przygody Marcina, ale nie chciałem by artykuł był zbyt długi i zbytnio odbiegał od tematu, dlatego ostatni 9 krok umieściłem w pliku pdf. Opisałem w nim co działo się, gdy weszła do nas do domu i jak wylądowała z Marcinem w łóżku (załączyłem też fotki, które im pstryknąłem, gdy leżeli na kanapie). Teraz kolej na Ciebie! Włożyłem mnóstwo pracy w ten artykuł i mam nadzieję, że Ci się spodobał! Napisz w komentarzu co Ci się najbardziej spodobało, co już stosujesz, czego chciałbyś się nauczyć albo opisz jakąś sytuację z podrywu w klubie. Być może chciałbyś abym rozszerzył jakiś punkt, a może coś mi umknęło i chciałbyś o tym przeczytać? (np. o tym jak poderwać dziewczynę na domówce lub innym miejscu). Może któryś z kroków jest niejasny albo nie wiesz jak zastosować konkretną poradę? Jestem ciekaw Twojej opinii i pytań, które Ci się nasuwają! Moc z Tobą! O’rety Z google..:jak wyruchac dziewczynejak zaliczyć panienkipoznan najladniejsze dziewczyny bawia sie z chłopakami na dyskotece
Skorzystaj z największego serwisu ogłoszeniowego w Polsce! używana dziewczyny - kupuj lub sprzedawaj jeszcze wygodniej w kategorii Łóżka!
fot. Adobe Stock Życie można sobie poukładać w pojedynkę. Z takim przekonaniem żyłam przez 15 lat. Było to przekonanie zbudowane na rozczarowaniu drugim człowiekiem, na rozczarowaniu związkiem. Za mąż wyszłam bardzo szybko, bo miałam wtedy tylko 20 lat. Jeszcze na studiach poznałam fajnego chłopaka, z którym szybko połączyła mnie namiętność i szalona, spontaniczna miłość. Doszliśmy do wniosku, że nie ma co czekać i trzeba się żenić. Chciałam z nim zamieszkać i spędzić z nim resztę życia. Gdy teraz wspominam tamte czasy, to chce mi się śmiać, ale wtedy, w wieku 20 lat, byłam inną kobietą, a w zasadzie jeszcze dziewczyną. Tamta dziewczyna wyszła za swojego ukochanego i przez 5 lat mieszkała z nim po akademikach i stancjach. Kochała się, kłóciła, rozstawała, wracała, godziła, płakała, śmiała, krzyczała. To była gonitwa emocji, która jednak nie wzmocniła nas jako pary. Rozstaliśmy się równie absurdalnie i pochopnie, jak się związaliśmy. Jego rodzice widzieli, że nasz związek nie zmierza ku niczemu dobremu i specjalnie kupili na koniec studiów wycieczkę zagraniczną tylko dla niego. Wtedy byłam wściekła, ale dziś nie mam do nich żalu Nie mam też żalu do niego, że pojechał sam. Dzięki temu zobaczyłam, w co się wpakowałam i bez żalu przystałam na rozwód. Odpuściliśmy oboje. Ja dlatego, że przejrzałam na oczy, a on – że na tym wyjeździe poznał miłość swojego życia. Właśnie wtedy zdecydowałam, że już drugi raz nie wyjdę za mąż, z nikim już nie zamieszkam ani w ogóle nie będę się wiązać. Zamierzałam być od tego czasu sama, bo to najlepsze rozwiązanie dla osoby silnej psychicznie, która nie potrzebuje codziennej obecności drugiego człowieka. W całym tym moim planie był tylko jeden szkopuł. Nie jestem zakonnicą, potrzebuję seksu. Na szczęście nie żyjemy w średniowieczu i kiedy kobieta zechce, to może. Zdarzały mi się więc liczne erotyczne przygody. Nawet fajnie było tak sprawdzać kolejnych partnerów. Porównywać, oceniać, dawać się zaskakiwać, odkrywać prawdziwe talenty. Ale i taka metoda na pożycie była obarczona wadami… Nigdy nie wiedziałam, na kogo trafię i dosyć często wszystko kończyło się spektakularną klapą. Albo facet był zbyt skupiony na sobie, albo sprawa kończyła się po zaledwie kilku minutach, albo mój kochanek zapominał o grze wstępnej. No i do tego wszystkiego dochodziły jeszcze te okropne poranki. Krępujące, dziwne, zawstydzające. Niektórzy panowie chyłkiem się wymykali, inni zaś szukali czułości i robili podchody z nadzieją, że mogą liczyć na coś więcej. Tak czy inaczej – koszmar. Nie ukrywam, seks zawsze był dla mnie ważny. Skoro zrezygnowałam z miłości, to chciałam, żeby chociaż on dawał mi satysfakcję z bliskości z drugim człowiekiem. Te rozczarowania zaczęły mnie po kilku latach męczyć. Dlatego bardzo się cieszyłam, gdy w końcu znalazłam Roberta. Facet bez pretensji. Idealny do łóżka. Czysty seks. Poznałam go w Warszawie, na szkoleniu, na które wysłała mnie moja firma. Jestem główną księgową w korporacji, dzięki czemu sporo zarabiam, co pozwala mi na niezależność. Sporo też pracuję i wciąż się doszkalam. Jednak na ten kurs na początku lata wyjątkowo nie chciało mi się jechać. Zebrałam się tylko dlatego, że musiałam. Roberta zauważyłam od razu Nie dlatego, że był jakoś specjalnie przystojny. Był przede wszystkim bardzo wysoki, a ja to u mężczyzn lubię. Miał ponad metr dziewięćdziesiąt i szczupłą sylwetkę. Wyglądał mi na sympatycznego faceta. Chemia pojawiła się od razu. Zerkaliśmy na siebie co chwilę i trudno nam było skupić się na tym, co mówiła prowadząca. Na przerwie okazało się, że Robertowi nie brakuje też pewności siebie. Podszedł do mnie, jak tylko wyszłam zapalić. – Mogę jednego? – spytał. Podałam mu paczkę, a on wyciągnął papierosa. Jednak kiedy podsunęłam zapalniczkę, żeby mu go zapalić, zamachał śmiesznie rękami i zawołał: – Nie, dziękuję, nie palę! – To po co to panu? – zdziwiłam się, wskazując na papierosa z mojej paczki, którego nadal trzymał w ręce. – A, chciałem jakoś zagadać. Robert jestem – skłonił się i zaczekał, aż wyciągnę do niego rękę. – Ewa – zaśmiałam się z podstępu. Uścisk miał mocny i pewny. Podobał mi się. Czułam, że coś z tego będzie. Najpierw gadaliśmy o sprawach zawodowych. I wcale nie było nudno, bo on cały czas sobie żartował. Wygłupiał się i flirtował ze mną. Najpierw śmiał się, że mam zdecydowanie za gładką twarz jak na szefową i muszę popracować nad lwią zmarszczką, bo doda mi autorytetu. Potem żartował z siebie, że wzięli go na szefa, bo wystaje ponad biurko i z daleka widzi, czy ktoś zamiast papierów nie ma na blacie gazety. W końcu wymyślił, że powinniśmy iść na randkę, ale najpierw wypadałoby się wymienić CV i listami motywacyjnymi. I właśnie od tego żartu o randce się zaczęło. Bo pośmialiśmy się, a potem on naprawdę zaprosił mnie na kolację. Do końca szkolenia siedziałam i uśmiechałam się do niego, a potem umówiliśmy się na wieczór. Wtedy oboje zagraliśmy w otwarte karty. Okazało się, że Robert pasuje do mnie idealnie W tym sensie, że on też się na kimś zawiódł i również szukał niezależności. Jego historia wyglądała nieco inaczej niż moja, bo nie było w niej małżeństwa, za to było długoletnie narzeczeństwo z okrutną zdradą na końcu. Jego ukochana, niejaka Jolka, tak jak on pochodziła z małej miejscowości. Tam się poznali, tam się szybko zaręczyli i oboje wyjechali do dużego miasta, żeby się dorobić. – Nie dogadaliśmy się tylko co do sposobu na dorabianie się. Ja harowałem od rana do wieczora, a ona… No cóż. Ona polowała na tego jedynego. I bogatego, co warto zaznaczyć. W końcu jej się udało. Sam jej pomogłem, bo zaczęła kręcić z moim szefem. Tym sposobem straciłem nie tylko dziewczynę, ale i pierwszą pracę. – Zwolniłeś się? – spytałam. – Nie, on mnie zwolnił, zanim dowiedziałem się o ich romansie. Nie chciał chyba, żebym mu w firmie zrobił skandal. – O matko, ale okrucieństwo! – No. Ale to nie szef był okrutny. Wiesz, to przecież obcy człowiek – wzruszył ramionami. – Jolka nie była obca… – Musiałeś bardzo to przeżyć – spojrzałam na niego ze współczuciem. – Owszem. Ale dziś nie żałuję. Lepiej, że przejrzałem na oczy tak wcześnie, bo dzięki temu mogę żyć pełnią życia. Sama wiesz, nic tak nie smakuje jak niezależność. – Racja – przytaknęłam. – Ja wierzę w to, co człowiek sam sobie wypracuje. Nagle Robert spojrzał na mnie w taki sposób, że aż się zaczerwieniłam. – A ja wierzę w popędy – powiedział, patrząc mi prosto w oczy. – To one nami kierują. Chciwość, pożądanie, pragnienie władzy. To są nasze motywacje. I nie ma co się na to oburzać. Takie jest życie. Trzeba się przystosować – stwierdził pogodnie. – Właśnie, pożądanie… – westchnęłam. – Mogę zadać niedyskretne pytanie? – Jasne, śmiało – uśmiechnął się, jakby dobrze wiedział, do czego zmierzam. – Jak sobie radzisz z seksem? No wiesz, nie jest łatwo sobie kogoś znaleźć… – Nie jest też trudno! – zaśmiał się gromko. – Ale prawda, żeby to miało ręce i nogi, to rzadko się udaje. Są tacy, co płacą… – A ty… – zawiesiłam głos. – Nie, nie – zaprzeczył szybko. – Poznaję dziewczyny, kobiety. No wiesz… Na przykład właśnie poznałem ciebie – powiedział to z taką śmiałością i takim żarem w oczach, że aż mnie przeszył dreszcz. Tamtego wieczoru poszliśmy do łóżka pierwszy raz Seks z Robertem bardzo mi się podobał. Wszystko było jak trzeba i nawet poranek nie należał do najgorszych. Może dlatego, że oboje wiedzieliśmy, czego od siebie oczekujemy. Nie czułości, deklaracji, tylko zwykłej przyjemności i zabawy. Było więc – przede wszystkim dzięki jego poczuciu humoru – zabawnie i wesoło. Drugiego dnia szkolenia po zajęciach poszliśmy na obiad, pogadaliśmy chwilę i już mieliśmy się rozjeżdżać, ale doszliśmy do wniosku, że skoro ja mieszkam nad morzem, a on w górach, i pewnie się już nie zobaczymy, to może by tak jeszcze raz... I znów wylądowaliśmy w łóżku. Potem rozstaliśmy się i każde pojechało w swoją stronę. Wkrótce jednak okazało się, że brakuje mi Roberta. Nie w sensie uczuciowym. Po dwóch tygodniach zaczęło mi zwyczajnie brakować seksu. Zadzwoniłam więc do niego i wyłożyłam kawę na ławę. Powiedziałam, że proponuję układ, w którym raz albo dwa razy w miesiącu spotykamy się na weekend w Warszawie i tam dajemy upust swoim żądzom. Zgodził się od razu. We właściwy sobie sposób, oczywiście – cały czas się śmiejąc. Nie przeszkadzało mi to ani nie obrażało. Wiedziałam, że po prostu takie ma podejście do życia i podobało mi się to. Jego luz i poczucie humoru w pewnym sensie gwarantowały, że się nie zakocha, a nasza przygoda nie skończy się jak tani romans. Jakimś łzawym utworzeniem pary, a potem gorzkim i dramatycznym rozstaniem. I rzeczywiście przez długi czas nic tego nie zapowiadało. Zjeżdżaliśmy do stolicy dwa razy w miesiącu. Chodziliśmy wtedy na kolacje, do kina i jakieś spacery po mieście. I owszem, było to przyjemne, ale mnie najbardziej podobał się seks. W tamtym czasie ani przez chwilę nie pomyślałam o nim jako o potencjalnym partnerze. On chyba też nie wiązał wtedy ze mną żadnych planów. Może dlatego, że w trakcie naszych spotkań ujawniały się nasze „starokawalerskie” i „staropanieńskie” przyzwyczajenia, z których na dłuższą metę trudno jest zrezygnować, a które bywały mocno irytujące. Ja na przykład nie znosiłam spać przy podniesionych roletach, on natomiast nienawidził zupełnej ciemności. On wszędzie lubił jeździć samochodem, a ja od dzieciństwa byłam przyzwyczajona do codziennej porcji ruchu. Poza tym wkurzało mnie jego zgrzytanie zębami przez sen i za wszelką cenę starałam się o tym zapomnieć przed porannym seksem, żeby wejść w nastrój. On z kolei wyznał mi kiedyś, że ma wstręt do długich włosów, które zostawiam po każdym szczotkowaniu w łazience. Muszę przyznać, że te nasze przyzwyczajenia, mimo zaledwie czterech dni w miesiącu spędzanych razem, były na tyle denerwujące i kłopotliwe, że trudno byłoby nam chyba wytrzymać ze sobą dłużej. Tak przynajmniej oboje myśleliśmy. Przez pół roku spotykaliśmy się, kochaliśmy, śmialiśmy i na każdym kroku podkreślaliśmy, że to nam w zupełności wystarcza i więcej byłoby prawdziwą udręką. Jednak po jakimś czasie Robert zaczął do mnie dzwonić na pogaduchy. Czasem wieczorem, a czasem nawet wtedy, jak byłam w pracy. Na początku wystraszyłam się, że się zakochał, ale rozmowy były na tyle niezobowiązujące i przyjacielskie, że ten lęk szybko mi przeszedł. Rozmawialiśmy więc między spotkaniami i już właściwie zdążyłam się do tego przyzwyczaić, kiedy stało się coś dziwnego. Coś, czego się po nim w ogóle nie spodziewałam… Któregoś dnia zadzwonił. – Ewa, masz chwilę? – spytał. – No teraz nie za bardzo, pracuję. – A nie możesz przerwać? Coś mi siedzi na wątrobie. Musimy pogadać. Zdziwiłam się i trochę wystraszyłam, dlatego poszłam do pustej sali konferencyjnej i do niego oddzwoniłam. – Ewa, ja cię strasznie przepraszam, ale najprościej, jak się da, to chciałem ci powiedzieć, że nie będziemy mogli się spotykać… – bardziej niż tym, co powiedział, byłam zdziwiona tym, jak to powiedział. W ogóle nie był sobą – nie żartował, nie śmiał się. Właściwie łamał mu się głos. – Dobrze, rozumiem. Przecież nie umawialiśmy się na określony czas – odparłam. – No tak. Jasne. Wiesz, poznałem kogoś i chciałbym spróbować. Wiem, co pomyślisz, ale ja mam wrażenie, że warto… – Co komu pasuje… – warknęłam, bo jakoś nie mogłam się powstrzymać. – To co? Do zobaczenia? – No chyba raczej już nie – mruknęłam obrażona i tak właśnie się rozstaliśmy. Musiał usłyszeć w moim głosie żal A ja musiałam przyznać sama przed sobą, że byłam zła. Po chwili próbowałam sobie jakoś wytłumaczyć powód mojej złości. „Denerwuję się, bo teraz będę musiała sobie znaleźć nowego… partnera” – myślałam. Nagle zdałam sobie sprawę, że do tej pory nie wiedziałam, jak Roberta nazwać. Nie powiedziałam sobie, kim dla mnie był. Czy tylko facetem od seksu? A może stał się też przyjacielem i dlatego trochę mnie dotknęło to, że nie będziemy mogli się spotykać?… Siedziałam w sali konferencyjnej, rozmyślałam, aż z rozmyślań wyrwał mnie telefon. To on. Dzwonił jeszcze raz. – Ewa, bo ja muszę ci się przyznać jeszcze do jednej rzeczy. Ja z tą kobietą spotykam się już od dwóch miesięcy… – To znaczy… – jęknęłam. – Spotykałem się z nią i z tobą jednocześnie. Przepraszam, jeśli… Rozłączyłam się szybko, bo teraz to mnie naprawdę zabolało. Zdałam sobie sprawę, że mimo tych wszystkich głupich zasad, mimo że trzymaliśmy się na dystans, to ja znowu wpakowałam się w jakąś dziecinadę. Niby byłam już kobietą czterdziestoletnią, a nie tamtą naiwną, młodą dziewczyną, która tak pochopnie wyszła za mąż, a jednak znów oddałam serce facetowi… Przecież na te telefony i spotkania z nim czekałam jak idiotka. Co z tego, że się do tego nie przyznawałam? Czy to cokolwiek zmieniało? Znów się dałam wykiwać. Tak mnie to wściekło, że strzeliłam papierami o blat biurka, wyszłam z firmy i skierowałam się prosto do baru. Musiałam się napić, a poza tym chciałam szybko znaleźć sobie kogoś na noc. Doszłam jednak do wniosku, że to wyglądałoby jak jakaś głupkowata zemsta. Dalszy ciąg tej dziecinady. Więc do domu wróciłam sama. Kolejne dni nie należały do najprzyjemniejszych. Cała ta sprawa wytrąciła mnie z równowagi. Czułam się źle, bo po pierwsze, dałam się w to wciągnąć, chociaż myślałam, że jestem już mądrzejsza, a po drugie, towarzyszyło mi poczucie straty. No cóż. Zdarza się nawet czterdziestolatkom. Nie należę do osób, które długo wszystko rozpamiętują, więc zebrałam się do kupy. Minęły dwa miesiące. O tej całej sprawie starałam się nie myśleć i czasem nawet mi to wychodziło. Po prostu żyłam dalej. W tamten piątkowy wieczór wyszłam z pracy pogodna i zadowolona, bo szykował mi się weekend w górach ze znajomymi. Moje myśli zajęte były snuciem planów, więc na początku nawet nie zauważyłam Roberta, który na mój widok wstał z ławki. Dostrzegłam go dopiero, gdy podszedł do mnie z bukietem kwiatów i zażartował: – Miałem nadzieję, że nie pokażesz lwiej zmarszczki, ale niestety się zawiodłem… Chyba nie będzie mi łatwo, co? – To zależy, czego chcesz – odparłam, gorączkowo zastanawiając się, jak powinnam się teraz zachować i co powiedzieć. – Czego chcę? Powrotu do układu… „No nie, co za bezczelny typ!” – przebiegło mi przez głowę, ale wydukałam tylko: – Chyba żartujesz… – Daj mi dokończyć! Chcę powrotu do układu, ale… w rozszerzonej wersji. – Nie rozumiem – burknęłam. – Chodź na kawę. Chcę pogadać. Skinęłam głową. Myślałam, że będzie się kajał, przepraszał mnie i w ogóle urządzi spektakl, ale on wyłożył sprawę w rzeczowy sposób. Podobno spotkania ze mną rozbudziły w nim potrzebę bliskości. Tak mu się przynajmniej wydawało. A ponieważ ja deklarowałam od początku, że żadne ckliwe układy mnie nie interesują, to po prostu próbował sobie kogoś znaleźć. – I to była ta dziewczyna? – zapytałam. – Nie jedna. Cztery – uśmiechnął się. – Co takiego!? – oburzyłam się. – Tak. Szukałem tej właściwej. Ale nie przejmuj się. Z żadną nie spałem. – Jak mam ci uwierzyć? – A po co miałbym kłamać? – Żeby znów się ze mną przespać. – Przecież o to ci chodziło! – Ale… – jęknęłam. – Nie tylko o to chodzi – przerwał mi. – Ja chcę… Chcę z tobą być. Myślałam, że padnę po tym wyznaniu W głębi duszy właśnie tego się spodziewałam, tego oczekiwałam, a mimo to jego słowa przyprawiły mnie o szybsze bicie serca. Robert powiedział mi jeszcze, że to, co uznał za potrzebę bliskości, było tak naprawdę uczuciem do mnie. Nie powiedział jakim uczuciem, ale się zorientowałam. W końcu czułam to samo, prawda? On mówił, a ja siedziałam i nie mogłam się zdecydować, czego właściwie chcę. W jednej chwili pragnęłam go cynicznie wykorzystać, zabrać na ten jeden, ostatni numer do hotelu, a potem porzucić… Lecz zaraz potem oczami wyobraźni widziałam sceny ze szczęśliwego życia we dwoje. I wtedy nagle zrozumiałam, że przez ponad 15 lat robiłam ze swojego życia głupi teatrzyk. Grałam. Oszukiwałam samą siebie. Wmawiałam sobie, że jestem silną, niezależną kobietą sukcesu i nie potrzebuję mężczyzn do niczego innego poza seksem. To dopiero była dziecinada! Zostałam skrzywdzona, to prawda. Ale potem tak bardzo chciałam uciec od tego, co ludzkie i związane z miłością, że popadłam w przesadę. I jej konsekwencją była ta rozmowa. Musiałam to przerwać. – Robert, Robert, stop. Przestań na chwilę mówić – powstrzymałam go gestem dłoni. – Dość tej błazenady. Oboje byliśmy głupsi niż licealiści. Zaczynamy od nowa, ale po bożemu. Zaproś mnie na randkę. Ja się zgodzę, pójdziemy, pogadamy, na dobranoc pocałujesz mnie w policzek, kolejnym razem w usta, a do łóżka pójdziemy najwcześniej za miesiąc. Jak się wszystko ułoży, to za rok poprosisz mnie o rękę, a za dwa weźmiemy ślub. Może tak być? – Oczywiście – przytaknął gorliwie. Zaprosił mnie na kolację i pocałował w policzek. Ale potem poszło już nieco szybciej. Na drugiej randce wylądowaliśmy w łóżku, o rękę poprosił mnie po trzech miesiącach. Od razu zaczęliśmy się starać o dziecko. Dziś mija rok od naszego ślubu, a ja czekam na niego w domu z testem ciążowym. Ma wynik pozytywny! Czytaj także:„Jadę na pierwsze wakacje ze swoim facetem i wstydzę się włożyć bikini. Nienawidzę swojego ciała”„Mój syn należy do społeczności LGBT. Przestańcie mówić mi, że nie jest człowiekiem”„Koledzy mojego faceta śmieją się, że jestem gruba i brzydka”
Żółte, eleganckie łóżko kontynentalne, pojedyncze z oświetleniem LED i pojemnikiem - JUNIOR GOLD 3 Magic Velvet 2228. 3 059,- 3 824,-. Zobacz łóżka dla młodzieży, dzieci i nastolatków. Łóżka dostępne są w różnych rozmiarach i kolorach. Zobacz nasze meble w niskich cenach!
Na te pytania opowiedziało siedmiu odważnych facetów. "Seks w związku jest bardzo ważny. Odpowiedź, na której randce go uprawiać, jest prosta – wtedy, kiedy razem mamy na niego ochotę" - Rafał, dziennikarz."Dziewczyna, która zrobi to na pierwszym spotkaniu, to dla mnie albo smarkula, która chce się zabawić, albo podstarzała desperatka, która zrobi wszystko, by usidlić chłopaka" - Piotr, dziennikarz. "Gdy ludzie czują olbrzymi żar, mogą to zrobić natychmiast i potem... żyć razem długo i szczęśliwie. Nie ma żadnych reguł na udany związek" - Stefan, sprzedawca. "Pierwsza randka jest równie dobra na pójście do łóżka jak każda inna. Jeśli dziewczyna ma na to ochotę tak samo jak facet, to wszystko jest OK. Tylko życzyć dużo przyjemności. Mądry facet i tak potrafi odróżnić fajną dziewczynę od puszczalskiej" - Maciej, informatyk. "Uważam, że to indywidualna sprawa każdej dziewczyny. Jeżeli ma zrobić coś wbrew sobie, to potem będzie tego żałowała. Jeżeli zapowiada się poważny związek, to warto poczekać" - Tomasz, student."Ja nie chciałbym za szybko. Bo potem, jak już się to zrobi, przychodzi żal za ekscytującym czasem podchodów. Każda chwila ma swój urok. Dziś spieszymy się we wszystkim – w pracy, w domu. Błagam: nie poganiajmy się chociaż z seksem!" - Rafał, księgowy."Jestem zwolennikiem zasady dochodzenia do "trzeciej bazy" na trzeciej randce. To moment, w którym tę drugą osobę zna się już na tyle dobrze, żeby wiedzieć, czy chce się ją poznać jeszcze lepiej..." - Mateusz, student. Wnioski?Nie ma reguł na to, kiedy iść do łóżka. Możecie zacząć związek od seksu i będzie OK. Pod warunkiem, że naprawdę mu się podobasz. Możesz też zwlekać. Jeśli facet czuje, że warto czekać, to poczeka! Nieważne, jak długo to potrwa! Oprac. Magda Tarajda, Iwona Zgliczyńska/ UrodaTwoje rady są do dupy, Z dziewczyną trzeba krótko bierzesz ją na chatę i od razu przechodzisz do konkretów a nie bawisz się w 5-dniowe plany. I myślisz ze dziewczyna się na ciebie rzuci i zrobi ci łaskę, jesteś w grubym błędzie taki rady to nie dla prawdziwych mężczyzn tylko dla cup w rurakach. Pozdrowienia Alvaro11 ;)
– Nie ma takiej opcji – powiedział Robert, gdy zapytałam go o to, czy to grzech iść na pierwszej randce do łóżka. – Czasami możesz czekać i do dziesiątego spotkania, a facet i tak okazuje się palantem i cię zostawia. Myślę, że znaczenie ma fakt, czy trafiasz na zdobywców, czy na tych, którzy po prostu próbują. – Niby czego mają próbować? – zapytałam, chociaż doskonale wiedziałam, o co mu chodzi. Chciałam jednak, aby temat się rozwinął. – Jak jest z blondynką, a jak z rudą? – Tak, której piersi smakują lepiej – zaczął się śmiać. – Nie wygłupiaj się, tylko przyznaj mi rację. – Od razu rację! Wytłumacz mi, przybliż temat. Postanowiłam być natrętna. – Chcesz ze mną pogadać, przyznaj się! – Nie, Robert, chcę napisać kolejny artykuł – chciałam go podkręcić. – Jak zwykle mnie wykorzystujesz. – Ja – ciebie? – powiedziałam. – Hm… To tak jak nas faceci na pierwszych randkach – od razu chcą nam włożyć rękę w spodnie – dodałam. Wzięłam kubki po kawie i wyszłam do kuchni. – Super, to już nie pod spódnicę? – krzyczał Robert. Wychylił się, aby sprawdzić, co mam na sobie. – Uważaj, bo spadniesz! – odpowiedziałam. Wróciłam do pokoju. – Podobają ci się? – powiedziałam i obróciłam się przed nim. Miałam na sobie nowiutkie dżinsy. – Chyba coraz częściej w spodnie…. Swoją drogą, czy kobiety przypadkiem też nie mają na to coraz częściej ochoty? Najpierw włożyć rękę w wasze spodnie, a dopiero potem pogadać? – Wow, nie zastanawiałem się nigdy nad tym. Na pierwszych randkach zwykle nie czuję zbyt dużego oporu – zamyślił się na chwilę. – Czasem może tylko zbyt wielki napór – dodał. – Wina…? – zapytał niewinnie. – Chcesz mnie upić jak te kobiety, co cię pożądają? A ty ulegasz, bo jesteś taki dobry i uczynny i chcesz każdej pomóc w potrzebie, ulżyć cierpieniu jej zmysłom i jajnikom. – Nie przeginaj – zaoponował. – Tylko tym w moim guście. Ty nie jesteś, więc możesz pić – dokończył rozbawiony. – No tak, zapomniałam o tym drobnym szczególe. Wzięłam łyk francuskiego wina – To jak to jest? – zapytałam. – Zostajemy negatywnie ocenione, gdy idziemy od razu do łóżka? – Wiesz, Wiola, gdybyś pisała artykuły dla nastolatków, młodych i zakochanych, powiedziałbym: tak, nie można iść na pierwszej randce do łóżka. Trzeba poczuć cały proces na własnej skórze. Ale mamy już tyle lat, że robimy głupoty nie przez przypadek, lecz z wyrachowania. To, co sprawdzało się za młodu, nie ma zastosowania w naszym wieku. Chcemy tego. Ty jesteś po czterdziestce a ja ciut, ciut straszy – roześmiał się, bo dzieliła nas prawie dyszka. – Jeśli jest chemia, to nad czym się zastanawiać? – No tak, ale wiesz, że stereotypowe mury nie pękają tak szybko? Zobacz, technika rozwija się jak szalona, tymczasem mentalność ludzka od wieków pozostaje niezmienna. Kobieta wciąż ma nosić spódnicę i czekać na pierwszy ruch faceta. – Są tacy faceci, że mogłabyś całe życie czekać – powiedział – tak się to DNA wymieszało. Jest chemia, więc kochamy się, uprawiamy seks. Jeśli okaże się, że było beznadziejnie, po prostu nie spotykamy się więcej, a jeśli było fajnie, możemy to powtórzyć raz lub do końca życia ze sobą powtarzać. Skoro jakiś osioł ocenia przez to kobietę, powiem tylko: oby mu już nie stanął – zakończył dumnie. – Wow, zaskoczyłeś mnie. Bardzo mi się podoba twoje stanowisko. W sumie o facecie też można powiedzieć: dziwkarz, jeśli na pierwszej randce idzie z kobietą do łóżka. Przecież wy nam też coś dajecie. A może się mylę? – dodałam i zrobiłam znaczącą pauzę, aby podkreślić stereotypowe myślenie. – Nie, nie, facet to zdobywca, jemu wolno, wypada, co więcej – jest wówczas uważany za najlepszego samca. Wszystkie chcą z nim, by inne jej zazdrościły. Wzięłam łyk wina i czekałam na reakcję Roberta. – No w sumie tak – odezwał się. – Jeśli mamy równouprawnienie, to honorujmy je na każdej płaszczyźnie. A co do twojej uszczypliwości, moja droga, to takie zrobiła na mnie wrażenie jak twoja bucząca pralka w łazience. – No tak, sprawdzasz ją drugi tydzień. Faktycznie nie przeszkadza ci, że tak głośno chodzi – stwierdziłam kąśliwie. – Ale zamówiłam już fachowca. Może będzie młody i przystojny. – Listonosz już ci się znudził? – zapytał Robert, udając zaskoczenie. – Ha, ha, ale śmieszne. Hydraulika przytrzymam do trzeciej randki. Robert zamyślił się. – Nie zastanawiałaś się kiedyś – odezwał się po chwili – kto wymyśla te wszystkie zasady? Trzecia randka, trzy miesiące, rok, zanim powiesz, że za niego wyjdziesz. – Może ktoś, komu nie wyszedł seks na pierwszej randce, a tak, jak ci powiedziałam: przekonania są cechą niezmienną; nawet gdy je zmodyfikujemy, zawsze znajdzie się w nich pierwiastek zakorzenionej moralności. Albo to chemia mózgu i tak jesteśmy skonstruowani od wewnątrz. Przecież rządzi nami mózg gadzi, który posługuje się utartymi wzorcami. „A może wszyscy grzeszą – pomyślałam – tylko nie wszyscy się do tego przyznają? Nie wiem tylko, czy wynika to z tego, że tak bardzo zakorzenione są w nas zasady moralne, czy publicznie wyrażamy takie opinie, jak nakazuje tradycja?”. Długo jeszcze po rozmowie z Robertem zastanawiałam się, czy faktycznie jeśli ktoś ocenia nas za seks na pierwszym spotkaniu, powinniśmy odwrócić się na pięcie i zignorować tę krytykę czy zmienić swoje postępowanie, ukorzyć się, a nawet przeprosić, abyśmy przypadkiem nie zostali odrzuceni przez otoczenie. A może należy ukrywać ten fakt? Z drugiej strony – jak bronić się przed facetami, którzy najpierw idą z nami do łóżka, a potem linczują i przyczepiają etykietkę? Może rzeczywiście warto zacząć uświadamiać mężczyznom, że oni też są wykorzystywani? Postarałam się zebrać kilka opinii na ten temat. Są kontrowersyjne czy zaskakujące? Sam oceń. Iwona: Uprawiaj seks wtedy, gdy robisz to dla siebie, a nie dla kogoś. Gdy mimo tego, że nie masz pewności, czy nie będzie to pierwszy i ostatni raz, dajesz sobie pozwolenie na przyjemność, szczęście, uniesienie… Która to będzie randka – nie ma znaczenia. Katarina: .Na to pytanie, niestety, nie ma reguły. W tej kwestii chyba nie ma słów: »wypada« czy też »nie wypada«. Zbyt wiele czynników, emocji wiąże się ze sferą erotyczną każdego z nas. Kasia: Seks idzie w parze z uczuciem. W moim przypadku wiem, bo próby były. Inaczej nie da rady. Sylwia: Moim zdaniem trzeba się trochę bardziej poznać. Ja: Też dobra rada, ale… ile? Ewa: Nie wiem, intuicja powinna podpowiedzieć. Sylwia: A ja jestem za pójściem do łóżka tylko po ślubie z mężem. Ja: Ojejku, a jak się okaże, że ma 8 cm? Ewa: Po ślubie to chyba nie, przecież trzeba sprawdzić, czy jest OK.. Natala: Na której randce? Seks może się odbyć bez randki. Jeśli o mnie chodzi… Hmm… musi zacząć iskrzyć. Jeśli jest silne pożądanie, nieważne, czy to początek znajomości/związku, czy kilka tygodni po… Mam stałego partnera. Randkujemy co jakiś czas, zatem seks się odbywa na pierwszej randce. Edyta: Wypada czy nie – co to za pytanie? Myślę, że to kwestia indywidualnych decyzji i nie można tego ograniczyć do kalkulacji, po ilu razach można iść do łóżka. Jeśli to TA druga połówka, to fajnie, że obie strony rozumieją się od zaraz. A jeśli nie… to have fun. Andżelika: Nie wypada, Droga Pani, pytać o te rzeczy. Kiedy….? To iskra. Zapłon, buch i jest lub… długo niezapalony lont. Ja: Bez komentarza 😉 Andżelika: Ha, ha, ha… To chyba niewypał. Tak było dawno temu wpajane, że na trzeciej randce można zaszaleć. Teraz inni ludzie, inne czasy. Czas leci zbyt szybko, więc nie czekają. Ja: Zatem… korzystajmy, Andżeliko? Andżelika: Pomyślimy Bogusław: Po tej randce, po której się czuje, aby pójść. Nie ma tu żadnych reguł. Żadnych. Wszystko jest indywidualnym doświadczeniem z danym partnerem. Dlatego z jedną osobą może być od razu, a z inną na przykład po roku. Jak dla mnie czas ani liczba randek nie mają kompletnie znaczenia. Liczy się to, co podpowiada nam intuicja. Joanna: Ja uważam, że jeśli oboje mają ochotę na seks, to i na pierwszej randce można. Albo jest mięta, albo jej nie ma. Anna: Zależy pewnie od mężczyzny i tego, jak go odbieramy i co do niego czujemy. Joasia: Nie pomogę 🙂 W stałym związku jestem od 20 lat i nie bardzo pamiętam, co to randki 🙂 Anna: Joanna, jak najszybciej powinnaś iść na randkę z mężem. Joanna: Anna, na randki chodzę, ale to tysięczne z kolei, zatem trudno mi się wypowiedzieć, Aniu, na której wypada iść do łóżka 🙂 Mnie już po każdej wolno, ksiądz pobłogosławił ha, ha, ha Anna: Hahhahah, nawet trzeba, nie tylko wypada 🙂 Anna: A nie można iść na lody? Albo zapiekanki? Ja: Tam to dopiero by były lody. Dlaczego zgadzamy się na seks na pierwszym spotkaniu? Boimy się, że więcej może nam się nie przydarzyć, czy może mamy coraz większe wymagania wobec stałych partnerów, więc zanim się zwiążemy, chcemy posmakować życia we własny sposób? Wioletta K. Trener Integracji Personalnej Potrzebujesz natychmiastowego wsparcia, rozmowy, rozładować emocje i stres? Napisz do mnie o@ W tytule wpisz „surogatka” Omówimy szczegóły. Zadbaj o swoją rzeczywistość! Skorzystaj z łatwych metod zawartych w moich kursach. Kliknij TU (…) – A widzisz – podłapałam temat – ja nie zasypiam przed telewizorem. Jest tylko cisza. Jest głęboka analiza… – …penetracja każdego słowa które napisał? – roześmiał się Robert. – Odmieniasz słowo „miłość” przez wszystkie przypadki, w nadziei, że coś więcej się za nim kryje? A może jednak w zdaniu: „Ja też chcę poznać cię w realu” kryje się cała paleta głębokich uczuć lub emocji seksualnych? – ciągnął ironicznie. (…). Fragment książki „Miłość odmieniana przez przypadki” zakup na stronie
Ekskluzywne łóżka do sypialni – materac przesądza o wygodzie Eleganckie łóżka drewniane nie zawsze są wygodne. Duży stelaż, pojemnik na pościel, starannie wykonane wezgłowie oraz nieskazitelnie miękka w dotyku tapicerka mogą skutecznie odwrócić Twoją uwagę od tego, co najważniejsze, czyli umieszczonego w skrzyni materaca.
Dziewczyna do towarzystwa. Natalia K. Palonek Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans. 264 str. 4 godz. 24 min. Szczegóły. Kup książkę. Są tajemnice, których lepiej nigdy nie odkrywać. Alice miała gotowy plan na życie, ale nie wzięła pod uwagę, że życie pisze własne scenariusze.Pokazuje ona nasze subiektywne zachowania i odpowiada na pytania takie, jak: dlaczego ludzie się zakochują, pociągają. Pan Jeffries dowiedział się właśnie z NLP, że w mózgu każdej kobiety, którą chce zaciągnąć do łóżka przebiega proces myślowy. Ma on na celu odpowiedzieć jej czy ten facet przed nią pociąga ją i czy ma
Najpopularniejszymi rozmiarami łóżek dla dziecka są: 140×70 cm, 160×80 cm, 190×80 cm czy 200×90 cm. Aby ułatwić wybór łóżka stworzyliśmy orientacyjną tabelę wzrostu i wagi dziecka od 2 do 18 lat. W ten sposób odpowiednio zaplanujesz zakup łóżka dla dziecka również w przyszłości. Bezpieczne i wygodne meble do pokoju dziecka
Goście. Napisano Kwiecień 20, 2017. 8.56 to zalezy od faceta.Jesli szanuje kobiete i traktuje powaznie to nigdy jej nie zostawi.Moja szwagierka znała chłopa tydzien poszli do łozka wzieli
Opis. (1) Czwórka piętnastoletnich przyjaciół, dziewczyny Elodie i Julie oraz chłopcy Vincent i Nicolas są przed inicjacją seksualną. Nastolatki postanawiają stracić dziewictwo do zakończenia roku szkolnego. Do wakacji został tylko tydzień, więc czas nagli.
Tylko po to, żeby po przyjściu do domu, paść do łóżka i spać do wieczora. Potem obejrzeć jakiś romantyczny film i znów zasnąć. Rozmarzona i stęskniona. Z postanowieniem, że za tydzień sobie kogoś znajdę. I tak w kółko. Bez sensu. Coraz bardziej zblazowana, znudzona i niepodobna do samej siebie.
Łóżka tapicerowane. Tapicerowane łóżko do sypialni w stylu klasycznym to strzał w dziesiątkę. Nie znaczy to jednak, że łóżko pikowane nie sprawdzi się we wnętrzu nowoczesnym lub retro. Jego urok polega na ponadczasowości i dzięki temu łoża tapicerowane cieszą nas od wielu lat i nadal będą to robić. Liczba elementów: 59.
Seks na pierwszej randce może wszystko przekreślić, druga i trzecia randka powinna dać Wam odpowiedź na pytanie, czy warto kontynuować znajomość. Gdy decydujesz się na seks, pamiętaj, żeby kierować się pewnymi zasadami: Jeśli facet w ogóle Ci się nie podoba i nie pociąga Cię, nie idź z nim do łóżka. Pamiętaj o antykoncepcji.