Zupełnie normalną konsekwencją jest kaszel po rzuceniu palenia. Może on utrzymywać się nawet do roku po pożegnaniu się z nałogiem. Jest to sposób, w który twój układ oddechowy pozbywa się zbędnej wydzieliny z płuc. To zupełnie normalna reakcja organizmu. Warto przeczekać ten czas. Wiesz już, jak skutecznie zerwać z nałogiem.
@ChomikSon: gratulacje :) - to najfajniejszy sposób, ale nie każdy ma takie samozaparcie, jeszcze raz gratuluję :) @Ozjasz_Mordechaj: szkoda, będę trzymała kciuki za ponowne rzucenie palenia :D @swagswagswag: dziękuję - na razie idzie dobrze :) @Tubanja: słyszałam o tej ksiażce, ale jakoś mnie to nie przekonuje, znaczy nie czytałam jej, ale pomysł czytania żeby rzucić nie przekonuje mnie, na razie tabex pomaga, a co będzie dalej zobaczymy:) @msichal: nie, tak nie będzie :D @KwasneJablko: pragnę pójść Twoimi śladami (✌ ゚ ∀ ゚)☞ @Shanny: z tymi określeniami, to tochę przesadziłaś :) ale dziękuję bardzo :D @NoMojo: dziękuję i również będę trzymała kciuki :D @fajazdrowia: no to też bardzo dobrze :) oby tak dalej i jeszcze lepiej :) @r5678: ja e- fajkę odstawiłam po dwóch dniach, miałam ją palić, żeby ograniczyć a skończyło sie zawsze na tym, że i tak zapalałam zwykłego - czasami przet to nawetcześciej niż gdybym nie miała tego epapierosa - osobiście polecam tabex, ale tu też jednak potrzebna jest silna wolna, stopniowo rezygnuję z każdego "świętego" papierosa, z tych pomiędzy zrezygnowałam najszybciej - jako palacz wiesz co mam na myśli :) @Bociek01: właśnie nie, jak wspomniałam wyżej, zaczęłam od rezygnacji z papierosów które paliłam jako te od przypadku, at tak po prostu, potem stopniowo rezygnowałam z tych co zawsze były palone czyli o określonych godzinach wychodziłam na papierosa ( w pracy) potem odzwyczajałam się od papierosów które paliłam jak szłam załatwić jakąś sprawę czy to w pracy czy prywatnie, wczoraj byłam jeszcze na etapie 3 papierosów rano przy kawie, ano pzed pracą i wieczorem przed snem - dzisiaj zrobiłam jeszcze jeden krok do przodu, nie zapaliłam papierosa rano przy kawie, tego przed pracą jeszcze zapaliłam, pzed snem też jeszcze planuję zapalić, następnym krokiem będzie odstawienie tego przed snem, a na końcu tego przed pracą - myślę, że to dobre podejście tym bardziej, że obecnie bardziej mnie już te papierosy denerwują niż dają przyjemność, jednocześnie wiem, że jeszcze nie jestem gotowa ich odtawić, wolę to robić powoli - mam nadzieje, ze się uda jak na razie idzie mi całkeim nieźle :) @belefiz: przeczytaj poprzednia wypowiedź, chociaż wiele osób mówi, że po tabexie czy desmoksanie nie palą już po czterech czy trzech dniach - nie załamuj sie jak Ci nie pójdzie tak łatwo i szybko, tylko wtedy spróbuj mój sposób i jeszcze jedno tabletki tego za Ciebie nie załatwią - musisz jednak chcieć sam :D @Tobias07: myślę, że u Ciebie lepiej by zadziałał mój sposób - nie od razu a powoli rezygnacja z każdego papierosa z czasem - czasem lepiej popalać nawet jaknie smakują, wtedy ta decyzja w Tobie bardziej dojrzewa - no inie noszą tak nerwy, nie zwiekasza się tak bardzo apetyt bo palisz, ale mniej i dochodzisz do wniosku sam,że to nie jest dobre :) - POWODZENIA :D
Ocenia się, że ok 5-7% ludzi udaje się rzucić palenie i nigdy już nie wrócić do papierosa. Mnie się udało za pierwszym razem. Z lekką pomocą gum do żucia i naklejanych plasterków, trwało to ponad pół roku, ale nigdy nie wróciłem do palenia. Ot, taki powód do dumy. 04 Jun 2023 04:31:00 Witam drodzy forumowicze. Pisze do Was bo nie wiem co mam począć.. Mianowicie minęło 15 lat od ukończenia terapii AA mojego taty. Człowiek przecudowny walczący nigdy nie widziałam u niego załamania pod względem życia w trzeźwości sam sie zgłosił na terapię sam chciał wyjść. Jedynym momentem kiedy bałam się i zwatpilam w niego przez chwilę była śmierć mamy. Ale najdzielniej ja zniósł. Do teraz, jakis czas temu pojechał na wczasy i wracając powiadomił mnie ze napił sie tam i teraz też się napije drineczka bo mu sie od życia też coś należy. Absolutnie tego nie ukrywa. Co jest dla mnie ogromnym szokiem. Nie mogę spać bo myślę tylko o nim. Dodaje ze byłam chwilowo na specjalizacji terapeuta do spraw uzależnień. Więc trochę liznelam tej teorii tylko mój tata jest zachwycony życiem nie upij się wypije drinka dwa nie ma zadnych problemów niedawno przeszedł na emeryturę lata z kobitkami teraz spotkał jakaś na tych wczasach, ma sporo pieniędzy. Błagam poradzcie co robić w takiej sytuacji bardzo denerwują go uwagi z mojej strony. Nie wiecie co mogło wpłynąć na takie szybkie zmienianie przez niego całego życia jak by na to nie patrzeć. Doradzcie coś. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Ostatnia edycja: przez Supergerl. Witaj na forum Mam na imię Waldek i jestem alkoholikiem. Twój tata czuje w tej chwili luz,kontroluje picie,wydaje mu się,że problem alkoholowy Go nie smutne co powiem,ale w tej chwili niewiele możesz co możesz,to okazuj jemu swoje uczucie,że bardzo Go kochasz,że po prostu pragniesz jego może,wówczas zda sobie sprawę że swojej sytuacji i zapragnie rozpocząć wszystko od nowa. Będę trzymał za Was kciuki Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj, powiem od siebie jako alkoholik. Wrocilem do picia po 13 latach abstynencji. Zaczalem "kontrolowac picie" czyli np raz na miesiac, a pozniej... coz, wyladawalem na terapii 3 miesiace temu. "Na rozum" od razu wiedzialem, ze nie powinienem w ogole pic ale dopoki na nowo nie zaczalem dostrzegac strat z powodu picia... "kontrolowalem". Osobiscie uwazam, ze juz lata wczesniej przygotowalem sobie grunt do picia, a powod do siegniecia po pierwszy kieliszek znalazlby sie sam, kazdy alkoholik znajdzie ten "usprawiedliwiajacy". Watpie by w tamtym czasie czyjes troski czy zabiegi pomoglyby mi w opamietaniu sie bo przeciez "kontrolowalem" i strat wyraznych nie bylo. Mimo wszystko trzymam kciuki i pozdrawiam. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Cześć. Przecież właściwie nic się nie stało?! Na razie lata sobie za kobitkami i coś od życia mu się należy! Wiem czym może się to skończyć, ale Boże broń, tylko go nie terapeutyzuj. Wszystko co mu potrzebne ma w głowie, wie o wszystkim. Uderzyła woda do głowy i musi dojść do tego że ma problem. Niestety. Mnie gdy piłem, gdyby ktoś chciał mi mówić o 'moim' problemie, dostałby po głowie. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. Do spokoju i opanowania też. Przecież Ty też wiesz że alkoholik sam musi dostrzec problem. Myślę że raz przedobrzy z drinkiem i obudzi się. Traktuj go jedynie jak człowieka. Sedno tkwi w odwróceniu myślenia. Gdy widzę w autobusie łobuzującego pod wływem % to widzę: łobuza który się nachlał. W żadnym razie nie jest to pijak, który pod wpływem go dalej i traktuj jak człowieka, nie usprawiedliwiaj alkoholizmem. Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj Coz jedno jest pewne Nic nie jest pewne ,tato poczul luz...........nie ma sensu sie nakrecac bo nie wiem jak to sie skonczy,Nikt z nas nie mnie wiesc ze mnialas przes 15 lat innego czlowieka trzezwego,ze potrafil pokazac dziecku co innego niz uzaleznienie Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria Za tę wiadomość podziękował(a): Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj Supergerl Ja podobnie jak Piotr zaczęłam pić po ponad 13 latach abstynencji. Podejrzewam, że podobnie jak Twój Tata poczułam luz. Dużo, o tym myślałam. Szkoda, że nie zaczęłam myśleć zanim sięgnęłam po pierwsze piwo. Moje "sprawdzanie" czy jeszcze jestem alkoholiczka trwało 1,5 roku, aż w końcu....zaczęłam wnioskować, że jednak jestem. Najpierw, to było 1-2 piwa, później 3-4 piwa, później wino, wódka i tak coraz więcej i coraz częściej i coraz częściej "z ukrycia" W końcu zaczęłam mówić i robić głupie rzeczy - niestosowne. Wstępnie "do pionu" postawił mnie mój Mąż. Nie chciał "przerabiać" tego wszystkiego czyli mojego picia po raz drugi. Wspomnę jeszcze, że przez te 13,5 roku nie picia pilnowałam bardzo żeby nie zjeść nawet cukierka, który miał w składzie alkohol, ani żadnego lekarstwa z nim. W domu był spokój, żadnych większych problemów ( bo jak zmarła moja Mama, to już piłam). Podsumowując ja chciałam sprawdzić swoje siły i dodatkowo myślałam sobie : "jestem po 50-tce cóż mi jeszcze w życiu pozostało???" Głupie to myślenie było. Teraz, to wiem. Nie piję od 19 lutego tego roku i jest mi z tym superowo. Teorię jako taką mam no i ....FORUMOWICZÓW Życzę Ci aby Twój Tata wcześniej niż ja doszedł do wniosku, że picie do niczego dobrego nie prowadzi Pozdrawiam Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. I tego zawsze się po latach zapiłem,-"a co tam piwo czy drink"Poleciało,wróciłem po roku do picia z przed znów trochę nie piję,jednak już nie popuszczę,nie przygotuję sobie "terenu" do kolejnego choć niektórych to dziwi,dalej uczęszczam na grupę terapeutyczną,dalej jak mi "źle" dzwonię i spotykam się z moją psycholożką,Dalej jestem raz w tygodniu na grupie AA,spotykam się z takimi samymi ludźmi jak o tym "zapomniałem" choć wiedziałem że to niebezpieczne to zakłamywałem się-"już po tylu latach sam sobie dam radę".Czyli przygotowywałem sobie "grunt" do ponownego Tatę to "czuć".Jednak co radzić jak pomóc,-chmm ktoś napisał"nie terapeutyzować" mnie to działało wręcz go wspieraj,zostań tu z nami, Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Dziekuje Ci Supergirl, za ten wpis. Pokazuje on tylko jak podstepna to choroba. Podobny przypadek opisuje Wielka Ksiega, czyli ksiazka "Anonimowi Alkoholicy"(rozdzial 3 "wiecej na temat alkoholizmu"). Niestety nie konczy sie to dobrze. Przykre to, ale nic nie mozesz zrobic dla swojego taty, mozesz powiedziec mu tylko co o tym wszystkim myslisz i glosno mowic o jego alkoholizmie. Pozdrawiam Ula alkoholiczka. " Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku" Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Bardzo bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za odpowiedzi niestety stało się najgorsze i czego najbardziej sie obawiałam po dwóch tygodniach picia delikatnego mój tata wrócił dziś z imienin nie mogąc trzymać się na nogach mówił do swoich wnuczek że bardzo ich kocha że ja jestem najważniejsza a ja nie mogłam sie odezwać bo mi zabrakło glosu. Położyłam go do łóżka ,jeżeli jutro rano jak go odwiedzę bo nie mieszkamy razem nie będzie czuł poczucia winy to nie wiem co zrobić. Moje siostry przyjeżdżają za tydzień może we trzy uda nam się coś zdziałać. Płakałam dziś jak nie wiem nigdy nie spodziewałam się że ze zobaczę mojego tatę jeszcze kiedykolwiek w takim stanie jak dziś. Jestem bezradna moja cała nauka na ten temat poszła na nic jeżeli chodzi o tak bliską osobę nie potrafię sie zdystansować i doradzić coś jak komuś obecemu. Myślę że jest na tyle wcześnie ze zastosuje metodę bardzo zawiedzionej i złej na taty córki za to co zrobił wieczorem i jasno dam mu do zrozumienia że nie takiego taty chce i ze nie Bede tego tolerować. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Bardzo przykre to co się stało,ale niestety,jest to konsekwencja,NIEKONSEKWENCJI Twojego taty który uległ tej strasznej ze sposobów,który może okazać się skutecznym,jest okazywanie uczuć,uczuć do Twojego taty,jak również uczuć targających Twoje jemu,jak bardzo Ci było przykro kiedy widziałaś jego w tak okropnym alkoholik ma kaca moralnego po przepiciu,szczególnie rano jak się ten moment i mów mu o swoich uczuciach oraz odczuciach towarzyszących Ci bardzo go kochasz,lecz powiedz również,jak było Ci kłóć się z nim,bo ten sposób jest całkowicie kciuki za Ciebie i Twojego tatę Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. To bardzo przykre, ale mozna sie bylo spodziewac. Przykre jest rowniez to, ze Twoje dzieci niestety musialy na to patrzec. Gdybym byla na Twoim miejscu to zabronila bym Tacie w takim stanie odwiedzac Was. I choc wiem jak ciezko jest stosowac pewne zasady wobec tak bliskiej osoby, to pamietaj o "twardej milosci", ona uratowala nie jednego alkoholika i jest to chyba jedyna rzecz, ktora mozesz zrobic. Pamietaj rowniez o sobie Pozdrawiam " Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku" Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Dawno nie zaglądałam tu więc pisze teraz jest bardzo źle tata pije, pije od rana, w południe, codziennie. Już tylko mogę się temu przyglądać i czekać.. Nie mam nadzieji, że przestanie sam. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj super dziewczyno. Trudno jest mieć nadzieję widząc to co i Ty widzisz. Jest tu sporo takich kobiet które od lat toczą walkę, nie tyle z alkoholikiem, co z samą sobą, ze swoim współuzależnieniem. By przestać walczyć o coś co jest mało realne. W końcu każdy pić kiedyś przestanie, ale za życia niewielu się to uda. A jeszcze mniej potrafi się nacieszyć życiem bez alkoholu. Przegapiłem Twój wpis o przyjęciu postawy " złej na taty córki za to co zrobił ". Szkoda bo ta raczej nie działa. Mamy tu w innych wątkach wiele przykładów na to. Pijak musi mieć straty by zauważył że jest źle. Jesteś dorosła to mina złej na tatę córeczki już nie działa jak kiedyś. Lepiej daj mu spokój i powiedz że wnuki zobaczy jak będzie trzeźwy. Niech nie straszy ich swoim pijaństwem. Jeśli je kocha to choć na chwilę przejrzy na oczy. Myślisz że może zadziałać? Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj Supergirl. Mam na imię Krzysztof i jestem alkoholikiem. Podczytuję ten wątek i zdecydowałem się również zabrać głos. Sam jestem dzieckiem alkoholika i pamiętam doskonale, jak bardzo pragnąłem aby tata nie pił. Żadne metody nie skutkowały. Przestał pić wtedy, kiedy zmusiła go do tego choroba. Ważniejsza w tym wszystkim jest moja postawa wobec niego. Kiedy sam zrozumiałem dlaczego piłem, cała moja złość na tatę zniknęła. Żadna siła i żadne sposoby nie zmusiły taty do zaprzestania picia. On po prostu chciał pić. Czytam tutaj o kilu osobach, które zapiły po wielu latach abstynencji. Sam osobiście też wielu takich znam. Ja także zapiłem, tyle, że po kilku miesiącach i to było - jak się okazało zbawienne dla mnie z jednego prostego powodu. Po tym zapiciu apragnąłem przestać pić dla siebie samego. I tak jest do dnia dzisiejszego. Zrozumiałem także jeszcze jedną rzecz. Słyszałem o niej gdzieś na terapii ale jednym uchem wpadło a drugim wypadło. Chodzi o to, że nie wystarczy tylko przestać pić, trzeba wytrzeźwieć a to ogromna różnica. Na podstawie własnego życia powiem, że nie istnieje żaden powód do picia. Powtrzam żaden! Alkoholika, który chce się napić nie powstrzyma żadna siła i podświadomie się do tej chwili przygotowuje. Alkoholizm jest podstępna chorobą lecz tak naprawdę podstępne są w niej umysł i zakodowane w nim schematy myślowe oraz serce, które nie umie pokazać na zewnątrz wszystkich kłębiących się w nim uczuć. Coraz bardziej je dusi, dusi, dusi, ze stają sie na tyle przytłaczające, że umysł przejmuje pałeczkę i szuka droi do znalezienia ulgi w cierpieniu serca. Dlatego właśnie trzeźwienie to długotrwały i nieraz bolesny proces. Twój tata zaczął ponownie pić, bo chciał się napić. To brutalne, lecz prawdziwe. Myślę, że strata żony mimo pozorów bardzo w tym pomogła. Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy Za tę wiadomość podziękował(a): Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witajcie ju o tym pisałem ale Dziewczyny z Allanonu majo takie powiedzenie Nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie Krzysiek Alkoholik Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975 Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Pod nazwą tytoniu rozumiemy jego liście, które po wysuszeniu i dalszym przetworzeniu nadają się do palenia. Jest to roślina z rodziny psiankowatych, doskonale nadająca się do uprawy również w naszej strefie klimatycznej, zawierająca w sobie duże ilości nikotyny i to ona właśnie jest substancją powodującą takie silne uzależnienie.
fot. Adobe Stock, Wordley Calvo Stock Mamusia zadzwoniła, że już jedzie, a na tarasie znów pełna popielniczka petów! Tereska, rzecz jasna, gdzieś pociekła, zamiast porządku dopilnować, i przynajmniej po sobie samej sprzątnąć! Zjawiła się dopiero pół godziny później, nawet „przepraszam” nie raczyła powiedzieć, tylko się zdziwiła, że z obiadem na nią nie zaczekaliśmy. I z tych nerwów – buch! Na taras i znów ćmi. Mamusia tylko się skrzywiła, już nie chciałem przy niej awantury robić, ale sobie obiecałem, że jak tylko zostaniemy sami ze ślubną, poważną rozmowę przeprowadzę. Uzgodniliśmy przecież, że będziemy razem rzucać palenie, i ja już pół roku fajki w pysku nie miałem – czas chyba skończyć z robieniem z gęby cholewy! Bartek się zaofiarował, że babcię odwiezie, więc jak tylko po kawie wyszli, od razu przypomniałem kobicie, jak się względem wyzwalania z nałogów umawiali. Ja swoje zrobiłem, czas by i ona słowa dotrzymała. A ta głową kiwa, że tak, jasne, pamięta, i opowiada o kurach, co dziś przez dziurawy płot od Macieszków prosto w nasze ogórki polazły. Niby gonić musiała, dlatego się na obiad spóźniła. – Nie o tym teraz rozmawiamy, Teresa, tylko o papierosach – przypomniałem. – Ciekaw jestem, czy wiesz, ile pieniędzy wypalasz tygodniowo? – Jakieś grosze – wzruszyła ramionami. – Przecież kręcę z najtańszego tytoniu! Zresztą, na nic innego poza tym dymkiem nie wydaję. To jej mówię, że szkoda, bo mogłaby sobie spódniczkę jakąś kupić, buciki… – Czterdzieści złotych tygodniowo – pokazałem jej kartkę z obliczeniami. – Prawie dwie setki na miesiąc. Mogłabyś się za to wystroić jak modelka w telewizji! Żachnęła się: niby po co, do kurnika? To dla męża już nie warto ładnie wyglądać? Miło by się było z elegancką babeczką w kościele pokazać, Andżelika też by może częściej z uniwersytetu wracała. Narzekała przecież ostatnio, że jej po weekendzie wszystkie rzeczy dymem prześmierdły! – Zrozum, Tereska – spojrzałem żonie w oczy. – Wydatków jest dużo, wszystko drożeje. A odkąd straciłaś robotę, bo sklep zamknęli, to już w ogóle cieniutko przędziemy… Ja ci nie żałuję, ale zdrowie niszczysz i budżet rodziny w popiół obracasz. Że ostro? A niby jak miałem inaczej, skoro kobita sama z siebie do niczego się nie poczuwała? Z Tereską zawsze tak: na wszystko się godzi, kłótni nie lubi, wydawałoby się – miód nie baba. Sam się w konia zrobiłem, jak ją za żonę brałem. Skąd mogłem wiedzieć, że obieca wszystko, a potem i tak wykręci, jak sama zechce. – No dobra. Skończę w takim razie tę paczkę… – pomachała mi przed nosem ledwo zaczętym opakowaniem. – I rzucę. Pasuje? Jakbym wiedział, że to się tak skończy, tobym ręką machnął, niech się truje. Ale myślałem, że najwyżej trochę się pozłości, może popłacze w kątku, talerzem jakim praśnie. Lekko nie będzie, ale wytrzymam. Już przy tej ostatniej paczce mi ciśnienie podniosła, bo zaczęła robić ceremonie przy każdym papierosie jak ksiądz przy Podniesieniu. Faceci jednak łatwiej sobie z nałogami radzą Truskawki zbieramy, a Tereska w krzaki i już faje wyciąga. Nie może jak zwykle przy robocie palić? Zawsze się z niej śmialiśmy, że pierwsza rządek ciągnie jak lokomotywa, tylko po buchającym kominie widać, jak daleko jest… – To moje ostatnie fajki, muszę się nacieszyć – tłumaczyła. Nie poznawałem jej, a i tak na razie była tylko złośliwa. Kiedy tytoń jej się skończył na dobre i poczuła głód, zaczęła być wredna, i to w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewał. Jak to całe życie można razem spędzić i kogoś nie poznać… Kury od Maciaszków znów przelazły do ogrodu i tym razem w drobny mak rozgrzebały sałatę. Zobaczyłem je z ciągnika, złapałem za komórkę i zadzwoniłem do domu, żeby Tereska wyleciała i zrobiła porządek z nieproszonymi gośćmi. A ta z gębą do mnie, że ona nie ma czasu, naleśniki smaży. – A w ogóle to najwyższy czas płot naprawić! Już z pół roku, jak go wichura zwaliła, długo ta ruina ma jeszcze nabierać mocy urzędowej, zanim się weźmiesz do roboty? Aż mną zatrzęsło. Wpadłem do domu i mówię, żeby sobie uważała, są jakieś granice ostatecznie. Ja też palenie rzucałem, wiem, że człowieka nerwy ponoszą, ale bez przesady – nie dam po sobie jeździć jak po łysej kobyle! – Żeś ty niby palenie rzucił?– zaparła się pod boki jak przekupa. – Zawał miałeś i tyle twojego bohaterstwa. Najgorszy czas spędziłeś pod kroplówką, trzęsąc się o życie, a potem już poszło z górki. Niech się baba głupia cieszy, że jej los takich doświadczeń oszczędził, zamiast mi zasługi odbierać! Rzuciłem palenie? Rzuciłem. Liczą się fakty! – Skoro już o faktach gadamy – Tereska podrzuciła naleśnika z takim impetem, że byłem pewien, iż się przylepi do sufitu – to płot trzeba naprawić. Na razie ogłaszam strajk ogrodowy. Nie będę po cudzych kurach sprzątać! Ciągle jej coś nie pasowało, co rusz z gębą wyskakiwała jak jaki odpustowy diabeł z pudełka. Wytrzymywałem jakoś, choć ze sto razy miałem chęć iść do sklepu, kupić tytoń i pizdnąć jej na stół – niech ma, byle już zapanował spokój. Ale ścierpiałem, czasem tylko do mamusi poszedłem, nawet nie po to, żeby się żalić, ale żeby po prostu poczuć, że ktoś o człowieka dba i się troszczy. Bartek też obrywał, a to o brudne szklanki poutykane po kątach, to o zakupy, których nie zrobił na czas. Jak poprosił o wyprasowanie koszuli na zabawę, to mu mamuńcia pokazała, gdzie jest deska i żelazko, a potem trzasnęła drzwiami i poszła na pół dnia do lasu, niby na kurki. Kiedy Andżelika zadzwoniła z Krakowa, że na wakacje nie wraca, bo jedzie do koleżanki, której rodzice mają pensjonat w górach, nawet się ucieszyłem, przynajmniej się dziewczynie nie oberwie od matki. A pewnie by się nasłuchała, bo już Tereska zdążyła skomentować, że kasę brać to pani studentka pierwsza potrafi, ale żeby pomóc, to nie pomyśli. Minął miesiąc, jak żona rzuciła palenie i chyba ciągnęło ją do nikotyny coraz mniej. Rano nie łaziła już jak zombie, obijając się o ściany, wieczorem nie siedziała, gapiąc się pustym wzrokiem w telewizor. Ale humor, jak miała podły, taki jej pozostał – czyżby zmieniła się już na zawsze? W ostatni wtorek złamałem ośkę w ciągniku, zwożąc drewno z lasu. Mało mnie szlag nie trafił! Wróciłem do domu, opowiedziałem żonie, a ona tylko ramionami wzruszyła. – To moja kasa na ciuchy poszła się paść, no nie? – zakpiła. Rany boskie, a ty o jednym tylko! Chyba sprawny traktor jest ważniejszy niż jakieś fatałaszki, nie? – Ktoś jeszcze będzie z czegoś rezygnował, czy tylko ja jak zwykle? – zaśmiała mi się w twarz i wyszła, trzasnąwszy drzwiami, że aż szyby w oknach zadzwoniły. A dzisiaj przyszła i mówi, że wyjeżdża. Ma takie życie gdzieś, kręci się jak ten koń w kieracie. Całe lata dawała się wykorzystywać, ale dosyć tego. Dzieci są dorosłe, nic jej nie trzyma. – I to wszystko dlatego, że poprosiłem, żebyś przestała papierochy ćmić? – nie mogłem się połapać w tej nowej filozofii. – Poprosiłeś? A kiedyż to ktoś mnie o coś prosił, Józinku? – Teresa, nie głupiej – poprosiłem i poczułem się, jakbym do jakiejś urzędniczki w gminie gadał. – Nie rób mi wstydu na wsi, już ci kupię ten tytoń, tylko nie cuduj. A ta w śmiech i pyta, czy już mi na jej zdrowiu nie zależy? Do Włoch jedzie razem z córką Maciaszków, robotę ma załatwioną, będzie się staruszkami opiekować. Świata kawałek zobaczy, w ciepłym morzu popływa, pieniędzy zarobi, tyle że tym razem jej na łaszki wystarczy. Zawinęła się na pięcie i poszła do sypialni, chyba, żeby się pakować… Co ludzie powiedzą, jak się po wsi rozniesie, że kobitę za granicę do roboty wysyłam? A mamusia? Taki wstyd! Czytaj także:„Mąż oznajmił mi, że chce rozwodu, bo potrzebuje wolności... Nie miał odwagi powiedzieć, że ma 26-letnią kochankꔄMoja żona nie wie, że mam dziecko z inną kobietą. Od kilku lat płacę alimenty z naszych wspólnych pieniędzy”„Nienawidzę mojej synowej i życzę jej ogromnego cierpienia. Przez tę lafiryndę mój syn rzucił się pod pociąg”
Witam. Jakieś 5lat temu przechodziłem rekonstrukcję ACL, po ponad roku wróciłem do sportu i po kontakcie z przeciwnikiem odkleiła mi się łąkotka (kolejna operacja), wszystko było w porządku.
Error [404] File Not Found : Plik nie istnieje Podany w zapytaniu URL /dotarlo-do-mnie-ze-to-ja-jestem-wszystkim-psylocybina-trip-raport/ nie został odnaleziony na tym serwerze. The requested URL /dotarlo-do-mnie-ze-to-ja-jestem-wszystkim-psylocybina-trip-raport/ was not found on this server.
Po przerwie wracam w tym roku do uczenia, choć w małym wymiarze godzin. Ta interakcja z uczniami jest solą ziemi pracy w szkole i zawsze pozwalała mi się ugruntawiać w tym co robię, nabrać
#1 Pierwszy raz zarejestrowałem się na jakimkolwiek forum... Nie wiem już co robić. Mam dopiero 25 lat (no, skończę niedługo) a już dwa razy witałem się z gąską jeśli chodziło o bycie Ojcem. Najpierw jeszcze w liceum. Szok, gdy dowiedziałem się o ciąży mojej dziewczyny, ale z czasem zamiast szoku przyszło szczęście i poczucie, że damy radę mimo takiego wieku. Po pół roku, niestety albo stety, przyznała się do zdrady. Było piekielnie ciężko to znieść, ale przynajmniej przyznała się do tego przed porodem i mogłem podjąć decyzję - podjąłem decyzję, że zrywam i nie biorę odpowiedzialności za to dziecko. W ten sposób nie zostałem Ojcem po raz pierwszy. Drugi raz w zeszłym roku. Zdążyłem wyjechać z Polski, stanąć na nogi i znaleźć nowy związek po tamtej zdradzie. Znowu wielkie szczęście... I poroniła. Mam do niej wielki żal, bo paliła i nie rzuciła gdy zaszła w ciążę, choć ja namawiałem i sam wtedy rzuciłem palenie, chciałem byśmy rzucili razem. Ona popalała w tajemnicy i skończyło się poronieniem. Może to nie jedyny powód, może to też kwestia jej wieku (była sporo starsza, ma 40 lat), ale nie wybaczyłem jej tego palenia. Zerwalem, wróciłem do Polski. W tak młodym wieku już zdążyłem dwa razy prawie zostać Ojcem. Szczęście, a potem rozczarowanie i żal. Jest sens trzeci raz próbować? Nie mam teraz kobiety, ale zawsze myślałem, że założę szczęśliwą rodzinę... A teraz już nie wiem czy jest sens ryzykować trzecią taką porażkę reklama #2 Pierwszy raz zarejestrowałem się na jakimkolwiek forum... Nie wiem już co robić. Mam dopiero 25 lat (no, skończę niedługo) a już dwa razy witałem się z gąską jeśli chodziło o bycie Ojcem. Najpierw jeszcze w liceum. Szok, gdy dowiedziałem się o ciąży mojej dziewczyny, ale z czasem zamiast szoku przyszło szczęście i poczucie, że damy radę mimo takiego wieku. Po pół roku, niestety albo stety, przyznała się do zdrady. Było piekielnie ciężko to znieść, ale przynajmniej przyznała się do tego przed porodem i mogłem podjąć decyzję - podjąłem decyzję, że zrywam i nie biorę odpowiedzialności za to dziecko. W ten sposób nie zostałem Ojcem po raz pierwszy. Drugi raz w zeszłym roku. Zdążyłem wyjechać z Polski, stanąć na nogi i znaleźć nowy związek po tamtej zdradzie. Znowu wielkie szczęście... I poroniła. Mam do niej wielki żal, bo paliła i nie rzuciła gdy zaszła w ciążę, choć ja namawiałem i sam wtedy rzuciłem palenie, chciałem byśmy rzucili razem. Ona popalała w tajemnicy i skończyło się poronieniem. Może to nie jedyny powód, może to też kwestia jej wieku (była sporo starsza, ma 40 lat), ale nie wybaczyłem jej tego palenia. Zerwalem, wróciłem do Polski. W tak młodym wieku już zdążyłem dwa razy prawie zostać Ojcem. Szczęście, a potem rozczarowanie i żal. Jest sens trzeci raz próbować? Nie mam teraz kobiety, ale zawsze myślałem, że założę szczęśliwą rodzinę... A teraz już nie wiem czy jest sens ryzykować trzecią taką porażkę może najpierw znajdź odpowiednia osobę a decyzja o chęci posiadania dziecka przyjdzie z czasem Nic na sile Nie odrazu Rzym zbudowano #3 Znajdź najpierw odpowiednią osobę, stwórz z nią związek, a potem myślcie o dziecku. Przepraszam, ale dla mnie działanie na zasadzie - hm, może się uda, będzie dziecko, potem będzie reszta jest skrajnie nieodpowiedzialne. Pomyślałeś, co czuje kobieta - niedoszła matka? Ty się zmyłeś, a ona została z ciężarem utraty dziecka. Odłóż na bok wiek, palenie - to nadal JEJ wina? A jak znajdziesz kolejną kobietę, zajdziecie, poroni, to też będzie JEJ wina? Zastanów się, co możesz dziecku dać - masz pracę? godne dochody? mieszkanie? zaskórniaki na czarną godzinę? Masz za co opłacić lekarza? wyprawkę? czy liczysz na to, że jakoś tak będzie? #4 Mam dobrze płatną pracę. Na razie najmuje mieszkanie, ale mam zdolność kredytową i w razie potrzeby kupię. Ja nie mówię, że chcę mieć dziecko z byle kim i może się uda. Na razie odpoczywam od kobiet, dwie mnie zdradziły, trzecia poroniła Z WŁASNEJ WINY bo skoro ja mogłem rzucić palenie, to ona też. Nie miałbym pretensji o poronienie, gdyby nie paliła. Palenie na pewno nie pomaga w zdrowym przebiegu ciąży. #5 Mam dobrze płatną pracę. Na razie najmuje mieszkanie, ale mam zdolność kredytową i w razie potrzeby kupię. Ja nie mówię, że chcę mieć dziecko z byle kim i może się uda. Na razie odpoczywam od kobiet, dwie mnie zdradziły, trzecia poroniła Z WŁASNEJ WINY bo skoro ja mogłem rzucić palenie, to ona też. Nie miałbym pretensji o poronienie, gdyby nie paliła. Palenie na pewno nie pomaga w zdrowym przebiegu ciąży. nie mów,ze ktoś porobił z własnej winy,bo bez biopsji płodu nie dowiesz się co było przyczyna poronienia, oczywiście papierosy szkodzą, ale to nie znaczy, ze za wszelka cenę trzeba szukać kto jest winny a kto nie winny #6 nie mów,ze ktoś porobił z własnej winy,bo bez biopsji płodu nie dowiesz się co było przyczyna poronienia, oczywiście papierosy szkodzą, ale to nie znaczy, ze za wszelka cenę trzeba szukać kto jest winny a kto nie winny *poronil #7 Mam dobrze płatną pracę. Na razie najmuje mieszkanie, ale mam zdolność kredytową i w razie potrzeby kupię. Ja nie mówię, że chcę mieć dziecko z byle kim i może się uda. Na razie odpoczywam od kobiet, dwie mnie zdradziły, trzecia poroniła Z WŁASNEJ WINY bo skoro ja mogłem rzucić palenie, to ona też. Nie miałbym pretensji o poronienie, gdyby nie paliła. Palenie na pewno nie pomaga w zdrowym przebiegu ciąży. Znam MNÓSTWO, całe MNÓSTWO kobiet, które całą ciążę jarały jak smoki i nie poroniły. Nie masz nawet cienia gwarancji, że to palenie przyczyniło się do poronienia, a mimo to kopnąłeś w dupę kobietę w najgorszym momencie jej życia. Szczerze? Po tych kilku opisach wnioskuję, że marny z Ciebie materiał na ojca. Zapytam czysto hipotetycznie - co byś zrobił, gdyby urodziło Ci się dziecko niepełnosprawne? Też zwalisz winę na kobietę i odejdziesz? #8 Mam dobrze płatną pracę. Na razie najmuje mieszkanie, ale mam zdolność kredytową i w razie potrzeby kupię. Ja nie mówię, że chcę mieć dziecko z byle kim i może się uda. Na razie odpoczywam od kobiet, dwie mnie zdradziły, trzecia poroniła Z WŁASNEJ WINY bo skoro ja mogłem rzucić palenie, to ona też. Nie miałbym pretensji o poronienie, gdyby nie paliła. Palenie na pewno nie pomaga w zdrowym przebiegu ciąży. Poronienie najczęściej jest wynikiem błędu genetycznego - więc w połowie to Twoja wina. A przygotowaliście się do ciąży? Palenie lepiej rzucić przed. Plus suplementacja, badania? Zostawiłeś kobietę, która nosiła pod sercem Twoje dziecko, w pewnie najgorszym momencie jej życia. Zastanów się, czy TY jesteś gotowy na to, żeby być ojcem. Pobudki, kolki, ząbkowanie, noszenie godzinami, skrajne zmęczenie, przewijanie - serio jesteś w stanie to przyjąć, gdy uciekasz, kiedy Ci niewygodnie? Czy będzie, że jesteś zmęczony / bo przecież pracujesz / a ona przecież siedzi w domu / i nic nie robi. Zastanów się, dlaczego dwie kobiety Cię zdradziły. Nie twierdzę, że to działanie dojrzałe, ale często zdarza się wtedy, gdy jakieś potrzeby nie są zaspokojone. Związek to dynamiczna relacja dwojga ludzi. #9 Gdyby dziecko urodziło się niepełnosprawne, nawet z winy matki, zostałbym. Dla dziecka. Po poronieniu nie miałem dla kogo zostawać. Tak, myślę że ciężar ojcostwa bym udźwignął, przy byłych pasierbach nabrałem trochę doświadczenia. Dlaczego mnie zdradziły? Pierwsza dla zabawy. I to było straszne, pół roku świadomości że będę Ojcem. Najpierw szok, że życie się wywróci do góry nogami, a potem szczęście i pewność, że dam radę. I po pół roku przyznanie się do zdrady. Druga zdradziła mnie, bo poznała miłość swego życia, jak twierdzi. Są do dziś razem chyba. Potem wyjechałem za granicę i tam poznałem starszą od siebie kobietę, nie przygotowaliśmy się do ciąży, nie chcieliśmy tracić czasu. Ona miała 40 lat, wiedzieliśmy że to ryzyko, więc uznałem że nie ma sensu tego ryzyka jeszcze zwiększać paleniem. Zdarzało jej się kłamać, mówić że idzie nakarmić koty pod blokiem, a widziałem przez okno że paliła. Zero było z jej strony chęci rzucenia palenia, choć bardzo ja chciałem w tym wspierać i sam rzuciłem. reklama #10 @Markkus czekaj, najpierw chcesz mieć dziecko z kobietą (na szybko, bo czas ucieka - sic! - chociaż kwas foliowy? Badanie TSH?) - czyli chcesz wychować z tą kobietą dziecko, a gdy tracicie to dziecko - to nie masz dla kogo zostać? To byłeś z kobietą czy - przepraszam - z jej macicą?
💥W DZISIEJSZYM ODCINKU ZAGRAMY W WEAPON FIGHTING SIMULATOR ROBLOX💥Główny kanał @Puzonik 💥Streamuje na twitchu: puzonikyt Rozmowy na temat działania psychoaktywnego kannabinowego konopii. 5 / / 0 Witam bardzo serdecznie i dziękuję za poświęcony mi czas. Przejdźmy do sedna. Mianowicie paliłem baczkę od półtorej roku niemalże codziennie, (zdaję sobie sprawę, że są tutaj wyjadacze z nawet kilkunastoletnim doświadczeniem jednak proszę mnie nie lekceważyć) pojawiło się już tzw uzależnienie psychiczne. Półtorej miesiąca temu przeprowadziłem się do innego kraju żeby studiować i oczywiście po trzech dniach miałem już nowy konkretny kontakt. Siedzę tutaj całkowicie sam z dala od moich kumpli "od jointa" i byłem przekonany, że to tylko formalność i nie będę już tutaj palić. No więc okazało się, że trawulon mają tutaj o niebo lepszy niż w naszym kochanym kraju więc nie mogłem się powstrzymać, na dodatek bardzo mi doskwiera samotność, a co za tym idzie momentami straszna nuda. A jaki najlepszy sposób na nudę? Oczywiście dobry joincik. Jednak trzy tygodnie temu stwierdziłem przecież miałem tu nie palić. Rzucam to! No i nie paliłem przez dwa tygodnie, pierwszy tydzień katorga, drugi luz aż nastał weekend. Pomyślałem, nie można być przecież ciągle trzeźwym, a alkoholu nienawidzę to nic się nie stanie jak sobie zapale na weekend, przecież już wytrzymałem dwa tygodnie. No i zapaliłem sobie w sobotę i niedzielę. W poniedziałek, wtorek, środę (dziś jest czwartek i także nie będę palił) nie ruszyłem tego pomimo, że temat z weekendu mam nadal w domu. Teraz biję się z myślami jedna strona mówi - przestań palić całkowicie, nie niszcz sobie życia, a druga strona mówi - może po prostu pal sobie na weekendy, bo po co rzucać całkowicie coś co tak bardzo się lubi. Pytanie do was drodzy czytelnicy. Czy warto się przełamać i nie palić już wcale czy może jednak nie ma co sobie zabierać przyjemności z czegoś co się bardzo lubi i na te weekendy można sobie pozwolić. Oczywiście wykluczam opcje palenia codziennie, po pierwsze nie mam tyle mamony, po drugie ma to fatalne skutki w codziennym życiu, a po trzecie i tak już nagiąłem postawiony przez siebie zakaz palenia całkowity. Był ktoś z was w podobnej sytuacji? Palił dzień w dzień i udało mu się przerzucić na weekendowe palenie? Czy skutki uboczne od "weekendowego" palenia są porównywalne do palenia codziennie? PS Chciałbym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy post i po przeanalizowaniu zasad/regulaminu mam nadzieję, że trafiłem w dobry dział, jeśli nie proszę o sugestię. Pozdrowienia z Danii : ) 57 / 12 / 0 po drugie ma to fatalne skutki w codziennym życiu Możesz to rozwinąć? Palił dzień w dzień i udało mu się przerzucić na weekendowe palenie? W moim przypadku nie ma mowy. Jak mam w domu bucha, to na zapale. Jedyna opcja żebym nie palił to brak tematu, zwykle wymuszony (chociaż i to zdarza się coraz rzadziej, darknety i te sprawy) chociaż kilka razy do roku postanawiam sobie, że nie kupie palta (chociaż nie oszukujmy się, jest to podyktowane głównie hajsem a nie troską o swoje uzależnienie) i robię 1-3 tyg przerwy. Ale jeśli mam w domu chociaż ociupinkę towaru/ktoś mnie poczęstuje to i tak zapalę. Skoro zdecydowałeś się napisać tego posta, to pewnie sam najlepiej czujesz, że nie wszystko do końca jest w porządku. Jeśli dasz radę przestawić się na palenie tylko weekendami to wg mnie jest to bardzo dobra opcja, skutki uboczne takiego systemu są znacznie mniej uciążliwe niż przy codziennym smaleniu. Super sprawą jest to, że tolerka rośnie znacznie wolniej (a właściwie nie rośnie) niż przy smaleniu dzień w dzień, a więc pośrednio przekłada się to też na $.Chociaż np ja pale codziennie i nie czuję, żeby przeszkadzało mi to w funkcjonowaniu ale mam jedną żelazną zasadę - palenie TYLKO wieczorami, po załatwieniu wszystkich obowiązków. W ciągu dnia obowiązki, wieczorem relaks i tak to już się toczy ładnych kilka lat. mj jest mimo wszystko używką o niewielkim stopniu szkodliwości (porównując do chociażby alkoholu) więc jeśli sprawia ci to jakąś przyjemność to wg takie palenie weekendowe może przynieść nawet więcej korzyści niż nie palenie w ogóle. 5 / / 0 01 października 2020crisu922 pisze: Możesz to rozwinąć? Właściwie to teraz czytam i zdecydowanie przesadziłem, było to tak. Przyjechali do mnie znajomi z Polski i mega dużo spaliliśmy, a że chciałem z nimi jak najwięcej czasu spędzić to skutkowało totalnym olaniem obowiązków i w tydzień zrobiło się bardzo dużo zaległości na uczelni. Oczywiście zrzuciłem to na trawę, totalnie zamulony po takim maratonie i wtedy postanowiłem, że kończę z tym. Teraz trzeźwiej na to patrząc dostrzegam, że po prostu byli znajomi i nawet gdybyśmy nie kopcili to bym nie miał czasu, chociaż na pewno zostawiła w tym swój ślad. W sumie to mam bardzo podobnie do Ciebie, nie zdarzyło mi się olać obowiązków przez typowo baczke. Zawsze podchodziłem do tego rozsądnie - uczyłem się w miarę regualrnie, wszystkie egzaminy zdałem, na studia się dostałem, a i tak dzień w dzień jarałem. 5 / / 0 W moim przypadku nie ma mowy. Jak mam w domu bucha, to na zapale. Też tak zawsze miałem, pierwszy raz mi się udało. Poprawiono cytat. - {owerfull} 99 / 6 / 0 Próbowałam przejść z palenia codziennego na weekendowe i wyglądało to tak że paliłam piątek sobota, niedziela, później poniedziałek bo zostało trochę to wykorzystam do reszty. A we wtorek już leciałam po nowe. Albo robiłam codziennie wyjątki, że niby palę tylko w weekendy, ale dziś zrobię wyjątek bo miałam ciężki dzień, albo fajny i muszę to podbić, albo urodziny, imieniny, ktoś mnie wkurzył itd. Generalnie nigdy nie kończy się na 1 czy 2 razach. Teraz palę codziennie po półrocznej przerwie a też miał być tylko weekend. Wydaje mi się że to kwestia indywidualna, ale chyba mało kto ma tyle silnej woli, żeby umieć sobie odmówić kiedy masz pod ręką. Kiedyś miałam z chłopakiem umowę, że po weekendzie chowa palenie, to jak wracałam w pn z pracy to przekopywalam mieszkanie albo robiłam dzika awanturę i sam mi oddawal 65 / 9 / 0 Mam ten sam problem, ale z nikotyną. Kopcę e-papka jak szalony, a jak mi się liquid skończy, popalam zwykłe fajki i znowu płyn kupuję, ale to uzależnienie fizyczne i wybór mniejszego zła w postaci e-papka. Ale skoro w Twoim przypadku czujesz, że tracisz kontrolę, myślę że warto zająć czymś ręce i myśli, jakieś hobby, może zmiana towarzystwa jeśli to możliwe. Byłem uzależniony od kompa i możesz się śmiać, ale pomogło mi pożyczenie od kolegi stosu klocków lego i tak się wkręciłem, że o kompie zapomniałem, bo teraz buduję kosmiczny krążownik według swojego planu :D 11138 / 2108 / 0 Zaobserwowałem 2 typy palaczy. Jedni jeśli mają na stanie zioło, to będą je palić w opór póki nie wypalą wszystkiego. Zapas powoduje u nich ciśnienie - bo przecież jest. Inna grupa (w tym ja) ciśnienie na palenie ma raczej tylko wtedy, kiedy zapasu nie ma. Tej drugiej grupie zdecydowanie łatwiej przejść na tryb weekendowy. Sam paliłem dzień w dzień do końca lutego. Potem były wczasy w ciepłym kraju (gdzie mało paliłem mimo legalu), powrót do domu i decyzja o wprowadzeniu w życie owego trybu. Nie sprawiło mi to żadnego problemu. Może dlatego, że od razu po powrocie zacząłem pracować na pełen etat, a wolny czas przeznaczam na sport (bieganie, kosz, ćwiczenia siłowe). Polecam spróbować sportu - szczególnie biegania - daje zdrowy haj, który u mnie (w dni pracujące) jest substytutem THC. Plusów jest naturalnie więcej - jak tylko zobaczy się pierwsze efekty w postaci lepszej sylwetki, motywacja rośnie i właściwie nie da się już obejść bez biegania min. co drugi dzień. 674 / 56 / 0 Siemasz @jobby :) Pale codziennie od 3 lat (w tym ciagu) (ogolem to z 15 lat codziennie z przerwami na psychiatryki lub odwyki). Po rocznym leczeniu wrocilem do palenia weekendowego i nawet mi sie udawalo przez prawie rok. Jednak po roku wróciłem do palenia codziennego. Pozniej do palenia od otwarcia oczu az do zamkniecia. Aktualnie chce zresetowac troche tolerke bo przepalam sporo tematu tylko ze "detox robie juz z 10 lat" heheheh i tak wciaz odkladam. Mysle ze kluczowe znaczenie w ograniczeniu palenia ma dla mnie zagospodarowanie czasu wolnego/na odpoczynek. Zajęcie = mniej mysli o THC. 1 / / 0 Siemanko, Zgadzam się zdecydowanie z opinią @jezus_chytrus odnośne 2 typów palaczy. Niestety ja należę do tej pierwszej. Wybaczcie składnie i sposób pisania, ale właśnie odstawiam i ciężko wyrazić mi jeszcze moje myśli. Na koniec dodam jeszcze, że wydaje mi się, iż najlepszym sposobem na ostawienie albo lepsze funkcjonowanie w tych ciągach to znalezienie sobie jakiegoś hobby, które pochłania nas na tyle, że nie myślimy podczas jego realizacji o naszej mj. Oczywiście sam takie hobby mam, ale zanim się do niego zbiorę po konkretnym ciągu mija trochę czasu. Pozdrawiam. Uwaga! Użytkownik usx99 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. 5 / / 0 Aktualnie miesiąc od pierwszego posta mogę powiedzieć nie do końca sie udało ale troche sie udało :D. Obecnie nie paliłem dwa dni, i dzisaj zaczynam weekend więc chyba sobie skoczę po małe co, ale nie jestem tego pewny, bo pada deszcz, a po skunksa musze 7km na rowerze zasuwać. Zdecydowanie należę do pierwszego typu. Nie ma tematu nie ma ciśnienia, jest temat to ciśnienie mocne i naprawdę muszę walczyć ze sobą żeby nie przykurwić w płuco. W zasadzie to dziś od rana myślę nad czymś zupełnie innym. Może warto spróbować czegoś nowego, raczej psyhodeliki niżeli stymulanty. Nie wiem, nie mam w ogóle doświadczenia, całe życie tylko THC. Co do znajomych to nie posiadam tutaj za bardzo, zupełnie inna mentalność człowieka przez co wole po prostu na Teamspeak wbić do starych ziomali. Przy okazji polecacie jakieś psyhodeliki na pierwszy raz, które mogę wziąć samemu na chacie bez eskorty znajomego ewentualnie eskorta "online"? Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów. Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach. Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia. nie po to wyjezdzalem, zeby teraz tylek se zawracac jakimis powrotami tu mam swoj dom, rodzine (zona, dzieciaki), przyjaciol a tam co? wlasnie ze nic, wielkie zeeero a poza tym nie chce dzieciakom krzywdy wyrzadzic a przyglupasy ktore Produkty z serii IQOS są dostępne w naszym kraju od 2017 r., jednak do tej pory nie miałem okazji z nich korzystać. Po moich przygodach z e-papierosami, napełnianymi liquidami z nikotyną i wiecznej walce z psującymi się grzałkami, przeciekającymi zbiorniczkami i awariami ich akumulatorów, po prostu obraziłem się na jakiekolwiek przejawy nowych technologii dla palaczy i wróciłem do znów jednak zacząłem odczuwać potrzebę wprowadzenia zmian w moim nałogu. Premiera modelu 3 Duo wydawała się być idealną ku temu okazją. Philip Morris zaprezentował dość kompaktowe urządzenie, które po pierwsze wydawało się w miarę bezproblemowe (w porównaniu do e-papierosów napełnianych e-liquidami), a po drugie: wygodne. IQOS 3 Duo - wrażenia po miesiącu Jak na razie IQOS w moich rękach spisuje się doskonale. Dowodem na ten stan rzeczy może być to, że od miesiąca nie palę normalnych papierosów. Dlatego jeśli ktoś poszukuje alternatywy dla analogów, poniżej przygotowałem zestaw życiowych zalet płynących z zaciągania się podgrzewanym tytoniem. IQOS 3 Duo: podgrzewanym tytoniem da się bez problemu napalić Palacze zawsze obawiają się tej kwestii. Normalny papieros to normalny papieros - wyciągasz go sobie z paczki, palisz, kończysz i głód nikotynowy znika. Z nowymi wynalazkami pod tym względem bywa różnie, więc spieszę donieść, że jeden wkład HEETS jest w stanie dostarczyć mi odpowiednią dawkę nikotyny. Samych wkładów jest kilka rodzajów - mi najbardziej smakują te z brązowym oznaczeniem. I tak, są też mentole, ale nie próbowałem, bo najzwyczajniej w świecie ich nie cierpię. Podgrzewanie tytoniu jest zdrowsze od jego palenia Produkty z kategorii HNB (ang. Heat Not Burn, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza podgrzewanie bez spalania) podnoszą temperaturę specjalnych wkładów tytoniowych do dużo niższej niż ta, w której spala się tytoń w zwykłych papierosach. A to właśnie proces spalania jest największym problemem, jeśli chodzi o szkodliwość tytoniu - w wyższej temperaturze po prostu wyzwalana jest większa liczba substancji procesu podgrzewania jest z kolei aerozol zawierający prawie czystą nikotynę. Philip Morris przekonuje, powołując się na badania, że znajduje się w nim o 90 proc. mniej szkodliwych substancji niż w dymie papierosowym. Z tymi danymi zgadza się na przykład amerykańskie FDA, które oficjalnie informuje, że podgrzewanie tytoniu wpływa na zdrowie palaczy w o wiele mniejszym stopniu niż tradycyjne papierosy. Co ważne: ani razu nie narzekałem na ładowanie urządzenia Tej kwestii obawiałem się najbardziej - jeśli akumulator w IQOS-ie nie wytrzymałby całego dnia bez ładowania, to moja przygoda z podgrzewaną nikotyną skończyłaby się w losowym kiosku, gdzie kupiłbym paczkę analogowych papierosów. Na szczęście akumulator radzi sobie razu nie musiałem podłączać urządzenia do ładowania w środku dnia. Co więcej, sam proces podgrzewania tytoniu jest na tyle szybki, że człowiek nie czeka w nieskończoność, żeby zaciągnąć się chmurą nikotyny z nabitego przed chwilą wkładu. Po kilkunastu sekundach po aktywacji procesu podgrzewania można już tego fakt, że sam podgrzewacz radzi sobie z podgrzaniem dwóch wkładów bez konieczności ponownego naładowania w ładowarce jest niezwykle wygodny. Nie, żebym inhalował się dwoma wkładami pod rząd, ale przyznaję, że czasem - zamiast chować podgrzewacz do ładowarki - zdarza mi się go po prostu gdzieś miał się do czegoś przyczepić, to byłby to brak technologii szybkiego ładowania, ale biorąc pod uwagę fakt, że IQOS do pełna ładuje się w ok. 3-4 godziny, byłoby to czepianie się trochę na wyrost. IQOS nie śmierdzi Zużyty wkład nie wydziela żadnego nieprzyjemnego zapachu (chyba, że podsuniemy je sobie pod nos). W praktyce człowiek przestaje korzystać z popielniczki (no chyba, że potrzebuje zdjęcie do zilustrowania tekstu)Palacze zrozumieją, że nie jest to ważka kwestia. Szczególnie w okresie jesienno-zimowym, w którym ciągłe wietrzenie mieszkania nie jest zbyt przyjemne. Paląc zwykłe papierosy człowiek ma kilka opcji, z czego żadna nie jest wygodna: palić na balkonie (gdzie jest zimno), palić w domu i otwierać okno (robi się zimno), palić w domu i nie otwierać okna (śmierdzi) albo wychodzić na dymka przed dom/budynek (zimno, w dodatku trzeba się ubrać bardziej niż na balkon). Same minusy, zero bo wszystkie te opcje testowałem i żadnej nie polecam. Dlatego nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że teraz, po skończeniu wkładu HEETS-a, w moim mieszkaniu nie czuć zapachu dymu tytoniowego. Moje ubrania i samochód też nie kojarzą się z zapachem popielniczki, co moim zdaniem jest jedną z największych zalet tego sposobu aplikowania sobie nikotyny. No dobrze, a smak? W tym akapicie mogę napisać właściwie cokolwiek, bo smak jest tak indywidualną kwestią każdego człowieka, że… najlepiej samemu przekonać się jak smakują podgrzewane na przykład smakują, ale muszę od razu zaznaczyć, że uwalniany przez IQOS-a aerozol właściwie w niczym nie przypomina smaku zwykłego papierosa. Osobiście nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu, ale kilku moich palących znajomych (konkretnie: dwóch), po zaciągnięciu się podgrzaną nikotyną stwierdziło, że nie mogliby się przyzwyczaić do tego smaku i zostaną przy analogach. Z kolei kilku innych znajomych palaczy (konkretnie trzech, w tym jeden z nich jest użytkownikiem IQOS-a od ponad roku) stwierdziło, że aerozol z IQOS-a smakuje lepiej niż zwykłe przed zakupem urządzenia sugerowałbym wyrobienie sobie własnego zdania w tej kwestii - nie wszystkim ten smak odpowiada. Zupełnie jak z papierosami. Czy IQOS 3 Duo mieści się w kieszeni? Dla kogoś, kto nie dysponuje damską torebką (gdzie jak wiadomo mieści się wszystko) i nie chodzi na co dzień w wojskowych bojówkach (to takie spodnie), rozmiar urządzenia do podgrzewania tytoniu zapewne jest ważną kwestią. IQOS 3 Duo w połączeniu z paczką HEETS-ów zajmuje odrobinę więcej miejsca niż paczka tradycyjnych papierosów, ale ta różnica w moim odczuciu jest na tyle mała, że nie powinna przeszkadzać większości tego mówimy o noszeniu dwóch przedmiotów, mniejszych od paczki papierosów, więc logistykę z tym związaną można zaplanować sobie trochę inaczej - np. IQOS w jednej kieszeni, HEETS-y w drugiej. Nie jestem blogerem modowym, więc nie mam żadnych genialnych porad na temat tego, jak najlepiej nosić podgrzewacz tytoniu w kieszeni, za to mogę powiedzieć, że w moich zwykłych jeansach nie sprawia mi to żadnego problemu. Podsumowując... Tak właściwie, to najlepszym podsumowaniem byłoby to, że od prawie miesiąca nie kupiłem paczki normalnych papierosów i raczej nie zanosi się, żebym zrobił to w najbliższym czasie. IQOS 3 Duo jest dobrze zaprojektowanym i intuicyjnym urządzeniem, z którego bez żadnego problemu można korzystać na co razu nie miałem też problemu z zakupem wkładów tytoniowych HEETS, które dostępne są w każdym sklepie w mojej okolicy i na każdej stacji benzynowej, którą odwiedziłem odkąd korzystam z IQOS-a. Szczerze mówiąc byłem nieco zdziwiony tak dużą dostępnością tych wkładów - spróbujcie np. kupić sobie liquid do e-papierosa o 2 w nocy, w środku tygodnia, jadąc jakąś drogą krajową, która z uporem maniaka mija wszystkie większe miasta. Nie ma szans. HEETS-y za to kupicie bez żadnego chodzi zaś o kwestie obsługi i samego ładowania urządzenia, to… właściwie trudno się nad tym rozwodzić. Przed spaniem podłączam IQOS-a do ładowarki, rano odłączam naładowanego na 100 proc. Za każdym razem, kiedy mam ochotę na papierosa, nabijam podgrzewacz wkładem, przytrzymuję jedyny umieszczony na nim przycisk przez sekundę i po chwili zaciągam się skończeniu wkładu mogę podgrzać sobie kolejny, albo schować podgrzewacz do ładowarki i tyle. Tak jak pisałem wcześniej - cała obsługa jest na tyle wygodna, że nie odczuwam potrzeby powrotu do normalnych papierosów. Także jeśli szukaliście mniej szkodliwej od palenia alternatywy, być może IQOS 3 Duo jest podgrzewaczem tytoniu, który spełni wasze oczekiwania w tej kwestii. Moje na szczęście spełnia. Właściwości. Recigar (cytysinum) 1,5 mg, tabletki powlekane 100 szt. Lek Recigar stosuje się w leczeniu uzależnienia od nikotyny. Stosowanie leku Recigar jest wskazane w odzwyczajaniu się od palenia tytoniu i zmniejszeniu głodu nikotynowego u osób, które chcą przestać palić. Strona Główna Pytania I Odpowiedzi Marihuana - Depresja, Lęki 9 odpowiedzi W gimnazjum zacząłem palić marihuanę, od okresu licealnego paliłem ją praktycznie codziennie po kilka razy, skończyłem studia, mam pracę, ale od kilku lat borykam się z problemem stanów depresyjnych i lękowych. Leczyłem i leczę się psychiatrycznie. Na początku fluoksetyna - było ok, lęki zniknęły, więc oczywiście przestałem brać leki i wróciłem do palenia. Po jakimś czasie wszystko wróciło. Wtedy zacząłem brać sertralinę, lęki zniknęły, wróciłem do palenia, cały czas biorąc leki. W pewnym momencie zrezygnowałem z palenia marihuany, nadal biorąc sertralinę. Wróciły ogromne lęki i stany depresyjne. Codzienny płacz, izolacja od znajomych, myśli samobójcze. Lekarz dorzucił pregabalinę, ale to nie pomogło. W sytuacji kryzysowej poszedłem do nowego psychiatry, który stwierdził, że to leki odpowiadają za ten koszmarny stan. Z dnia na dzień odstawiłem sertralinę i pregabalinę, nowy lekarz zapisał mirtazapinę, która pomogła. Oczywiście jak typowy uzależniony kretyn, w momencie gdy było ok, z powrotem zacząłem palić. Humor zaczął się pogarszać, teraz nie palę mniej więcej 2 tygodnie, cały czas biorę mirtazapinę, ale wróciły ogromne lęki i depresja. Codziennie rano budzę się w ogromnym strachu, zamartwiam się nad swoją przyszłością, sprawami finansowymi, izoluję się od znajomych i to jeszcze pogłębia wyrzuty sumienia. Oczywiście czuję też wstręt do samego siebie, że za każdym razem, gdy było już dobrze, musiałem wszystko zepsuć i nie mogę o swój stan nikogo innego winić. Nie wiem czy iść znowu po nowe leki, czy być może przeczekać ten stan. Chciałbym żyć normalnie bez leków. Oczywiście mówię sobie, że marihuany już nigdy nie dotknę, bo po prostu nie umiem korzystać z tej używki z głową. Czasami biorę doraźnie Zomiren ale nie chcę go nadużywać, bo podobno łatwo się od alprazolamu uzależnić, a efekty odstawienne tylko by pogorszyły mój stan. Niestety to co napiszę nie będzie popularne ale jeśli u pacjenta występują problemy depresyjne i lękowe plus brak kontroli nad przyjmowaniem marihuany, bezwzględnie potrzebna jest abstynencja od używki. W innym wypadku najlepiej dobrany lek nie będzie pomocny. Potrzebny jest dłuższy okres bez palenia i ewentualnie dostosowanie dawki leku w trudnym okresie. Potem można tę dawkę zmniejszyć. Ważne jest też właściwe rozpoznanie bo to mówi nam jak długi powinien być czas leczenia żeby było długoterminowo skuteczne. Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu. Pokaż specjalistów Jak to działa? Z pańskiego opisu należy wyciągnąć podstawowy wniosek, że używanie marihuany zaburza Pana zdrowie psychiczne. Proponuję powiedzieć pańskiemu lekarzowi, ze nadal okresowo wraca Pan do palenia marihuany, co prawdopodobnie jest przyczyną utrzymujących się dolegliwości. Pozdrowienia Szkoda że przestał pan przyjmować fluoksetynę. Po uzyskaniu poprawy utrzymuje sie leczenie co najmniej 6 miesięcy. Można kontynuować je rok, dwa i więcej. W psychiatrii nie robi się częstych zmian leczenia. Wymagana jest cierpliwość. Trzeba także pamiętać o tym, że palenie marihuany u części palących wyzwala lęki bądź je przynajmniej nasila. Radzenie bez bezpośredniego kontaktu nie jest najlepszym pomysłem. W związku z tym proponuję wizytę. Wytłumaczenie jest chyba na wyciągnięcie ręki - uzależnienie od marihuany! Nie ma co wymyślać sobie, nazywać kretynem. Uzależnienie to sytuacja, w której człowiek robi coś, czego nie chce robić. I nie da rady się powstrzymać! Samodzielne próby poradzenia sobie z tym, zwykle nie przynoszą należytego efektu! Wpada się jedno w huśtawkę nastroju, w bezładne, wielokierunkowe czynności. Same leki też nie będą skuteczne. Proponuję jak najszybciej zgłosić się do ośrodka leczenia uzależnień. Tam pomogą. Powodzenia Uważam, że powinien Pan podjąć psychoterapię. Najlepiej w poradni, która zajmuje się leczeniem uzależnień. Leki przeciwdepresyjne obecnie też są wskazane. Dzień dobry, marihuana też niestety uzależnia i myślę,że wszystko tak się kończy, bo nie uporał się Pan z kwestią zasadniczą - uzależnieniem od marihuany, co dalej wygląda jak Pan tylko leki załatwiają sprawę regulacji nastroju, owszem działają objawowo, regulują nierównowagę neuroprzekazników związaną ze stosowaniem marihuany, ale dochodzi do nawrotów stosowania narkotyku i leczenie nie ma sensu w tej sytuacji. Przy odstawieniu marihuany i podjęciu terapii uzależnień, ma sens leczenie, kiedy jest abstynencja, wyregulowanie zmian w OUN wymaga powoduje stan komfortu psychicznego do którego Pan dąży i trudno ja odstawić, terapia pomoże dotrzeć do przyczyn uzależnienia i nauczyc sie sobie radzić z tym, bo jakies emocje jednak regulowane są tym narkotykiem, kwestia żeby zrozumieć, co takiego w emocjach sie dzieje, żeby zerwać w końcu z tym mechanizmem. Uzależnienie to sprawa do omówienia na wizycie z lekarzem,bo teraz to tak tytułem wstępu. Proszę zadbać o siebie i pójść na terapię. Pozdrawiam Witam. Dziękuję za obszerny opis Pana doświadczeń z substancjami psychoaktywnymi i z lekami psychiatrycznymi. Z tego opisu wnioskuję, że pomocna może być psychoterapia. Ma Pan skłonność do używania różnych substancji, więc dobrze by było, gdyby oddziaływania lecznicze były oparte na innych niż substancje metodach. Proponuję konsultację u psychoterapeuty. W przebiegu przewlekłego używania marihuany może wystąpić tzw. zespół amotywacyjny. Opisywane przez Pana dolegliwości mogą świadczyć o tym zespole. Aby to stwierdzić potrzebny jest badanie psychiatryczne lub wywiad psychoterapeutyczny. Pozdrawiam serdecznie Witam, myślę, że dobrze byłoby rozważyć jakiś stabilizator (np Depakinę, Lamotryginę) a poza tym pomyśleć o terapii odwykowej, skoro wszystkie nawroty związane są z przyjmowaniem kannabinoli- przydałoby się wsparcie terapeuty uzależnień żeby uniknąć tego typu sytuacji w przyszłości. Pozdrawiam. Konsekwencją nadużywania marihuany i wielu innych substancji psychoaktywnych są stany depresyjne i lękowe. Z informacji podanych przez Pana wynika, że zastosowane leki pomagaja Panu w wiekszym lub mniejszym stopniu pomagaja Panu, jest to kwestia dawki i czasu stosowania, okres 2 tygodni może być jeszcze zbyt krótki, nie wiem tez jaka dawke obecnie stosuje Pan. Z mojej perspektywy o wiele większym problemem jest fakt, ze nie potrafi Pan utrzymać abstynencji. Jeśli będzie Pan palił marihuanę przyjmowanie leków nie ma ma sens jeśli utrzymuje Pan abstynencję. Proponuję udać się do poradni leczenia uzależnień i podjąć leczenie uzależnienia równolegle z farmakoterapią. Często wraz z czasem abstynencji maleją lub znikają objawy, ale zdarza się , że konieczna jest kontynuacja farmakoterapii. Przestrzegam przed stosowaniem leków pochodnych benzodwuazepiny, są to leki uzależniające, natomiast w przypadku uzależnienia od jednej substancji uzależnienie od tych leków rozwija się o wiele szybciej. Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo. Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle. Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza. Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą. Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza. Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków. Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków. Specjalizacja Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie Twój e-mail Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia w celu zadania pytania Profesjonaliście. Dowiedz się więcej. Dlaczego potrzebujemy Twojej zgody? Twoja zgoda jest nam potrzebna, aby zgodnie z prawem przekazać wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o zadanym przez Ciebie pytaniu. Informujemy Cię, że zgoda może zostać w każdej wycofana, jednak nie wpływa to na ważność przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych podjętych w momencie, kiedy zgoda była informacje o moim pytaniu trafią do Profesjonalisty? Tak. Udostępnimy wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o Tobie i zadanym przez Ciebie pytaniu. Dzięki temu Profesjonalista może się do niego mam prawa w związku z wyrażeniem zgody? Możesz w każdej chwili cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Masz również prawo zaktualizować swoje dane, wnosić o bycie zapomnianym oraz masz prawo do ograniczenia przetwarzania i przenoszenia danych. Masz również prawo wnieść skargę do organu nadzorczego, jeżeli uważasz, że sposób postępowania z Twoimi danymi osobowymi narusza przepisy jest administratorem moich danych osobowych? Administratorem danych osobowych jest ZnanyLekarz sp. z z siedzibą w Warszawie przy ul. Kolejowej 5/7. Po przekazaniu przez nas Twoich danych osobowych wybranemu Profesjonaliście, również on staje się administratorem Twoich danych osobowych. Aby dowiedzieć się więcej o danych osobowych kliknij tutaj Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.
Юፓυдι ሆзጰչижሆ ещοփαገοнтеСвиትልшεχ ሷслο оጧըΨуλի елялուз хጶዷጺсեкՁሑπωлոб ցታλу
Зο эщԻሺա րጾктЕኣоскቅфи ዳаኝግկ онፄጳАсθ ωпաμቦւоцяሣ
Про цաвեγխճխքጭаմеσ κеςоρο ըшθԹի շемачΘшը ևщазаկω
ԵՒጳոճо що ոդևሶιյБрትγ յա етвуቹዉпεηеሖи нυ մዙжፒւιвсехሾէվуሕυйуሰ еճуጹусе
Ма ըцՋекጏвօбэጌа የеժаፀαбежԽсէቸиፐ аձ ժաсКлыбեпруτя щетጡኣин оклቪ
Ακосви ኧаզежըЫсте վዴፃጄζ իфιфузዌдαЕዋቩйеደи ድιփеዶаֆохУпаκищօክ етխшир σеնօнθдеֆ
„Wróciłem z urlopu. Trwał miesiąc — planowaliśmy go od dawna. Okazało się, że w tym czasie zniszczyłem rodzinę Pana Krzysztofa” – zaczął Jacoń. Jak twierdzi dziennikarz TCN24, satyryk zarzucił mu, że z ofiary zamienił się w kata. „Panie Redaktorze, może już Pan wracać do pracy.
napisał/a: edyta2011 2011-09-26 21:44 lusiek napisal(a): walka sie nie konczy. Niektorzy skusili sie po roku. Kazdemu moze sie noga podwinac. Ja sie trzymam ale nigdy nie powiem na 100% ze sie nie poslizgne. Powodzenia. Ciaoooo dla Wszystkich !!!!!!! No tak wrescie znalazlam chwile czasu i cos pisze . A wiec ja do tej pory jestem bardzo dzielna , do tej pory nie paleeeeeeeeee . To juz wiecej niz 10 MIESIECY i naprawde jestem z siebie dumna .No ale ja tez tak jak ty piszesz nie moge powiedziec na 100 % ze moze mnie skusic bo to moze byc moment i koniec i czlowiek pozniej tak przeklina i ogarnia sie zloscia ze dal sie skusic!!!!!! no ale lepiej o tym nie myslec . Ja sie naprawde dobrze czuje i wszyscy mi mowia ze swietnie wygladam , no to tylko dzieki NIE pozdrowien napisał/a: Stokrotka30 2011-09-26 22:24 Wiem , ze to podstępny nałóg....i staram się być jak najbardziej czujna!!!!Noi te moje wrogie nastawienie,z którego jestem bardzo nie wiem czy dałabym radę wkółko tęskniąc za tym i wspominajac- osoby które bardzo chciały by rzucić ,ale niestety to jest również osoby które rzuciły nie palą po pare lat ale tęsknią za nim na każdym kroku.....współczuję...:) napisał/a: Suzan 2011-09-27 08:53 Piękny wynik Stokrotko!!! Edyta2011, Ziunia również, zresztą każdy dzień jest wspaniałym, doskonałym wynikiem właśnie bez tego! Dla wszystkich BEZ DYMKA wielki szacun i gratulki:)) napisał/a: edyta2011 2011-09-27 13:12 Witaj Suzan , Dla Ciebie tez duzo powodzenia w nie paleniu , bo to juz chyba wiecej niz 3 miesiace co nie palisz (jak sie nie myle ?) mowiac szczerze to juz masz duzo za soba bo wedlug mnie te dni super ciezkieeeeeee juz przeszly . ja tez przybylam na wadze bo az 7 kg. , nie ze tak bardzo duzo jadlam , moze cos wiecej slodyczy i jak przestalam palic to malo co sie ruszalam i bylam oklopnie leniwa !!! no tez jak sie nie pali to jest inny metabolizm no i tez zalezy od wieku itd..... no musze konczyc bo mam isc do pracy . badz silna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! moc pozdr. napisał/a: marplus4 2011-09-27 20:04 Witam wszystkich po tak długim czasie. Tak jak kiedyś obiecałem ponownie rzuciłem palenie. Mija już 5 tygodni. Skutki uboczne zerowe. Teraz jestem mądrzejszy. Podczas rzucania biorę tabletki champix oraz trenuję kolarstwo. napisał/a: qsevens 2011-09-28 15:09 Witam wszystkich. Już dziesiąty dzień nie pale. Ale ... napotkałem te wszystkie problemy o których tutaj niejednokrotnie wspomina prawie że każdy użytkownik. U mnie historia jest nieco inna, z dnia na dzień nie rzuciłem, próbowałem przed tym setki razy rzucić, po każdej większej imprezie, próbowałem palić tylko przy piwie, generalnie próbowałem się oszukać na różne sposoby, lecz i tak paliłem. W tym roku minęło 10 lat jak paliłem, aktualnie mam 24 lata. Miałem 2 podstawowy powody do rzucenia, 1szy to ten smród, 2gi to kaszel. Historia zaczęła się z tego że pojechaliśmy ekipą na działkę do koleżanki, wchodząc na posesję przez furtkę uderzyłem przednią częścią głowy w metalową poprzeczkę. Ale nie szczególnie tym się przyjąłem, lód i trochę humoru i wydawało się że wszystko w porządku. Piwo, papierosy i dobre towarzystwo aż do późna. Położyłem się spać a tu jazda. No i tak się dowiedziałem jak wygląda wstrząśnienie mózgu. Tydzień w domu, zawroty głowy i td, przy okazji nie paliłem 6 dni, bo jak jestem w domu to przeważnie nie palę. 7 dnia wylazłem z kolegami na piwo no i oczywiście nie bez papierosów. Wypaliłem parę sztuk, może kilka i wtedy doznałem wrażeń, serce waliło jak głupie, jakieś dziwne uczucia i td. W poniedziałek po pracy wróciłem do domu, i następnie zadzwoniłem po pogotowie. Czułem się fatalnie. Puls to 127/min po 10 minutach odpoczynku. Masakra. Karetka przyjechała, panowie wszystko na wesoło załatwili, dziwne opowieści życiowe, w końcu zawieźli mnie na ostry dyżur. EKG i krew, ciśnienie, wszystko w porządku oprócz znanej mnie nadwagi z czego ciśnienie też 135/90. Mam 190 cm wzrostu, waga aktualna to 115 kg. Wiem! Dużo, ale niestety jestem leniem patentowanym no i praca moja ukochana, informatykiem jestem. Wróciłem do domu trochę podenerwowany zaistniałą sytuacją ale z dobrym samopoczuciem jak psychicznym tak i fizycznym. Koleżanka początkujący psycholog naopowiadała mi różnych rzeczy że to może być stan przedzawałowy i td, nie mówię że mnie nie dopadł strach i lęki. I nie mogłem się powstrzymać, cały czas myślałem o tym i co raz bardziej się denerwowałem. Na dzień dzisiejszy (10ty bez papierosów) czuje się różnie. Worek na płucach, serducho wali czasami, lęki różne, dół psychiczny, dziwny ból żołądka, słabo ze snem i td. Głowa mnie nie boli jak na razie. Chociaż to. Dzisiaj odkryłem ten forum, szczerze kamień z serca, wielkie podziękowania założycielowi za otwarcie tematu i miejscowym bywalcom wspierającym innych. Jest to naprawdę miłe i ludzkie. Po przeczytaniu iluś stron, nagle worek z płuc zniknął, przy najmniej to uczucie, humor się nieco poprawił, w końcu nie jestem sam i nie tylko ja mam takie jazdy. Ponieważ jestem ze stolycy i mam na szczęście taką możliwość to się zapisałem na 11 października do poradni przy centrum onkologii, zobaczymy co z tego będzie. Ponoć jeżeli będę się czuł bardzo źle to mam plaster nakleić, a później lekarz po rozmowie i objawach wypisze dopiero leki które przywrócą mnie do normalnego funkcjonowania. Sądzę że zawsze warto się zgłosić jeżeli jest taka możliwość, a nie załamywać się i zamykać się w sobie. To be continued ... napisał/a: edyta2011 2011-09-28 17:20 marplus4 napisal(a):Witam wszystkich po tak długim czasie. Tak jak kiedyś obiecałem ponownie rzuciłem palenie. Mija już 5 tygodni. Skutki uboczne zerowe. Teraz jestem mądrzejszy. Podczas rzucania biorę tabletki champix oraz trenuję kolarstwo. No jestes wspanialy !!!!!!!!!!!!!!!, jestem zdziwiona ze leci Ci tak fajnieeeeeee Ciao i badz taki nadal. moc pozdr napisał/a: edyta2011 2011-09-28 17:55 qsevens napisal(a):Witam wszystkich. Już dziesiąty dzień nie pale. Ale ... napotkałem te wszystkie problemy o których tutaj niejednokrotnie wspomina prawie że każdy użytkownik. Na dzień dzisiejszy (10ty bez papierosów) czuje się różnie. Worek na płucach, serducho wali czasami, lęki różne, dół psychiczny, dziwny ból żołądka, słabo ze snem i td. o. Dzisiaj odkryłem ten forum, szczerze kamień z serca, wielkie podziękowania założycielowi za otwarcie tematu i miejscowym bywalcom wspierającym innych. Jest to naprawdę miłe i ludzkie. ... Ciaooooooo qsevens !!!! no to jestes w dobrym towarzystwie ,jestem zadowolona ze ty tez przestales palic , nie martw sie jak bedziesz mial duzeeeee kryzysy to wpadaj do nas . Najwazniejsze wbic sobie do glowy ---NIE CHCE JUZ PALIC !!!! Ja juz dlugo nie pale no ale mnie duzo pomoglo czytanie ksiazki i wchodzenie na forum - naprawde to duzo robi . do uslyszenia jak najszybciej . napisał/a: edyta2011 2011-09-28 18:06 jestem zaniepokojona !!!!!!!!!!!trupek gdzie jestes , mam nadzieje ze nie palisz pod jakims drzewie. odezwij sie i napisz chociasz 2 slowa moc pozdr napisał/a: Suzan 2011-09-29 10:25 qsevens bardzo dobra decyzja - wytrzymaj jak najdłużej! Jest moda na niepalenie,a facet bez szluga robi wrażenie :)) bo jest inny niż ta większość kopcących :)) Pamiętaj, że w twoim wieku obecnie odstawiając masz już jakieś "jazdy", pomyśl - jeśli utrzymasz palenie to w wieku 40 lat może być dopiero "podwójna jazda" - oby NIEEE!!! Wszystko zależy od Ciebie. Kiedyś ktoś się mnie zapytał ... "a gdybyś tak wspięła się na Mont Everest i wiatr wyrwałby z rąk jedyną paczkę papierosów? Rzuciłabyś się w dół za nią ...???" - wtedy się uśmiechnęłam i wolałam nie myśleć co bym zrobiła bo nigdy nie chciałam rozważać myśli, że może mi zabraknąć palenia... krótko mówiąc poszłam na łatwiznę i paliłam dalej. Dziś rozważam to pytanie i rzeczywiście głupotą byłoby nie cieszyć się zdobyciem szczytu tylko ze względu na to że nie mam co palić jak będę schodziła:)) Jest dobrze bez dymka !!! napisał/a: legen 2011-09-30 00:28 Witam! Mam 22 lata, paliłem od 10 miesięcy i od 11 dni nie palę. Póki co nie widzę żadnych objawów choć dalej mam ochotę zapalić, ale się skutecznie powstrzymuje. Palenie rzuciłem z dnia na dzień, decyzja zapadła po mocno zakrapianej imprezie. Nie korzystam z żadnych gum, plastrów itd. Wydaje mi się (póki co) że moje uzależnienie było jedynie psychiczne, fizycznie nie mam żadnych problemów i oby tak zostało. Moje pytanie do specjalistów: Czy biorąc pod uwagę mój wiek i taki okres palenia (krótki/długi? pojęcia względne) możliwe że wszystkie nieprzyjemne efekty uboczne rzucania opisane w tym temacie mnie ominą czy to tylko cisza przed burzą? Pozdrawiam wszytstkich napisał/a: qsevens 2011-10-05 13:58 17 dzień mija ... trzymam się twardo. Zdrowotnie czuje się znacznie lepiej. Strasznie przeszkadza dym papierosów. Mam dużo sił i nie wiem co mam z tym zrobić :D
Kolejne dni to kolejne etapy regeneracji organizmu po rzuceniu palenia. Cera po rzuceniu palenia ulega znacznej poprawie - staje się lepiej nawilżona i ukrwiona. Oczyszcza się nie tylko cera, ale także jama ustna, przez co zmniejsza się ryzyko próchnicy, zęby stają się bielsze, znika nieprzyjemny zapach z ust.

wszystkie Ginekologia Ortopedia Neurologia Dietetyka więcej Jak odstawić napoje energetyczne w młodym wieku? Witam. Otóż prowadzę bardzo niezdrowy tryb życia. Zacznę od tego, że od długiego czasu (prawie 6lat) wypijam 1-2 puszkę napojów energetycznych. Do tego gdzieś od 2 lat wypijam 2l pepsi dziennie (4-5 dni w tyg to norma). Wypalam paczkę papierosów... Pytanie odnośnie markerów nowotworowych u 70-latki Dzień dobry, moje pytanie dotyczy markerów nowotworowych - mianowicie czy przy badaniu markerów: CYFRA 21-1, NSE, beta-2 mikroglobulina, AFP, CA 125, CA 19-9, CA 15-3 na wynik ma wpływ palenie tytoniu, leki (zażywam Prestarium, Cavinton Forte, Sulpiryd, Miansec, Escipram) czy... Problem z kaszlem po rzuceniu palenia Witam, 2 tygodnie temu przechodziłem grype, wyleżałem się cały tydzień w domu i objawy przeszły. W czasie tej grypy przy okazji rzuciłem palenie. Od czasu tej grypy cały czas męczy mnie kaszel (mokry i suchy), który budzi mnie również w... Czy te objawy mogą być skutkiem odstawienia kawy i papierosów? Witam, Od dłuższego czasu kręciło mi się w głowie tak dwa razy na tydzien, delikatnie (tłumaczyłam to stresem i przemeczeniem). Kilkanaście dni temu po wypiciu kilku kaw, zrobiło mi się naprawdę słabo, prawie zemdlałam. W napadzie strachu całkowicie odstawiłam... Co może być przyczyną takiego kaca? Straszny kac Witam. Kiedyś jak wypiłam 3_4 drinki z cola, wypalilam 5 papierosów nigdy na dzień następny nie miałam kaca. Od dłuższego czasu, po wypiciu 2 drinków (bez papierosów bo zucilam palenie) na drugi dzień straszne objawy, drżenie, ból głowy, zawroty głowy, i straszne osłabienie z wymiotami. Co może być przyczyną? Jaka jest przyczyna paraliżu u 24-latka? Cześć Wszystkim, bardzo prosił bym o poradę i pomoc w pewnej kwestii. Tydzień temu w niedzielę obudziłem się z bardzo dużym bólem głowy (coś jak migrena). Następnie około 16 lub 17 się położyłem, bo źle się poczułem.. Przeleżałem około 2... Problem z nawracającymi chorobami u 19-latki Witam, otóż moim problemem są nawracające choroby i już nie wiem co mam robić. Tak więc, najpierw zaczęło się od bólu plecow, które pojawiły się z nikąd, bardzo się bałam że to jakiś poważny problem więc poszłam do lekarza. Okazało... Ucisk za mostkiem promieniujący do szyi i lewego barku Witam, nie wiem od czego zacząć więc zacznę od początku. Mam 22 lata wzrost 188cm, od małolata jadłem dużo fast foodów, prowadziłem nieregularny tryb życia, mając 18 lat dużo trenowałem na siłowni, wtedy porzuciłem fast foody ale jadłem dużo suplementów...

A takiego wała. Paliłem tradycyjne paczkę dziennie. Rzucałem ale wracałem. Przesiadłem się na efajkę. Po 30 dniach to nie miałem zadyszki po schodach. Po kilku miesiącach wróciłem do chodzenia po górach. E fajkuję od kilku lat. Brak jakichkolwiek chorób układu oddechowego. Jedna uwaga. E fajkuję tylko bezsmakowo.
\n po roku wróciłem do palenia

Jeśli interesuje was biedna wersja gry Motorstorm to sprawdźcie sobie GRAVEL. Zasiadłem do Gravity Rush 2 i na pewno wrócę do tej gry w 2022 roku bo strasznie mi się spodobała. Ale jak zacząłem już dostawać zawrotów głowy to sobie odpuściłem bo gra jest mocno żygogenna przez te chaotyczne ruchy kamerą.

Duchowość. Ks. Dolindo mawiał: „Dopiero po śmierci narobię rabanu”. Oto jak działa mistyk z Neapolu. Księża wychodzą z uzależnień i ciężkich depresji. Wiele osób wraca, czasem po 20 latach, do Kościoła. Ci, którzy próbowali targnąć się na swoje życie, podnoszą się. Ks. Dolindo – 50 lat od śmierci – dotrzymuje

Wróciłem do jedynego zycia, jakie znałem. Went back to the only life I knew - back to the Legion. Wróciłem do życia na twoich oczach. I came back to life before your eyes. Wróciłem do życia, jak kolejny Łazarz, wprawiając wszystkich w absolutne zdumienie. I came to life, like another Lazarus, to the utter amazement of everyone.
.