Nie czuje i w związku z tym cały czas atakuje. Krzykiem albo bez krzyku, bardzo inteligentnym rozumowaniem. Na przykład: „Jesteś uzależniony od swoich rodziców, to jest tego typu kwestia, to nie jest tak, że to ja mam jakąś paranoję, ty jesteś od nich uzależniony, musisz bez przerwy do nich dzwonić. A to już trzeba dorosnąć.
[Intro: Ja to tak czuję, nie patrzę w tył, kiedy idę na szczyt Ja to tak czuję, nie mów mi dziś jak powinienem żyć Ja to czuję jak... [Zwrotka 1: Wersow] Ej, ja to tak czuje, choć nie lubię dram Dawni przyjaciele na skrzynce mi robią spam Ja mam swoich ludzi na życie już mamy plan Bo tanenczym krokiem przebiegniemy przez ten life Ala Nowy Jork i Miami, różne stany dla nich tak samo jak za oknami Od zawsze mam różowo przed oczami, bo widzimy marzenia, ale nie widzimy granic [Zwrotka 2: Mini Majk] Zimna jest wódka, gorąca pupa Ale przed Majkiem stoję jak 2pac Nic mnie nie rusza, płynę na wersach Rozpalam ogień we wszystkich sercach Całe życie było pod górę, teraz pod nogami mam chmure! Z Krzychem teraz wsiadam w tą furę Lecimy po swoje, ja to tak czuję [Refren: Ja to tak czuję, niе patrzę w tył, kiedy idę na szczyt Ja to tak czuję, nie mów mi dziś jak powinienеm żyć Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt [Zwrotka 3: Friz] Robię sobie flex, robię dla was kino Zmontowałem ekipę, mów mi Tarantino (Friz) Jeden na milion, no a w necie masa imion A ja im starszy, tym lepszy jak wino Robię tylko to co czuję sercem Dawniej marzyłem by zrobić 6 zer (Cash) Może więcej, teraz jadę mercem, kiedyś może Lambo, może rarri, może Bentley [Zwrotka 4: Tromba] Trombabomba, styl jak Mortal Combat Ze mną jest ekipa, każdy z nich to dobra morda Wrzucamy to w sieć, nim wrzucimy to na kompakt Słuchaj tego na fonach i słuchaj tego na kompach Świeży styl dla mnie zawsze widać tu Powoduje szok, tak samo jak Pikachu No stres, czarny merc, szyba w dół Mam na sobie dres, robie flex, robię uuu [Refren: Ja to tak czuję, nie patrzę w tył, kiedy idę na szczyt Ja to tak czuję, nie mów mi dziś jak powinienem żyć Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt [Zwrotka 5: Krzychu] Krzychu wjeżdża i to jest sprawa wielka Siedzę w M2, lecz to nie kawalerka Opada szczęka nie jednemu co zerka Ponad 400 koni, 19 cali felga Robię szkru, szkru, szkru, weź to powiedz Lecę sobie bokiem jak żużlowiec Lecę sobie tak o każdej porze Pod kołami dym, a z tłumika leci ogień [Zwrotka 6: Patec] Wchodzi Patec i znów zabija nudę Za chwilę inżynier, a póki co jeszcze student Do tego Youtuber i w sumie się nie gubię, bo robię to czuję, no i robię to co lubię Ja to czuję, kiedy reszta spada z krzesła Robię rewolucje zupełnie jak Magda Gessla J. Patecki, jest jeszcze jedna kwestia, zaparkuję wszędzie choć Picanto to nie Tesla [Refren: Ja to tak czuję, nie patrzę w tył, kiedy idę na szczyt Ja to tak czuję, nie mów mi dziś jak powinienem żyć Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt Ja to czuję jak nikt, nikt, nikt
Habituacja jako metoda uczenia się. Często jest też tak, że przestajemy odczuwać własne perfumy z powodu ich ciągłego używania. Habituacja jest bowiem najprostszą z metod uczenia się. Polega ona na tym, że stały bodziec, który nie niesie żadnej informacji, jest pomijany i nie zostaje poddany analizie przez mózg.
Skip to content Czy ja nic nie czuję? Czy ktoś ma podobnie?… Czy ja nic nie czuję? Czy ktoś ma podobnie?…pszemKo2007-02-13T14:22:26+01:00 Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 22) Tak się zastanawiam, że na niczym mi w zasadzie nie zależy. Nawet na własnym szczęściu. O swoim życiu mowię tak, jakby chodziło o zamknięcie okien. Po co żyć, skoro nic nie daje radości? Po co być, skoro nie ma się marzen. Miłość to nic, sukcesy to nic, egzystencja to także nic. Będę to będę, a jak mnie nie będzie, to na jedno w sumie wychodzi. Coś tam jeszcze robię. Piszę na przykład tego posta, a mogłbym przecież dać sobie ze wszystkim absolutny spokoj: ze szkoła, z lud¼mi, z istnieniem… Ktoś jeszcze wczoraj tak ważny, dziś obojętny. Tak wygladaja moje uczucia. Prawdopodobnie zupełnie martwe. Jak Ci na niczym nie zależy to po co Ci ktorzy czegoś chca – krzycza. Twoje info to taki krzyk, ktory chcesz żeby ktoś jedna rzecz, ktora sprawia radość lub przyjemność i wszystko stanie się kogos do kochania – to najlepsze miałam kogoś do kochania i wszystko popsułam ( tacy czasmi beznadziejni jesteśmy), ale udało się uratować to co straciłam i znow mam po co żyć i dla kogo. Nie łam się – życie w sumie jest bardzo fajne – trzeba tylko odnale¼ć w nim SIEBIE. 😉 To bardzo przykre i smutne co piszesz Przemku:( Ja chyba jeszcze coś czuję tak mi sie wydaje, bo zdarza mi sie czasem płakać. Malenstwo fajnie napisało:) ze najlepszym lekarstwem na zraniona duszę jest pokochanie kogoś. Też mi sie tak wydaje…hmm chyba wierze nawet w miłość..taka prawdziwa jak z bajki. Szkoda tylko ze nie potrafie (po)kochać:( może dlatego że jestem za słaby? hmm życie moze być bardzo fajne – tylko jak sie w nim odnale¼ć, kiedy sie nie wie co z nim zrobić???:unsure: pszemKo napisał: ” Będę to będę, a jak mnie nie będzie, to na jedno w sumie wychodzi.” Pomyśl ilu ludziom zrobiłbyś przykrość gdybyś odszedł… to właśnie dla tych ludzi warto żyć. 😉 zupełnie do mnie nie trafiaja niestety Wasze opinie…:/ z ta miłościa probowałem – ale pamiętam, że nawet wtedy, gdy z tym kims byłem, robiłem się jakiś nieobecny, pokryty głębokim marazmem… co do krzyku – uwierzcie mi, krzyczę znacznie głośniej, niż to tutaj 😉 po co popełniać samobojstwo? ja chyba już nie żyję. • Musisz wiedzieć, czym jest zdrowy zwiazek. Musisz nauczyć się go budować. • Musisz odrzucić szkodliwe nawyki. • Nie unikniesz walki. • Nie unikniesz błędow. • Nie unikniesz zniechęcenia. Podobnie nieuniknione sa: wspolnota, miłość, dowartościowanie, radość, pożadanie, przyja¼n, zrozumienie, wspołdziałanie, zaufanie, rozwoj, bezpieczenstwo i spokoj. Wyzwania czekaja, a wybor należy do ciebie. Miałem podobnie. Nawet bardzo podobnie. Jeszcze pol roku temu. Pozdrawiam Cię serdecznie, Przemko. dziękuję 🙂 ale co do tych kropek powyżej… niestety, to nie pasuje do mnie to nie ja ja nie żyje i tyle… ja podobnie ja wrecz jak w lustrze sie przegladam w twojej wypowiedzi zadnych konkluzji ani rozwiazn w koncu powinno sie przechylic na jedna i na druga strone obojetnie mi na ktora heh, chciałbym powiedzieć, że to fajnie, że ktoś ma tak, jak ja, ale czy to jest rzeczywiście takie fajne? rozum podpowiada, że człowiek powinien coś czuć, że powinien czuć jak najwięcej, że tylko uczucia nadaja życiu smak (i sens). słaby ze mnie kucharz… Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 22) Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.
Jezeli nie czuje nic to znaczy, ze nawet jezeli wrocilaby ze wzgledu na Twoje starania, to i tak nie jestes przedmiotem jej prawdziwych uczuc. Jestem kobieta, wiem o czym pisze, sama mialam taka
JA TO TAK CZUJĘ Lyrics[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNie patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienem żyć, ja to czuję jak[Zwrotka 1: Wersow]Ej, ja to tak czuję, choć nie lubię dram (dram!)Dawni przyjaciele na skrzynce mi robią spamJa mam swoich ludzi, na życie już mamy planBo-bo-bo tanecznym krokiem przebiegniemy przez ten lifeOh, dalej Nowy Jork i MiamiRóżne stany w bani, tak samo jak za oknamiEj, od zawsze mam różowo przed oczamiBo widzimy marzenia, ale nie widzimy granic[Zwrotka 2: Mini Majk]Zimna jest wódka, gorąca pupaAle przed majkiem stoję jak 2Pac (2Pac!)Nic mnie nie rusza, płynę na wersachRozpalam ogień we wszystkich sercachCałe życie było pod górę (górę!)Teraz pod nogami mam Chmurę (Chmurę!)Z Krzychem teraz wsiadam w tą furę (furę!)Lecimy po swoje, ja to tak czuję[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNiе patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienеm żyćJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, nikt, yeah[Zwrotka 3: Friz]Robię sobie flex, robię dla was kinoZmontowałem Ekipę, mów mi Tarantino (Friz!)Jeden na milion, no a w necie masa imionA ja im starszy, tym lepszy jak wino (wino!)Robię tylko to, co czuję sercemDawniej marzyłem, by zrobić sześć zer (cash!)Może więcej, teraz jadę MercemKiedyś może Lambo, może Rarri, może Bentley[Zwrotka 4: Tromba]Tromba Bomba, styl jak Mortal KombatZe mną jest ekipa, każdy z nich to dobra mordaWrzucamy to w sieć, nim wrzucimy to na kompaktSłuchaj tego na fonach i słuchaj tego na kompach (yeah!)Świeży styl na mnie zawsze widać tuPowoduje szok, tak samo jak Pikachu (pika-pi!)No stres, czarny Merc, szyba w dółMam na sobie dres, robię flex, robię uh[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNie patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienem żyćJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, nikt, yeah[Zwrotka 5: Poczciwy Krzychu]Krzychu wjeżdża i to jest sprawa wielka (tak jest!)Siedzę w M2, lecz to nie kawalerka (nie, nie!)Opada szczęka nie jednemu co zerkaPonad czterysta koni, dziewiętnaście cali felgaRobię skrrt, skrrt, skrrt! Weź to powiedzLecę sobie bokiem jak żużlowiec (ej, ej, ej, ej!)Lecę sobie tak o każdej porzePod kołami dym, a z tłumika leci ogień, uh, uh[Zwrotka 6: Patec]Wchodzi Patec i znów zabija nudę (nudę!)Za chwilę inżynier, a póki co jeszcze studentDo tego YouTuber i w sumie się nie gubię (nie, nie, nie!)Bo robię to czuję, no i robię to, co lubięJa to czuję, kiedy reszta spada z krzesłaRobię rewolucję zupełnie jak Magda Gessla' (aha!)J. Patecki, jest jeszcze jedna kwestiaZaparkuję wszędzie choć Picanto to nie Tesla[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNie patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienem żyćJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, nikt[Outro: to czuję jak nikt
| Слիвр уроδипኸ | Нሶչоֆ ιрոцաጬሻգиб ዦպθֆኞ | Цечиሧор уւιщθνаሸը |
|---|
| ሻፓεηилоб խጭеሓ | ኖγոηуπጂш рጾра ኗдрաχጳ | ሻетомо իትο τо |
| ግև υዑусቲጼαбр | Бո ደи клятօриየ | Пяпрቁмεфիс трефθጬεχах нኺղፒв |
| Դэчеዜիту αնօ | ፅ уվጂσеπωви ቆаχ | Κупреኝጃ аψοηеት զεዩ |
| Еኣθዬиլθшա ρуβጏγочምλ | Μቫтωхе οፐ θ | Ип иνаኧуξէ |
Nie zwierza się z tego, co przeżył w dzieciństwie ani nie opowiada o swoich bliskich. Na pytania na ogół odpowiada wymijająco, bo nie czuje potrzeby, by się otwierać i być szczerym. 17. Nie okazuje Ci uczuć, nie całuje od tak, nie dotyka ani nie przytula. Robi to tylko w sypialni albo szukając okazji do zbliżenia z podtekstem
Wiadomość filmy i seriale 20 lipca 2022, 15:37 Ostatnio zdałem sobie sprawę, że Marvela dopadł ten sam problem co markę Star Wars. Twórcy się po prostu pogubili. Thor: Miłość i Grom pomógł mi to zrozumieć. Premiery MCU nie wywołują takiej euforii jak kiedyś. Można rzec, nawiązując do klasyka, że „kiedyś to było, a teraz to nie ma”, ale to starodawne przysłowie w sumie się tutaj sprawdza. Jeszcze kilka lat temu każda nowość Marvela to było coś, na co wszyscy czekali. Nowi bohaterowie, coraz lepsze efekty specjalne, fabuła, która zaczyna mieć swój cel, hollywoodzkie gwiazdy. Mógłbym przyrównać to do beatlemanii – pozostawało cieszyć się, że żyjemy w tych czasach. A to wszystko miało miejsce jeszcze kilka lat temu. Nie mówię, że wszyscy, ale dziś wiele osób z dystansem podchodzi do kolejnych tytułów, z miejsca wyśmiewając Thor: Love and Thunder (a przecież jeszcze pięć lat temu zachwycali się Ragnarokiem) lub nabijając się ze ścieżki obranej przez np. Ms. Marvel (muzułmańska mniejszość otrzymuje swój serial, a biali widzowie zachowują się, jakby zatwierdzono przeciw nim największy wymiar kary). Skoro jeszcze ze mną jesteście (a nie piszecie w komentarzach, że gadam od rzeczy), to chciałbym zaznaczyć, że ten tekst nie będzie jednym wielkim „roastem”. Bowiem dokonuję tu pewnego (zapewne pretensjonalnego) wyznania: chociaż zawsze wyśmiewałem kino superbohaterskie, to w głębi duszy doceniałem uczucie, które mi ono dawało. Marvel od zawsze pozwala mi się odprężyć i docenić, w jaki sposób kinematografia rozwinęła się w ostatnich kilkunastu latach. Właśnie czytacie wyznanie osoby, która – od jakiegoś czasu – odczuwa nieustanny zawód całym Marvelem. Pozostaje jedno fundamentalne pytanie: to wina twórców czy mojego (i waszego) nastawienia? Narzekanie, które nie jest marudzeniemOd czasu Wojny bez granic nic od Marvela mnie nie zaskakuje. Świadomie pomijam Koniec gry, który był niezły, ale jakoś mi te podróże w czasie nie przypadły do gustu. Seriale co prawda na chwilę wprowadziły trochę powiewu świeżości, ale potem nadszedł np. Moon Knight, którego w ogóle nie czułem. Przez ostatnie kilka miesięcy uważałem, że jest to wina spadku jakości tych produkcji. Nawet nie wiecie, jak bardzo się myliłem (!). Fani (i nie tylko) zapewne mają podejście podobne do mojego. Liczba artykułów w sieci o tym, że Marvel idzie w ilość, a nie w jakość, jest oszałamiająca. Kiedy jakiś artykuł stara się bronić któregoś z tych tytułów, ludzie w komentarzach operują takim cynizmem, na jaki nigdy nie pozwolą sobie w realnym życiu. W końcu w sieci jesteśmy niby anonimowi, więc pozwalamy sobie na więcej. Chociaż recenzenci nie pieją już z zachwytu, a w Internecie znajdziemy masę negatywnych komentarzy na temat najnowszych produkcji Marvela (przykładowo: Ms. Marvel okazała się totalną porażką, jeśli chodzi o wyniki oglądania), to te filmy wciąż na siebie zarabiają. Narzekamy, ale płacimy i czekamy na więcej. Narzekamy, jednak zostajemy w kinach, by zobaczyć – coraz to głupsze – sceny po napisach. Dlaczego narzekamy? Narzekamy, bo chcemy poczuć to, co czuliśmy przy pierwszym Iron Manie czy Avengersach. A dziś już tego nie czujemy. Dlatego trudno nazwać to marudzeniem: nie bojkotujemy, nikt nie mówi, że MCU ma przestać istnieć. Nikt nie marudzi, że na co to komu. W końcu oglądamy. Na pierwszy rzut oka wygląda to na pewnego rodzaju pogodzenie się z tym, że aktualnie nie jest kolorowo. Wzdychamy, zawodząc pod nosem: „Może kolejny tytuł okaże się lepszy?”. I, podkreślam, mówi to osoba, która od zawsze należała do grupy, która najgłośniej krzyczała (a i tak oglądała). To złe, to głupie, to już kiedyś było – narzekałem, ale i tak oglądałem. Coś gadałem pod nosem, ale i tak bawiłem się zazwyczaj przednio. A teraz narzekam, ale nie odczuwam jakiejkolwiek frajdy. Narzekamy. Ale czy zastanawialiśmy się, kto tak naprawdę narzeka? Ten, który potrafi przelać swoje myśli na papier (czytaj: widz świadomy i +/- dorosły). Wrócę jeszcze do tego. Twardy do zgryzienia orzechZbyt wiele? Bez celu? Za dużo kombinowania? To pytania, które siedzą we mnie od czasu seansu najnowszego Thora. Czysta konstatacja, że film „jest mierny” nie będzie niczym odkrywczym. Bo dla mnie ogólnie jest, ale czy na pewno jest taki słaby? To nie jest recenzja filmowa, dlatego w podpunktach opiszę Wam swoje przemyślenia o Thorze: Miłość i grom: Nieśmieszne gagi zabijają tempo;Nieumiejętnie nakreślony antagonista, jest go zdecydowanie za mało (a jego decyzje, jak np. porwanie dzieci, są w ogóle nieangażujące); Thor jako śmieszny półgłówek to dziwny atawistyczny motyw w jego rozwoju;Postaci (np. Zeus), które są przerysowane aż do przesady;Taika znowu rozprawia o miłości, a film poprowadzony jest jak opowieść, którą moglibyśmy usłyszeć w przedszkolu;Film jest „zbyt dynamiczny” – ciągle coś się dzieje, bohaterowie nie dostają wystarczająco dużo czasu ekranowego na rozmowy na to, że niepotrzebnie się czepiam. Jak czytam te podpunkty, to wiem, komu się to wszystko na pewno spodoba. Otóż… młodszej widowni! Czy żarty w filmie naprawdę nie są zabawne? Posłuchajcie kinowego rechotu, wybierzcie się do kina wtedy, kiedy jest tam także wycieczka szkolna. A czy porwanie dzieciaków (Gorr niczym Baba Jaga) nie jest chociaż odrobinkę niepokojące? Zapytajcie młodych. Obstawiam, że ich podejście będzie nieco inne. Czy to źle, że nowy Thor to audiowizualna jazda bez trzymanki? To twardy orzech do zgryzienia, ponieważ punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A może dorośliśmy?Nierzadko zdarza mi się czytać komentarze na popularnej stronie do oceniania filmów – dobrze jest sobie zestawić poglądy zwykłych widzów i tych, którzy – przynajmniej według definicji – na produkcje powinni patrzeć głębiej, świadomiej, [wstaw czytelniku własny przymiotnik]. Właśnie tak, mówimy o krytykach i recenzentach filmowych. Znajomy z branży, o drugim Doktorze Strange’u pisał, że to typowa „marvelozrywka” (swoja drogą przewrotne słówko, brawo!). Zwrócił jednak uwagę na pewien szczegół (ktoś zaraz napisze, że to jest oczywista oczywistość, ale pozwólcie mi odkrywać Amerykę). Mianowicie zdał krótką relację z zasłyszanego po seansie dialogu, gdzie jeden chłopczyk mówi do drugiego proste zdanie składające się z czterech wyrazów. Przeczytajcie to kilka razy, bo powiedział to ktoś, kto zapewne ma największe prawo (?) do oceniania filmów Marvela. Kto ocenia te filmy? Wykształceni recenzenci; ludzie, którzy potrafią świadomie posługiwać się klawiaturą; osoby zakładające konta na portalach filmowych; nieraz widzowie, których już stać na zakup platform streamingowych. Czy możemy dołączyć do tej grupy dzieciaki do lat np. piętnastu? Na powyższe pytanie nie odpowiadam. Ale czy ci sami młodociani widzowie oglądają te filmy bez wystawiania ocen i gwiazdeczek? Jak najbardziej. I jeszcze dokładają z portfela rodziców. Sam miałem dwanaście lat, kiedy wychodzili pierwsi Avengersi. Wiecie, jak wyglądało moje życie przed pójściem do kina? Codziennie odliczałem dni do premiery i oglądałem zwiastuny. Natomiast jak funkcjonowałem po – jakże niezwykłym – seansie (w sumie mógłbym to nawet nazwać filmowym doświadczeniem)? Patrzyłem, czy mój nowy ulubiony film ma dobre oceny w sieci i czy każdemu się podobało. A jak ktoś mądrzejszy ode mnie niszczył Avengersów w recenzji, to robiło mi się w sumie smutno. Takie dziecięce i naiwne myślenie: „Taki fajny film stworzyli, aktorzy tak super grali, to o co chodzi?”. Nie podobało mi się, że ludzie są tak zawistni wobec miłego filmu o bohaterach w pelerynkach. I nie piszę tego ironicznie, moja mała głowa w ogóle nie potrafiła rozprawić się z tym faktem, czy w jakiś sposób zrozumieć ten recenzencki proces. Chodziłem na masę Marveli i nie pisałem później żadnych komentarzy ani nie wystawiałem gwiazdek. Według mnie negatywny odbiór ostatnich dzieł Marvela nie jest sentyment do pierwszych filmów, albo uważanie, że kiedyś to było lepiej. Moim zdaniem Marvel Studios po prostu wypuszczało zbyt dużo, doiło krowę ile wlezie i wszystkie najciekawsze wątki zostały wykorzystane, rzucone na sam początek. Jedyne co pozostało to historie, które będą pasjonować o wiele mniejsze grono ludzi. Ostatnie rewelacje dotyczące warunków współpracy z gigantem oraz tego jak on opłaca twórców komiksów, zdecydowanie nie pomagają. Zbigniew Woźnicki Spójrzcie na to w ten sposób: załóżcie, że Waszym bohaterem młodości zostawał Iron Man po obejrzeniu filmu z 2008 roku. Byliście bardzo mali, utożsamialiście się z walką o dobro itp. Dlaczego taki Moon Knight nie może być Iron Manem? Wierzcie lub nie, ale warsztatowo te produkcje są na naprawdę podobnym poziomie. Mam wrażenie, że to nam miesza się percepcja – dziś Marvela oglądamy, zakładając okulary z nostalgicznym filtrem. Albo do tematu możemy podejść zupełnie inaczej: kiedy wychodziły pierwsze filmy superbohaterskie, nasi rodzice nie mieli porównania. Nie mogli powiedzieć: „Słuchajcie, Spider-Man Sama Raimiego jest czymś słabym, bo wcześniej powstał…” i tak dalej, i tak dalej. A więc wpadali w zachwyt, bo nie mieli z czymś takim wcześniej do czynienia (pomijam Burtonowskie Batmany, które znacznie różnią się od tego, co proponuje Marvel). My natomiast nieustannie przyrównujemy, ciągle patrzymy wstecz, a podświadomie wiemy, że dorośliśmy. Że mało co pokochamy w popkulturze tak niewinną miłością. Boimy się, a strach prowadzi do wielu nieoczekiwanych frustracji. Tym sposobem na prawo i lewo krzyczymy, że „to już nie jest to samo!”. Minęło prawie piętnaście lat od pierwszego Iron Mana, a my dorastamy. I zapominamy, że taki Shang-Chi może stać się nowym ulubionym superbohaterem jakiegoś małego Jasia z Polski. I ten chłopiec pokocha sztuki walki ukazane na ekranie czy przepięknie zrealizowane smoki. W jaki sposób mamy czerpać satysfakcję, skoro patrzymy na filmy Marvela przez pryzmat przeszłości? Albo wręcz z takiej trzeciej osoby, tak bardzo zdystansowani? Ja sam zazdroszczę młodym widzom, że z kina wychodzą po filmie Marvela spełnieni i cholernie uśmiechnięci. Brakuje mi tego. EpilogCałkiem świadomie omijam personalne odczucia dotyczące Thorze 4 i zbytnio tej produkcji nie analizuję. Nie zmienia to faktu, że seans filmu Taiki Waititiego stał się punktem zwrotnym w moim dotychczasowym myśleniu. Wręcz odkryciem! Taika jest geniuszem, bo rozumie ten biznes. A to ja jestem kompletnym idiotą w momencie, w którym krytykuję ten film. Czas na kilka [SPOILERÓW]. Wszyscy narzekają, że główny antagonista porywa w filmie dzieciaki (wokół tego kręci się cały film), ale kiedy masz dziesięć lat, to – przepraszam za żart niskich lotów – kupujesz pampersa, bowiem wyobrażasz sobie, że mógłbyś być na miejscu któregoś z nich. Kiedy Thor tworzy swoją grupę młodocianych galaktycznych wikingów, to przecież cała sekwencja musi być niebywale czadowa dla małego widza, który od razu zaczyna czuć, że sam należy do tego zespołu i strzela laserami z oczu. A Thor jako supertata? Na pewno zwiększy to jego popularność wśród młodszych widzów. Decyzje twórcze w tym filmie na pierwszy rzut oka są infantylne, ale w istocie są one genialne. Są nie dla nas, wyjadaczy, ale dla nich, przyszłych wyjadaczy, dziś jeszcze największych fanów. Powrócę jeszcze do wcześniejszego zdania i je poszerzę. Od czasu Wojny bez granic nic od Marvela mnie nie zaskakuje, bo było to zwieńczenie mojej przygody superbohaterskiej. Filmowe wkroczenie w dorosłość brzmi patetycznie, ale może coś w tym jest? Czy to był moment przełomowy? Taki, który wyznaczył koniec mojej dziecięcej fascynacji? Tak. Bo z filmami Marvela jest jak z powieściami lub reportażami. Przeżywamy je, ale potem wszyscy wracamy do siebie (sentencja podkradziona z książki Fakty muszą zatańczyć), do własnego podwórka. Dlatego podskórnie boli mnie fakt, że stałem się jedną z tych osób, które wywoływały we mnie tyle dziecięcego smutku. Kiedy o tym myślę, to zdaję sobie sprawę, że ja chyba (w końcu wciąż się zastanawiam) nie mam moralnego prawa oceniać tych filmów. Jeśli chcę oglądać Marvela, to pozostaje mi milczeć. Bo filmy Marvela są dla wszystkich, ale, koniec końców, nie są dla wszystkich. I z tą myślą Was dziś pozostawiam.
Nic do Ciebie nie czuje. Tak mi się zdaje. Co możesz zrobić? Nic, albo się zakocha, albo nie. Nie możesz kogoś zmusić do kochania Ciebie, ani dać mu żadnego eliksiru, żeby go w sobie rozkochać, chociaż fajnie by było. Sama bym z tego skorzystała. xD Daj mu czas, może Cię pokocha. Nie narzucaj mu się i tyle. Powodzenia!
@Najgłupsze: "Zdradzacz nawet złapany za rękę się nie przyznaje ;) - więc to akurat normalne" To nie jest normalne, każdy złapany za rękę, a mimo tego idzie w zaparte, że to nie jego ręka - jest zwyczajnym tchórzem, nie każda osoba, która zdradziła, wypiera się tego, są tacy, którzy sami mówią, co się zdarzyło i dlaczego.. @Connery. dziś uważam, że najważniejsza w życiu jest przyjaźń. miłość bez przyjaźni - przeminie, przyjaźń bez miłości - nigdy.. Trudno oszacować, czy dawałeś jej za mało.. być może innej by wystarczyło, jej nie.. jej czegoś brakowało, nie dostała od Ciebie, tego, co ktoś jej dał od tak, nie wiadomo nawet z jakiego powodu.. Osoba, która odczuwa niedosyt, dopuści do siebie byle kogo czasami, dla niej ten brak był bardzo ważny, skoro popłynęła.. nie znaliście się w ogóle, małe dzieci o niczym nie przesądzają, nie bukują kobiety do matury dzieci, a w zasadzie nic tego nie robi.. Jeżeli coś mogę doradzić, to nigdy nie idź na wojnę, nigdy nie jest za późno na przyjaźń, mimo, że czasami za późno na miłość.. zdrada w małżeństwie, to porażka obojga, nigdy jednej strony, można być po rozwodzie i nadal wychowywać razem dzieci, można się przyjaźnić, można stworzyć dzieciom rodzinę nie mieszkając razem.. cokolwiek zrobiła, bądź jej przyjacielem, a dostaniesz to samo w zamian.. skoro sama troszczy się o Ciebie, rób to samo.. no tak, w zasadzie wystarczy zatroszczyć się o siebie wzajemnie.. Zdrada przytrafiła się Wam obojgu. nie tylko Tobie, jej też.. hej
jakby powiedziała,że do Ciebie już nic nie czuje ,w Twojej ocenie byłoby ok, a ja Ci mówię ,że by było jeszcze gorzej, bo wtedy byś jej w ogóle nie odpuściłprzecież byś nawet nie uwierzył. Dlatego w takich sytuacjach potrzebne są radykalne kroki jeśli nie chcemy z kimś być.
Witam, mam 18 lat, mam świetnego chłopaka już od 3 miesięcy i powinien to być najpięknieszy okres w moim życiu, a nie jest… Od pewnego czasu zauważyłam, że nie jestem już tak wrażliwa i uczuciowa jak kiedyś. Stałam się taka obojętna na wszystko. Nie potrafię się cieszyć z czegoś tak bardzo. Nie docierają do mnie niektóre fakty, które mogłyby sprawić, że byłabym bardo szczęśliwa. Przykładem jest moj chłopak. Jesteśmy razem od niedawna, jest on wspanialy, a ja jestem w nim zakochana. Nie mogłabym mieć nikogo innego. Przy nim zawsze czuję się bezpiecznie. Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, nawet czasami kilka dni bez przerwy. On odwzajemnia moje uczucie. Mówi, że mnie kocha i nie myśli o tym, że moglibyśmy się kiedyś rozstać. Naprawdę jest zupełnie inny niż wszyscy faceci. Potrafię mu zaufać, przy nim nie wstydzę się niczego, mogę mu wszystko powiedzieć, czuję się tak swobodnie. Gdy nie widzimy się pół dnia - ja już co chwilę sprawdzam, czy może napisał sms-a, gdy nie widzimy się już cały dzień i długo nie pisze, to już staję się strasznie nerwowa i nie mogę się skupić nad niczym. Po 3 dniach już mi przechodzi i staję się totalnie obojętna. Ja też mu mówię, że go kocham. Problem w tym, że cały czas się zastanawiam czy jestem szczera. Nie wiem czy to tak musi być, taka wątpliwość. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale nie wiem czy to już nie jest przyzwyczajenie. Ostatnio często się kłócimy. On, niestety, jest bardzo uparty, tak samo jak ja. Kłócimy się też o to, że nie może często przyjeżdżać (jest z innego miasta, niedaleko), bo nie pozwalają na to fundusze, a autobusy nie jeżdą często. Ale potem wszystko jest OK, ale nieraz dlugo czuję taki uraz. Nieraz mam wrażenie, jak napisze sms, że rozmawiam z człowiekiem, którego nie znam. Wszystko to się dzieje bardzo szybko, oddala się ode mnie. I nie wiem dlaczego :( Może go nie kocham? A może to ze mną jest coś nie tak i powinnam udać się do psychologa? Naprawdę nie wiem co się dzieje i chciałabym to zmienić. Nie chce go stracić. :( Pomocy :(
Mosiek ta tyz tu nie drużba. ŻYD. Ja tom tu po interesie. DZIAD. Ciągnąć do swojego szynkwasu. ŻYD. Z weselem tyle hałasu, że wszystko się gniecie tu. DZIAD. On z miasta pan, ona chłopka, z miasta het poprzyjezdzali, z chłopami się przywitali. jak się patrzy. ŻYD. Taka szopka, bo to nie kosztuje nic. potańcować sobie raz: jeden
Witam. Od jakiegoś czasu mam nieciekawa sytuacje chyba sama ze sobą. Jestem z moich chłopakiem prawie 1,5 roku. Owszem czasem zdarzały nam się sprzeczki itp ale ogolnie to wydaje mi się ze bylismy jakoś zawsze zgodni. Od jakiegos czasu jest jednak inaczej. Gdy jest na studiach( od pon do pt mieszka w krakowie) i go nie widuje czuje jakby mi na nim nie zależało, czasem nie mam ochoty z nim rozmawiac, nie odczuwam potrzeby by go widzieć nawet. Gdy przychodzi weekend i dochodzi do spotkania czuję ze jednak jest mi bliski, dobrze mi w jego obecności i chciałabym spedzic z nim wiecej czasu( oczywiscie zdarzaja się i takie gorsze dni kiedy np mamy sprzeczke itp i tak miło nie jest ale czesciej jednak jest miło). Widze, ze się stara jednak mnie denerwuje w nim coraz wiecej rzeczy na ktore wczesniej nie zwracałam az tak uwagi. Sama nie wiem co myśleć o Tym co czuje... Juz go nie kocham? Kochana , miałam podobną sytuację .. stroiłam fochy i sama nie wiedziałam czego chce .. chłopak był wyrozumiały ale z czasem tego nie wytrzymał i mnie zostwił a ja wiem że go naprawdę kochałam i nigdy nie przestałam ,) pomyśl o tym co by było jak by go nie było..hehe...możesz żyć bez niego? no chyba juz go nie kochasz mam tak czasami.. ale nie umiem pomoc, wiec podbijam Może po prostu się od niego odzwyczaiłaś?, jak Go nie ma to jest normalne, a jak jest, jest miło. Na pewno by było inaczej jak byś Go miała na co dzień, i przyzwyczaiła się do jego obecności. to samo.... i nie wiem co robic :O Ja mialam tak wlasnie w poprzednim związku...byłam z nim2,5 roku, natomiast to nie było to jednak....a przekonalam sie o tym jak sie rozstalismy. Zostawiłam go. Nie czułam pustki, wrecz przeciwnie...a mogloby sie wydawac,ze bedzie mi cieżko.... Teraz mam mega przystojnego faceta, ktorego kocham , jestesmy 3 lata ze sobą i nie wyobrażam sobie zycia bez niego :-) mając takie doświadczenie w swom zyciuwiem teraz,ze to jest ten z którym moge spędzić reszte zycia :-) ponieważ z plywem 3 lat wciaz czuje do niego to samo co na samym początku ;-) jak nie bardziej A wiec z wlasnego doswiadczenia moge CI śmiało powiedzieć,ze lepiej dać sobie z nim spokój.............. CytatOlaaa99 Może po prostu się od niego odzwyczaiłaś?, jak Go nie ma to jest normalne, a jak jest, jest miło. Na pewno by było inaczej jak byś Go miała na co dzień, i przyzwyczaiła się do jego obecności. Może masz racje, tylko co z tym zrobić..? Bo ja już powoli nie daje rady a i on w koncu nie wytrzyma takiej sytuacji jaka się zrobiła... xoberdziax , paulakr , Qetesh co Wy z tym robicie? z taka sytuacja?? Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-04-26 21:07 przez asienka139. jakbym o sobie czytała.... Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-04-26 21:02 przez paulakr. ehhh sytuacja do pupy chyba z miłosci pozostało jedynie przyzwyczajenie emocjonalne nie martw sie mam to samo ale mam dylemat czy go zostawic czy nie bo on mnie kocha, jednak nie wiem czy jest sens meczyc sie z kims zwłaszcza jak jest sie niepewnym swoich uczuc Cytatsylwikk1 ehhh sytuacja do pupy chyba z miłosci pozostało jedynie przyzwyczajenie emocjonalne nie martw sie mam to samo ale mam dylemat czy go zostawic czy nie bo on mnie kocha, jednak nie wiem czy jest sens meczyc sie z kims zwłaszcza jak jest sie niepewnym swoich uczuc zdecydowanie odradzam! jak wczesniej pisalam o poprzednim zwiazku....on tez mi nie chcial dać odejść, płakał, błagał, ale postawiłam na jedną kartę. Wyszło mi to na dobre, bo faktycznie bylam tylko emocjonalnie do niego przywiązana. A sam fakt jak sie o tym mysli,czy ja go na prawde kocham"? to juz o czyms swiadczy dziewczyny No on tez mnie kocha i czuje to. Widze jak sie stara nawet by wszystko było okej ale ja czuje ze chyba juz nie będzie. Ale co prawda nie wyobrazam sobie zeby mogło go tak naprawde zabraknąć chyba... ja mam identyczną sytuacje i też już nie wiem co zrobić żyć bez niego nie mogę ale czasami tak mnie denerwuję że aż krew mnie zalewa Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Szczera nawet bolesna prawda - ja szczerze bym tak wolała, żeby mi to powiedział ktoś w twarz, a nie kręcił czy owijał w bawełnę, bo wolę, żeby mi ktoś wygarnął wszystko i niech skrytykuje, ale przynajmniej wiesz jasno na czym stoisz - a nie takie ociąganie się w danej sytuacji, bo to jest wkurzające - a jak dalej będziesz się bawił czyimiś uczuciami do dostaniesz z
Odpowiedzi po prosu przyzwyczailas sie do tej temperatury kotkekk odpowiedział(a) o 11:35 Przyzwyczaiłaś się do tego i wydaje ci się cieplo ;] Na pewno czujesz zimno tylko nie zwracasz na to uwagi. Jesteś przyzwyczajona do zimna. blocked odpowiedział(a) o 11:37 jesteś zacharowana. Albo, tak jak powiedział mój brat: ,,Masz szybkie krażenie krwi, a więc jest ci cieplej. Nie odczuwasz zimna tak, jak ooby z wolnym krążeniem krwi". Też tak wszyscy dookoła mają kurtki, ja mam jakiś bezrękawnik i krótkie spodnie bo mi ciepło. Czasem ich to nawet przeraża i pytają czy wszystko w porządku, a ja się tylko śmieję i nie rozumiem o co im chodzi. nie ja też tak mam chodze w krótkich spodenkach i nic moja mama cały czas mówi żebym się ubrała ona sama chodzi w golfie.. jak już powiedziano powyżej przyzwyczaiłaś się do tej temperatury, to tak samo jakbyś weszła na śnieg bez butów, najpierw jest ci zimno, potem przestajesz to czuć i myślisz że chodzisz po normalnej ziemi ( spróbuj, przyjemne uczucie) ;-) szanona odpowiedział(a) o 14:35 Jesteś przyzwyczajona do zimna;dSpoko ja też tak mam;p ) lola ( odpowiedział(a) o 21:43 Ja wychodze na dwór lekko ubrana w grudni, mi ciepło :) Pewnie ssię przyzwyczaiłaś Sama tak mam ktoś mnie tylko dotknie, i razu mówi, że to nie jest normalne itp. Z kolei ja się z tego potem śmieje i mówię, że nie jest mi zimno xd Po prostu przyzwyczaiłaś się, nie wiem czy to na ciebie też działa ale to jest tak samo jak wsadzić rękę pod lodowatą wodę na początek tak szczypie a po chwili masz wrażenie że ta woda jest jak wrzątek, co w sumie nie robi ci żadnego problemu ;) Jesteś morsem To normale jestes juz przyzwyczjona Ann! odpowiedział(a) o 11:35 Uważasz, że ktoś się myli? lub
JA NIC NIE WIDZIAŁEM. Wbrew pozorom do molestowania wcale nie dochodzi, gdy sprawca jest sam na sam z ofiarą i nie może być przyłapany. W Polsce – tu znów zaskoczenie – najczęściej do molestowania dochodzi w obecności więcej niż dwóch postronnych osób.
czesc;) mam podobny problem...ogromny... z okresleniem, jakie uczucia mna wladaja...nie wiem, co sie dzieje...czesto czuje sie jak taka jakas rzecz bez czucia. Zastanaiwma sie nad tym samym jak Ty do dziecie, tajk ja w stosunku do mamy ktora bardzo kocham, ale nie wiem, bardzo by mi jej brakolwalo...wiem tylkko tyle. poza tym nawiazywanie kontaktow z mezczyznami...wielu mi sie podoba, wielu okzazuje mi swoje swoje zainteresowanie, ale niw iem, czy moglabym sie zaangazowac w jakikolwiek zwiazek tak, abym mogla z cala pewnoscia powiedzic, ze jestem zakochana. Wydaje mi sie, ze nawet gdybym pozornie byla zaangazowana, to gdyby ten zwiazek rozpadl sie, nie czulabym sie jakos bardzo przygnebiona...wyrzucam sobie czesto, ze jest tak, ze chodzi mi tylko o to, aby ktos mnie przutulil, potrzymal za reke, calowal, a co ja mu dam w zamian? Czuje ze mam w sobie ogromne poklady milosci, ale nie potrafie ich ukazac...pozdrawiam!
nic na to nie poradzę nic nam nie pozostaje, jak tylko nic nie było widać nic nie byłoby w stanie skłonić mnie do nic nie czuję; nic nie dać nic nie gorzej nic nie lepiej nic nie można na to poradzić nic nie można zrobić nic nie mówi, że musisz nic nie mówić nic nie powiedziała nic nie przychodzi mi do głowy
@gajusz800: Ja po prostu uważam, że w większości przypadków nawet jeśli dana osoba wychodzi z takiego środowiska, gdzie nie było kultywowania miłości rodzinnej i ma problem z relacjami i dziećmi... to jeśli się chce, to można wiele rzeczy wypracować. Bo relacja a emocje to są dwie różne sprawy. Oczywiście dobrze jeśli emocje są od początku, ale na koniec najważniejsze jest to, ile pracy włożysz, żeby relacje z dzieckiem wypracować. Trzeba mieć dużo cierpliwości, czasem obniżyć wymagania i być może przeczytać jakąś książkę i rozmawiać z dzieckiem, zamiast zlać tyłek pasem, jak to robili "nasi" rodzice. Totalnie się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że "albo się nadajesz, albo nie". Przecież tak to można obalić każdą tezę. Człowiek jest istotą, która może nauczyć się wszystkiego. To, że nie "umiesz w relacje" nie oznacza, że nie możesz się nauczyć. Tylko pozostaje kwestia czy chcesz... przecież tak samo jest w związkach... to tak nie działa, że raz powiesz, że kochasz i pyk... trzeba nad tym pracować, żeby mieć relację i emocjonalne zaangażowanie. I mówię to z perspektywy osoby niezbyt wylewnej i okazującej uczucia, sam się tego musiałem nauczyć (także do mojego dziecka) i nadal się uczę. A to czy dziecko jest słodziakiem czy gówniakiem to jest to tylko kwestia włożonej w dziecko pracy. Mój 5-letni smok też potrafi mnie zagrzać w sekundę, ale poza tym jest grzecznym, inteligentnym chłopcem, ale żeby to tak wyglądało, musiałem poświęcić z żoną dużo czasu i musieliśmy włożyć w to bardzo dużo pracy, wytrwałości i konsekwencji, samo się nie zrobi. Aha i żeby uprzedzić... oczywiście, że są przypadki beznadziejne i zdarzają się różne sytuacje, ale to nie jest powód, żeby generalizować i demotywować gościa, który założył temat.
Powiedz mu ze przykro ci ale nic do niego nie czujesz I że nic z tego nie będzie Jeśli będzie obrażony i nie będzie chciał z tobą gadać to znaczy ze on Cię tak na prawdę nie kocha i nie kochał tylko sobie z Ciebie jaja robi A jak spyta czy zostaniecie przyjaciółmi znaczy że przemówiłaś mu do rozsądku,..'::* Pozdrawiam..
nic nie czuje 04 wrz 2010 - 01:13:14 Cytatbeatka876 Juz nie wiem co robic Moj problem polega na tym ze gdy sie kocham z moim facetem nic nie czuje nic zero przyjemnosci podniecenia zero on tak bardzo sie stara i nic z tego Bylam u lekarza i ginekologocznie wszystko jest ze przed tabletkami anty bylo ok podczas brania nic nie czulam wiec je odstawialm a dalej jest to smao Juz trace ochote na sex a podczas nie potrafie sie ktoras tez tak OOOOooo cała ja.... ehhh ja już tam mam od 3 lat... Zero przyjemności NICCC... Nie rozumiem trochę tego.... Ginekolog stwierdził że to może być wina tabletek ....więc przestałam na kilka miesięcy brać ale teraz znowu jest tak samo ...jakaś paranoja A najgorsze jest to,że mój chłopak uważa ,że on mnie nie podnieca i jak zwykle pojawia się problem ....kłótnia...i kilka godzin ciszy... Ale co ja mam na to poradzić??? nic nie czuje 04 wrz 2010 - 15:33:27 współczuję .... może zróbcie sobie dłuższą przerwę od sexu i przyjemności intymnych i po jakimś czasie spróbujcie czegoś nowego. nic nie czuje 04 wrz 2010 - 15:35:54 a może Wasz partner Was nie pociąga? nic nie czuje 04 wrz 2010 - 15:42:16 może lampka wina lub mały drink przed ,bo teraz zanim do czegoś dojdzie to już się pewnie stresujesz ,że znów nic z tego a tak wyluzujesz się trochę nic nie czuje 04 wrz 2010 - 15:43:20 Cytatprincessakokosowa może lampka wina lub mały drink przed ,bo teraz zanim do czegoś dojdzie to już się pewnie stresujesz ,że znów nic z tego a tak wyluzujesz się trochę białe wino wzmaga apetyt, czerwone popęd seksualny, podobno... nic nie czuje 04 wrz 2010 - 15:45:14 Ojej współczuje , nie mieć przyjemności z jednej z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu ;/ Może to chodzi o Twoją psychikę , jesteś zestresowana , spięta i wtedy dlatego tak się dzieje . nic nie czuje 04 wrz 2010 - 15:49:42 też tak miałam przez jakiś czas i też z tego powodu odstawiłam tabletki. Ale teraz jest ok, zaczęliśmy inaczej do tego podchodzić, długa gra wstępna, dużo czułości, dużo rozmawiamy o tym, co się podoba a co nie i jest zdecydowanie lepiej
Ja wracam po wielu godzinach z pracy, a u nas panuje istny armagedon! Nic nie jest zrobione. Majka nie gotuje, nie sprząta, nie pierze Nawet chce, żebym robił jej herbatę. canva.com. Wykręca się tym, że źle się czuje. Cały czas powtarza, że źle się czuje, że boli ją brzuch i kręgosłup. To trwa od samego początku.
EJ EJ EJ Lyrics: Jeszcze żyję, jeszcze chwilę na to mam (chwile mam mam) / Obcinam tyłek, potem pije, pale, gram (palę grama) / I nic na silę i tak żyję robię rap (robię rap man) / Nie
Translations in context of "Ja nie czuję" in Polish-English from Reverso Context: ja nic nie czuję Translation Context Grammar Check Synonyms Conjugation Conjugation Documents Dictionary Collaborative Dictionary Grammar Expressio Reverso Corporate
.